Marcin Lepa: Amsterdam 1985, ta sama hala, 2500 kibiców. Siatkówka zmieniła się od tego czasu?

 

Fabian Drzyzga: Siatkówka poszła bardzo do przodu od tego czasu. To jest inna epoka. Jakby rozegrać mecz i postawić po jednej stronie siatki zespół z 1985 roku, a po drugiej nasz obecny, byłby to śmieszny widok. Hala jest identyczna i dobrze się na niej gra. Nie jest to arena w jakiej powinno się organizować mistrzostwa Europy, ale gramy tutaj i nie mamy na to wpływu.

 

W tamtych czasach był inny system rozgrywania na boisku. Zawodnicy inaczej się ustawiali, czasem grało się na dwóch rozgrywających. Obecnie specjalizacja na boisku jest maksymalna.

 

Jak rozmawiam z tatą na temat siatkówki, to wspomina, że grał jeszcze na dwóch rozgrywających. Z czterech pozycji wystawiał, z dwóch atakował, czasami odwrotnie. Dla młodego pokolenia jest to niewyobrażalne, bo specjalizacja stała się taka mocna. W dzisiejszych czasach młodą osobę, zawodnika "wrzuca" się na daną pozycję i na niej trenuje, szkoli się do końca swojej kariery. Rzadko są jakieś zmiany, ale zdarzają się jak np. u Wojtka Włodarczyka, który z rozgrywającego przeszedł na przyjęcie.

 

Obserwujesz innych zawodników, od których mógłbyś się czegoś nauczyć?

 

Każdy zawodnik powinien patrzeć ale nie podziwiać czy zazdrościć. Można się zawsze od kogoś nauczyć innych elementów technicznych inaczej potrenować. Zobaczyć jak trenują inni, z jakich wystawiają pozycji, jak się ustawiają. Ja sam również patrzę na innych zawodników, których uważam za dobrych i mogę coś od nich "wyciągnąć".

 

Pamiętasz siatkarskie pokolenie i ich dorobek?

 

Zdobyli dwa srebrne medale Mistrzostw Europy, ale szkoda, że nie udało im się wygrać żadnego turnieju. Skład mieli dobry. Maciej Jarosz, Ireneusz Kłos i paru innych dobrych zawodników. Brakowało odpowiedniej koncentracji, jaka powinna być przed takimi turniejami.

 

Cała rozmowa z Fabianem Drzyzgą w załączonym materiale video.