Magiera: Maszyna nie do zatrzymania

Siatkówka
Magiera: Maszyna nie do zatrzymania
fot. CyfraSport

Zawsze, kiedy na dużych siatkarskich turniejach rozpoczynała się faza pucharowa, gdzieś tam podświadomie kibice drżęli i zastanawiali się, co to będzie. Teraz jest zupełnie inaczej. Przy tak grającej reprezentacji Polski, jak w ostatnim czasie zwyczajnie nie można doczekać się następnego spotkania. I nie ma tu żadnego znaczenia kto stoi po drugiej stronie siatki. To my tu rozdajemy karty i dyktujemy warunki gry. Rywale są momentami bezradni.

W tym miejscu chyba nie warto wracać do wcześniejszych gier, gdzie rywale nie podejmowali rękawicy wychodząc z założenia, że na dystansie i tak nie mają szans. Niemcy w ćwierćfinale wydawali się być zespołem, który raczej nie pęknie i wysoko zawiesi poprzeczkę, tym bardziej, że kilku reprezentantów grało i wciąż gra w naszej lidze, a to przecież zawsze wyzwala dodatkowe cechy wolicjonalne oraz chęć pokazania się z jak najlepszej strony. I kto wie, może tak było i tym razem, tylko po prostu znowu Polacy okazali się zwyczajnie za mocni. Nawet za bardzo!
 
Jeszcze rzut oka na statystykę i błędy Niemców w polu serwisowym. Po meczu z Holandią wydawało się, że „rekord” Pomarańczowych, którzy popsuli 20 zagrywek w trzysetowym meczu będzie raczej niezagrożony w tym turnieju. Niemieccy siatkarze wczoraj go jednak poprawili psując w meczu 21 piłek na zagrywce.
 
Teraz reprezentacja przenosi się do Słowenii. Czwartkowy półfinał z gospodarzami Polacy zagrają już w czwartej hali na tych mistrzostwach. Po Rotterdamie, Amsterdamie i Apeldoorn teraz czas na halę w Lublanie, zdecydowanie największą ze wszystkich wymienionych. Na meczu będzie komplet 11 tysięcy widzów, z oczywistych powodów w zdecydowanej większości Słoweńców, którzy - podobnie jak polscy kibice - potrafią stworzyć niesamowity kocioł o czym w ćwierćfinale przekonali się Rosjanie.
 
Do Słoweńców na mistrzostwach Europy nie mieliśmy ostatnio szczęścia, wystarczy przypomnieć turniej sprzed dwóch lat, gdzie niemiłosiernie włożyli nam w Krakowie i wyrzucili z turnieju jeszcze przed 1/4 finału. Na szczęście od tego czasu wiele się zmieniło, udało nam się też ich odczarować podczas kwalifikacji olimpijskiej w Gdańsku, gdzie pokonaliśmy ich 3:1. Powtórka z rozrywki, tzn. z Gdańska, w czwartek będzie mile widziana.
Marek Magiera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze