Polscy siatkarze muszą przerwać fatalną passę!

Siatkówka
Polscy siatkarze muszą przerwać fatalną passę!
fot. Cyfrasport

Polscy siatkarze w 1/8 finału mistrzostw Europy 2019 zmierzą się z reprezentacją Hiszpanii. Są zdecydowanymi faworytami tej konfrontacji, co więcej – w oczach ekspertów wyrastają na głównego kandydata do złotego medalu tej imprezy. By ten cel osiągnąć, muszą jednak przełamać złą passę. W trzech poprzednich turniejach o mistrzostwo Starego Kontynentu przegrywali pierwszy mecz po wyjściu z grupy i odpadali z rywalizacji.

W 2009 roku w Izmirze prowadzeni przez trenera Daniela Castellaniego Polacy osiągnęli największy sukces w historii swych występów w finałach ME. Wywalczyli złote medale, pokonując w finale Francję 3:1. Gdy dwa lata później, już pod wodzą Andrei Anastasiego, zajęli trzecie miejsce, wydawało się, że w kolejnych turniejach medalowa seria będzie kontynuowana. Tak się niestety nie stało. Trzy kolejne czempionaty o mistrzostwo Starego Kontynentu przynosiły rozczarowanie, a Polacy kończyli zmagania na pierwszym meczu po wyjściu z grupy.
 
2013 – 2:3 z Bułgarią
 
W 2013 roku Polska była wraz z Danią współgospodarzem mistrzostw Europy. Podopieczni trenera Andrei Anastasiego mieli wrócić na medalową ścieżkę po nieudanym występie na igrzyskach Londyn 2012 i przeciętnej grze na początku kolejnego sezonu. Sporo dyskusji wywołały decyzje selekcjonera, który skreślił ze składu m.in. Zbigniewa Bartmana i Krzysztofa Ignaczaka.
 
Polacy rywalizację w Ergo Arenie rozpoczęli od konfrontacji z Turcją. Momentami było nerwowo, ale biało-czerwoni wygrali ostatecznie 3:1. Porażka w drugim meczu przeciwko Francji (1:3) skazała Polaków na grę w barażach o ćwierćfinał. Nie zmieniło tego zwycięstwo 3:1 nad Słowacją w ostatnim meczu fazy grupowej.
 
Walkę o ćwierćfinał wybrańcy Anastasiego mieli stoczyć z Bułgarami. Po dwóch setach prowadzili 2:0, ale rywale zdołali wyrównać stan meczu. Tie-break miał dramatyczny przebieg. Gospodarze mieli przewagę 9:6, rywale wyrównali, a wszystko rozstrzygnęło się w zaciętej walce na przewagi. Efektowny atak Cwetana Sokołowa dał Bułgarom piłkę meczową, a w kolejnej akcji – po słabej wystawie – Bartosz Kurek przekroczył linię środkową. Polski siatkarz długo leżał na parkiecie, a wokół trwał taniec radości rywali...
 
Wynik 16:18 oznaczał koniec spotkania i pożegnanie biało-czerwonych z turniejem. Jak się wkrótce okazało, było to również pożegnanie trenera Anastasiego z funkcją selekcjonera.
 
2015 – 2:3 ze Słowenią
 
Mistrzostwa Europy 2015 rozegrane zostały w szczególnym dla reprezentacji Polski momencie. Najważniejszą imprezą tamtego sezonu był Puchar Świata w Japonii, gdzie biało-czerwoni mieli walczyć o olimpijską kwalifikację. Kroczyli tam od zwycięstwa do zwycięstwa, ale porażka w ostatnim meczu z Włochami (1:3) oznaczała spadek na trzecie miejsce w tabeli, które nie premiowało awansem do IO. To skazało podopiecznych trenera Stephane Antigi na morderczą walkę o Rio, którą stoczyli już w kolejnym, 2016 roku.
 
Puchar Świata skończył się 23 września, a 9 października w Bułgarii i we Włoszech startowała kolejna edycja mistrzostw Europy. Antiga postawił na tą samą drużynę, która zagrała w Japonii. 
 
Siatkarze w finałach ME chcieli odegrać się po tym niepowodzeniu. Nastroje były bojowe. "Mamy kolejny cel i mam nadzieję, że w tej złości sportowej, która w nas buzuje po Pucharze Świata, osiągniemy sukces", "Jedziemy przygotowani na walkę w każdym meczu i chcemy wygrać ten turniej" – takie głosy można było usłyszeć przed wylotem drużyny z Warszawy.
 
