Magiera o zwycięstwie nad Holandią: Atmosfera przytłoczyła... gospodarzy

Siatkówka
Magiera o zwycięstwie nad Holandią: Atmosfera przytłoczyła... gospodarzy
Fot. PAP

Starsze pokolenie naszych siatkarzy musiało zazdrościć piłkarzom, że tysiące fanów jeździło za nimi po całym świecie, mimo iż ci na żadnej dużej imprezie nie pokazywali nic wielkiego. I to prawda. Wszyscy pewnie doskonale pamiętamy tłumy Polaków na mistrzostwach świata w Niemczech, biało-czerwone trybuny stadionów w Gelsenkirchen i Dortmundzie, podczas mistrzostw Europy w Austrii, czy niedawno we Francji. Siatkarze rzeczywiście na takie wsparcie musieli poczekać, ale się doczekali.

W niedzielę w Rotterdamie wszyscy bez wyjątku byli pod wrażeniem liczby polskich kibiców na trybunach mogącej pomieścić 15 tysięcy widzów A’Hoy Areny oraz atmosfery, którą tam nasi fani zgotowali. Organizatorzy spodziewali się w sumie 7 tysięcy Polaków, ale z relacji naszych kolegów z Polsatu Sport wynika, że było ich tam jeszcze więcej. I to całkiem możliwe, bo w samym Rotterdamie i jego najbliższych okolicach mieszka grubo ponad 10 tysięcy naszych rodaków, a przecież na trybuny dotarli także kibice, którzy specjalnie do Holandii wybrali się z naszego kraju.


I w tym miejscu trzeba sobie otwarcie powiedzieć, że wszystko zagrało na medal. Polacy pokonali teoretycznie najsilniejszego rywala w grupie 3:0, co ważne zrobili to na terenie gospodarza imprezy, a że przed własną publicznością to druga sprawa. Co można napisać o sportowej wartości meczu?


Pierwsze dwa sety to był prawdziwy festiwal zepsutych zagrywek. Holendrzy popełnili w polu serwisowym aż 16 błędów przy 10 błędach Polaków. Na koniec licznik strat jeszcze się powiększył. Gospodarze zepsuli w sumie 20 serwisów, a Polacy 13. Różnica spora, wynik rzadko spotykany, tylko jeszcze mała uwaga - nasze błędy wynikały z ryzyka, natomiast błędy Holendrów z nerwów i zwykłego przytłoczenia panującą atmosferą.


Jedynym graczem gospodarzy, który wytrzymał ciśnienie tego spotkania był Nimir Abdel Aziz. W pojedynkę nie miał jednak najmniejszych szans, a wsparcia od kolegów nie doczekał się przez 90 minut, bo tyle w sumie trwał ten mecz. W naszym zespole grali wszyscy i przy tym dobrze się bawili, o czym świadczą pojedyncze akcje jak ta na 21:16 w drugim secie, kiedy Fabian Drzyzga wystawił piłkę „dyszlem” do Mateusza Bieńka, który huknął ze środka chyba mocniej niż na treningu.

 

Inne pozytywne wizualne akcenty, które zrobiły duże wrażenie to bloki, szczególnie te pojedyncze Michała Kubiaka i Wilfredo Leona na wspomnianym wcześniej Azizie. Teoretycznie najtrudniejsze mecze w grupie mamy za sobą. W poniedziałek gramy z Czechami. Dalej trzeba robić swoje, cały czas budując formę, krok po kroku...

 

WYNIKI I TABELE MISTRZOSTW EUROPY 

Marek Magiera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze