MŚ Doha 2019: Włodarczyk otwiera listę wielkich nieobecnych

Inne
MŚ Doha 2019: Włodarczyk otwiera listę wielkich nieobecnych
fot. Cyfrasport

W połowie lipca Anita Włodarczyk poinformowała, że musi poddać się artroskopii kolana i sezon jest dla niej zakończony. Stało się więc jasne, że dwukrotna mistrzyni olimpijska, czterokrotna mistrzyni świata i czterokrotna mistrzyni Europy w rzucie młotem nie wystartuje w najważniejszej tegorocznej imprezie lekkoatletycznej. Włodarczyk jest niewątpliwie największą gwiazdą spośród tych, których zabraknie na rozpoczynających się w piątek mistrzostwach świata w w Dausze.

Lista utytułowanych zawodników, którzy na mistrzostwa do Kataru nie pojechali, jest bardzo długa, jednak bez wątpienia pierwsze miejsce należy się na niej polskiej młociarce. Nie ma na niej bowiem lekkoatlety z tyloma tytułami i medalami największych imprez, ile wywalczyła Włodarczyk. Wystarczy wymienić tylko jej triumfy, by aż przysiąść z wrażenia.     

 

Nieobecność dwukrotnej mistrzyni olimpijskiej oznacza dla Polski stratę pewnego medalu. Bo choć w sporcie o tej pewności raczej mowy być nie może, to w przypadku Włodarczyk trudno sobie wyobrazić inne rozwiązanie, niż jej piąte zwycięstwo na mistrzostwach świata. Świata, który Polka zostawiła daleko w tyle. W prestiżowym rankingu najlepszych lekkoatletów świata w poszczególnych specjalnościach prowadzonym przez magazyn Track & Field News, rawiczanka jest na pierwszym miejscu nieprzerwanie od 2013 roku. Jej rekord świata ustanowiony 28 sierpnia 2016 roku wynosi 82 metry i 98 centymetrów. To dla pozostałych zawodniczek wręcz kosmiczne osiągnięcie, najlepsza w tym sezonie na świecie Amerykanka DeAnna Price uzyskała 78,24 m. W całej historii rzutu młotem żadnej zawodniczce nie udało się jeszcze przekroczyć magicznej "osiemdziesiątki". A polska mistrzyni robi to regularnie i od wielu lat jest poza konkurencją. Dlatego właśnie złoto w Dausze było pewne. Niestety plany pokrzyżował poważny uraz i na kolejny sukces naszej gwiazdy musimy poczekać do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Tokio.

 

Włodarczyk stanie jednak na najwyższym stopniu podium w Dausze. Odbierze tam bowiem złoty medal mistrzostw świata w Moskwie, które były rozegrane w 2013 r. Polka była wtedy druga, ale zwyciężczyni Tatiana Łysienko została zdyskwalifikowana za doping, a jej wynik wymazany ze światowych tabel. – W niedzielę, 29 września o godzinie 19.30, przed rozpoczęciem sesji finałowej, zostanę nagrodzona na stadionie w stolicy Kataru – mówiła 34-letnia młociarka w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego".    

 

Mistrzostwa świata w Katarze są rozgrywane w nietypowym terminie, z reguły odbywały się na początku sierpnia lub na przełomie sierpnia i września. Tym razem zorganizowane zostały praktycznie w samej końcówce sezonu. Jego trudy podkreślała Ewa Swoboda, której też mogło zabraknąć w Dausze. Ostatecznie nasza sprinterka zdecydowała się na start i jedzie do Kataru w niezłej dyspozycji. Na początku września w Berlinie Swoboda ustanowiła rekord życiowy, pokonując 100 metrów w 11,07 sekundy.

 

Przeciążeń nie wytrzymał za to organizm wicemistrzyni Europy w biegu na 1500 metrów Sofii Ennaoui. Polka nie wystąpi na mistrzostwach świata z powodu stanu zapalnego ścięgien Achillesa i bólu w kolanie.      

 

  

 

- W tej chwili boli mnie więcej części ciała niż mam zdrowych. Cierpię też psychicznie. Wiedziałam już wcześniej, że coś się dzieje z moim organizmem. Teraz odmówił posłuszeństwa i nie mogę dłużej czekać. Chcę jak najszybciej się wyleczyć i biegać bez bólu. Muszę się wykurować na 100 procent. Start w Dausze mógł mi tylko zaszkodzić. Teraz najważniejsze dla mnie będą przygotowania do igrzysk w Tokio – powiedziała druga wielka nieobecna w reprezentacji Polski.  

 

Kontuzje uniemożliwiły start w Dausze także kliku zagranicznym gwiazdom lekkiej atletyki. W Katarze zabraknie m.in. wspaniałej rywalki Ennaoui, rekordzistki świata w biegu na 1500 metrów Genzebe Dibaby. Etiopka zmagała się z urazem stopy, a o rezygnacji ze występu poinformowała 19 września. Dibaba to wicemistrzyni olimpijska z Rio de Janeiro i dwukrotna złota medalistka mistrzostw świata w Pekinie. Cztery lata temu wygrała tam także bieg na 5000 metrów.      

 

W sierpniu decyzję o zakończeniu sportowej kariery podjęła Sally Pearson. Dwukrotna medalistka olimpijska na 100 m przez płotki długo walczyła o powrót, ale nie udało się odzyskać wspaniałej formy, jaka zachwycała przed serią kontuzji. Jej rezygnacja wręcz wstrząsnęła Australią, uznano to za wiadomość dnia i by ją przekazać, przerywano programy telewizyjne.

 

Ze stara kontuzją przegrał też rekordzista świata w biegu na 400 metrów Wayde van Niekerk z RPA. W Dausze nie zdobędzie więc swojego trzeciego z rzędu złotego medalu MŚ. 27-latek urazu kolana nabawił się prawie dwa lata temu, gdy brał udział w pokazowym meczu rugby. Kontuzja pogłębiała się, gdyż zawodnik nawet nie poczuł, że coś jest nie tak. Dopiero przeprowadzone po kilku dniach szczegółowe badania wykazały zerwanie więzadła i uszkodzenie chrząstki w kolanie. Kilka operacji i długa rehabilitacja spowodowały, że van Niekerk dopiero niedawno rozpoczął normalne treningi.  Na rywalizację z najlepszymi na świecie jest jednak za wcześnie.

 

Od ponad dwóch lat kontuzje leczy też David Rudisha, rekordzista świata w biegu na 800 metrów, dwukrotny mistrz olimpijski i dwukrotny mistrz świata. Ostatni raz wystartował w lipcu 2017 roku, później leczył urazy pleców i uda. Obecnie jednak największym problemem wielkiego rywala Adama Kszczota jest... psychika. Kenijczyk ma kłopoty rodzinne, zachowuje się dziwnie, a przed dwoma miesiącami oliwy do ognia dolała żona biegacza. W mediach społecznościowych oznajmiła, że przestaje przejmować się zachowaniem męża, choć jej serce jest obolałe. "Nie mogę już dłużej wytrzymać. Kocham was wszystkich” - napisała. Prawdopodobnie chodzi o inną kobietę, z którą Rudisha zaczął się spotykać. Do tych wszystkich problemów doszedł jeszcze poważny wypadek samochodowy. Przed miesiącem zawodnik pędził autostradą, stracił panowanie nad autem i zderzył się czołowo z autobusem. "Ze mną wszystko w porządku, bez żadnego urazu" – napisał później na Twitterze. 

Także za pośrednictwem mediów społecznościowych informację o niemożności wystartowania na mistrzostwach świata przekazał Elijah Manangoi.

 

- Z przykrością informuję, że nie będę w stanie bronić tytułu na 1500 metrów z powodu kontuzji kostki, której nabawiłem się na treningu. Bóg jeden wie, dlaczego tak się stało – napisał Kenijczyk, który dwa lata temu został mistrzem, a w 2015 roku wicemistrzem świata.

 

Są też inne powody nieobecności wielkich gwiazd na zawodach w Katarze. Dwukrotna mistrzyni olimpijska i trzykrotna mistrzyni świata w biegu na 800 metrów Caster Semenya wciąż prowadzi wojnę z IAAF. Federacja uznaje, że jej organizm jest bardziej męski niż kobiecy, bo produkuje za dużo testosteronu. Działacze nakazują zawodniczce poddanie się kuracji hormonalnej i zakazują rywalizacji z kobietami. Semenya walczył, jednocześnie wybrała inną drogę. Od przyszłego roku będzie piłkarką nożną, podpisała już nawet zawodowy kontrakt.

 

Najlepszy maratończyk świata, mistrz olimpijski z Rio de Janeiro Eliud Kipchoge nie wybiera się do Kataru, bo... ma na głowie ważniejsze sprawy niż mistrzostwa świata. W połowie października spróbuje przejść do historii jako pierwszy człowiek, który przebiegnie maraton w czasie poniżej dwóch godzin. Obecnie rekord życiowy Kenijczyka to 2:01.39. To także rekord świata.  

 

Na starcie w Dausze zabraknie też wielu gwiazd, które padły ofiarą zmory współczesnego sportu, czyli dopingu. Zdyskwalifikowany został m.in.  mistrz olimpijski z Rio de Janeiro w rzucie młotem Dilszod Nazarow, który został ukarany niedawno, ale za oszustwo jakiego dopuścił się osiem lat temu. Ponownie zbadano bowiem jego próbkę pobraną w trakcie mistrzostw świata w Daegu. Na niedozwolonym dopingu wpadli też mistrzyni świata z 2015 roku w biegu na 800 m Białorusinka Maryna Arzamasawa, kenijskie biegaczki Jackline Wambui i Linda Kageha czy skoczkini wzwyż Anna Cziczerowa, która może symbolizować rosyjskie "dopingowe bagno". W Katarze nie będzie też pochodzącej z Trynidadu i Tobago Michelle-Lee Ahye. Szóstej na brazylijskich igrzyskach sprinterki (zarówno na 100 jak i na 200 metrów) na "wspomaganiu" nie złapano, ale są podstawy, by domniemać, iż zawodniczka korzysta z zabronionych substancji. W ciągu ostatnich 12 miesięcy kontrolerzy nie zastali jej w miejscu pobytu, które wcześniej zgłosiła. Takie przypadki traktowane są jako pozytywny wynik badania i karane są dwuletnią dyskwalifikacją.

WŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze