„W naszej grupie nie ma łatwych drużyn, każdy może wygrać z każdym. O ostatecznym wyniku pojedynku zadecydują detale, jedna bramka, która czego nie można wykluczyć, może być efektem choćby dopingu kibiców, którzy przyjdą na halę wspierać zespół” - powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej trener Orlen Wisły Xavi Sabate.

 

Szwedzi zajmują ostatnie miejsce w tabeli grupy D, po porażkach z duńskim GOG 24:33 i Dynamem Bukareszt 25:28. Płocczanie przegrali 23:25 z Czechowskimi Niedźwiedziami i pokonali 27:23 Kadetten Schaffhausen.

 

W niedzielny wieczór w Orlen Arenie spotkają się dwaj wicemistrzowie krajów. Obydwa zespoły spotkały się w jednej grupie rozgrywkowej w sezonie 2017/2018. Mecz w Orlen Arenie zakończył się remisem 25:25, na wyjeździe minimalnie lepsi byli rywale, wygrywając 25:24. Ostatecznie Szwedzi zajęli wówczas ósme miejsce w tabeli grupy A i awansowali do LAST 16, Orlen Wisła dziewiąte i odpadła z dalszych rozgrywek.

 

Ze składu IFK Kristianstad, który wówczas wywalczył trzy punkty w dwóch meczach z Orlen Wisłą, w tym sezonie grają: dwaj bramkarze Richard Kappelin i Leo Larsson oraz zawodnicy z pola Philip Henningsson, Olafur Gudmundsson, i Helge Freiman. Nie ma zawodników, którzy wówczas strzelili płocczanom najwięcej bramek: Tima Sorensena i Albina Lagergrena. Z płockiej drużyny, wtedy i dziś w składzie występują: Igor Zabic, Adam Morawski, Mateusz Piechowski oraz dwaj kontuzjowani Michał Daszek i Przemysław Krajewski.

 

Trener, mimo że IFK Kristianstad przegrał obydwa spotkania tego sezonu, przed pojedynkiem nie jest optymistą.

 

„Spodziewam się trudnego spotkania. Szwedzi mają zero punktów na koncie, ale pierwszy mecz zagrali bez kilku kluczowych zawodników, a drugi z Dynamem w Bukareszcie. Jak wszyscy dobrze wiedzą, nie jest to łatwy teren do gry, o czym sami przekonaliśmy się przed rokiem. Zresztą niejedna drużyna straciła tam punkty. Nasza grupa jest bardzo wyrównana, każdy może wygrać z każdym, więc na pewno ten niedzielny mecz będzie dla nas trudnym pojedynkiem” - ocenił.

 

Zdaniem szkoleniowca, przed sezonem Kristianstad był jednym z faworytów grupy D, a przegrywając dwa mecze drużyna nie stoi jeszcze na pozycji straconej.

 

„Zero punktów po dwóch kolejkach należy traktować tylko jako liczbę na papierze. Nie wiem, jak trener Ljubomir Vranjes przygotowywał zespół do rozgrywek, co zrobił z drużyną. Wszyscy mieliśmy tyle samo czasu. Tak naprawdę to zero punktów na tę chwilę nic nie znaczy, równie dobrze my mogliśmy być w takiej samej sytuacji i mieć zero. W naszej grupie każdy może wygrać z każdym, a o końcowym wyniku zadecydują detale. Może to być kara dwóch minut w końcówce spotkania, lepsza lub gorsza dyspozycja bramkarza, czy kontuzja kluczowego zawodnika, albo niewykorzystane dwie, trzy sytuacje w ważnych momentach meczu. Takie detale decydują, czy się wygrywa czy nie, awansuje do kolejnej fazy lub się odpada, więc to zero, to tylko liczba na papierze, z której nie można wyciągać żadnych merytorycznych wniosków. Jeśli Kristianstad, czy jakaś inna drużyna po siódmej kolejce będzie miała na koncie zero punktów, to wtedy będzie można wyciągać wnioski. Na tę chwilę nie ma takiej możliwości” - zapewnił.

 

Sabate zadeklarował, że mecz Orlen Wisła – IFK Kristianstad na pewno przyniesie sporo emocji.

 

„Porównując dyspozycję mojej drużyny dziś i do tej sprzed roku, to dziś prezentujemy wyższy poziom, zarówno w obronie, jak i w ataku. Ale nasi przeciwnicy są też dużo silniejsi. Dlatego z radością należy oczekiwać takich spotkań, jak to przed nami, czyli wyrównanego pojedynku w Lidze Mistrzów. Jest to wydarzenie dla zawodników, także dla kibiców, o końcowym rezultacie może zadecydować jedna bramka, która, czego nie można wykluczyć, może być efektem właśnie dopingu kibiców, którzy przyjdą na halę wspierać zespół. Jestem usatysfakcjonowany drużyną, którą mam, pracą, którą wykonaliśmy. Bardzo dużo przed nami, ale jeśli mówimy o obawach, to nie powinniśmy ich mieć” - podkreślił.

 

W konferencji uczestniczył także skrzydłowy Jerko Matulic.

 

„Na pewno nie będzie to łatwy mecz, na tym poziomie Ligi Mistrzów, szczególnie w naszej grupie, nie należy się spodziewać, że mogą się takie trafić. Znam tę drużynę, zawodnicy dużo biegają, szybko rozgrywają piłkę, na pewno będziemy musieli na to uważać. Oczywiście zrobimy wszystko, by spotkanie wygrać, ale nastawiamy się na trudny pojedynek” - stwierdził.

 

W niedzielnym meczu, początek godz. 17.30, na pewno nie wystąpią: Michał Daszek i Ondrej Zdrahala. Nie wiadomo, jak długo jeszcze potrwa niedyspozycja Przemysława Krajewskiego.