Tym razem fazę grupową Polacy przeszli bez większego trudu. Zwycięstwa 3:0 z Belgią, 3:1 ze Słowenią oraz 3:0 z Białorusią dały pierwsze miejsce w tabeli i bezpośredni awans do ćwierćfinału. 
 
Tam przedarła się po barażach Słowenia i doszło w Sofii do drugiego starcia obu ekip na tej imprezie. Mistrzowie świata byli faworytami, jednak rozegrali najsłabszy mecz na tamtych mistrzostwach. Dwa pierwsze sety padły łupem znakomicie dysponowanych Słoweńców (17:25, 19:25). W dwóch kolejnych górą byli Polacy (25:23, 25:19). Sprawę awansu do półfinału miał więc rozstrzygnąć tie-break. Miał on niezwykle dramatyczny przebieg. Przy zmianie stron Polacy przegrywali 5:8, ale odrobili straty (12:12), a nawet pierwsi mieli piłkę meczową (14:13). Kolejne piłki padły jednak łupem Słoweńców, a w ostatniej akcji meczu Tine Urnaut popisał się skutecznym atakiem (14:16).
 
Mistrzowie świata odpadli z turnieju w dramatycznych okolicznościach i marnym pocieszeniem był fakt, że siatkarze ze Słowenii byli rewelacją tej imprezy. Dotarli aż do finału, w którym ulegli Francji.  
 
2017 – 0:3 ze Słowenią
 
Po porażce w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich w Rio z funkcją selekcjonera reprezentacji Polski pożegnał się Antiga. Zastąpił go Ferdinando De Giorgi, który przed rozpoczęciem pracy z kadrą dwukrotnie doprowadził ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle do tytułu mistrza Polski. Włoch uważał, że do sukcesów można dojść tylko ciężką pracą, wprowadził więc w kadrze wojskowy rygor i wielogodzinne treningi.
 
Ta mitręga nie przyniosła jednak spodziewanych efektów. Już w pierwszym meczu najważniejszej imprezy sezonu – mistrzostw Europy 2017 – okazało się, że coś tu nie gra. Polacy podejmowali Serbię na PGE Narodowym i kibice liczyli na powtórkę efektownego 3:0 z meczu otwarcia siatkarskiego mundialu 2014. Tym razem jednak rywale nie byli już przytłoczeni atmosferą tego obiektu, lekko zagubiony był natomiast selekcjoner reprezentacji Polski. Efektem była porażka w trzech setach...
 
Potem Polacy przenieśli się do Gdańska, gdzie wygrali z europejskimi średniakami – Finlandią (3:0) i Estonią (3:0). To dało możliwość gry w barażu o ćwierćfinał. Tam na biało-czerwonych czekali dobrzy znajomi sprzed dwóch lat – siatkarze reprezentacji Słowenii. Zamiast srogiego rewanżu, była porażka 0:3 poniesiona w bardzo kiepskim stylu. Polacy pożegnali się z turniejem, a wkrótce ze stanowiskiem selekcjonera pożegnał się De Giorgi. Znakomity trener klubowy nie okazał się równie dobry w pracy z reprezentacją...
 
***
 
W meczu 1/8 finału mistrzostw Europy 2019 Polacy zmierzą się z reprezentacją Hiszpanii, która rzutem na taśmę wywalczyła awans do fazy play-off. To znakomita okazja do przerwania fatalnej passy z poprzednich turniejów, bo drużyna z Półwyspu Iberyjskiego jest przeciwnikiem teoretycznie słabszym, a biało-czerwoni mają za sobą kapitalny występ w fazie grupowej. 
 
O ile dobrze pamiętam, to z ostatnich trzech edycji ME Polska odpadła na dość wczesnym etapie. Nie mogę podejmować zbyt dużo ryzyka, bo przeszłość jest w głowach wszystkich. Wiem, że jesteśmy inną drużyną, ale nie możemy pozwolić sobie na zapomnienie tego, co działo się z polską drużyną kiedyś. Naszym celem jest wygranie w 1/8 finału z Hiszpanią jak najszybciej – powiedział trener Vital Heynen.
 
Miejmy więc nadzieję, że biało-czerwoni bez problemu uporają się z rywalami i zrobią kolejny krok w stronę medalu mistrzostw Europy.
 
Robert Murawski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze