Podopieczni Francuza wygrali wprawdzie w środę z Osasuną Pampeluna 2:0 i z 14 punktami awansowali na pozycję lidera tabeli. Jednak Zidane nie cieszy się już takim zaufaniem i szacunkiem kibiców jak w latach 2016-18, kiedy pracował z tym klubem po raz pierwszy w roli trenera.

 

Ze szczególną krytyką spotkał się po ubiegłotygodniowym meczu w pierwszej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów we Francji, gdzie "Królewscy" nie oddali ani jednego celnego strzału i przegrali z Paris Saint-Germain 0:3.

 

Później jednak dokonywał zmian w składzie, a jego podopieczni najpierw wygrali z prowadzącą wówczas w ekstraklasie Sevillą, a później z Osasuną. - To dopiero początek sezonu. W ubiegłym tygodniu wcale nie byliśmy tak słabi, teraz wcale nie jesteśmy tak mocni. Przede wszystkim musimy wierzyć w to, co robimy, bo przed nami jeszcze wiele trudnych chwil - skomentował Zidane.

 

Atletico wygrało w środę z kolei z Mallorcą 2:0, przełamując serię trzech meczów bez zwycięstwa. Po pół roku bez gola w końcu do siatki trafił napastnik Diego Costa, jednak złą wiadomością była czerwona kartka dla Alvaro Moraty, w związku z czym byłego zawodnika Realu zabraknie w sobotnich derbach.

 

Spotkanie na Wanda Metropolitano zaplanowano na godzinę 21. "Królewscy" mogą przystępować do niego już nie w roli lidera, ponieważ o 13 z Valencią zmierzy się Athletic Bilbao. Jeśli czwarty obecnie w tabeli klub z Kraju Basków odniesie u siebie zwycięstwo, będzie miał 15 punktów.

 

Także w sobotę, ale o 16, swój mecz rozegra broniąca tytułu Barcelona. "Duma Katalonii", która jest sklasyfikowana na szóstej pozycji z 10 punktami, zmierzy się na wyjeździe z Getafe. W jej składzie znów zabraknie prawdopodobnie Argentyńczyka Lionela Messiego, który zaleczył kontuzję łydki, ale we wtorek opuścił boisko z powodu urazu mięśnia uda.

 

Ciekawie może być także w niedzielę o 21, kiedy prowadząca do niedawna Sevilla, która zgromadziła 10 punktów, podejmie niespodziewanego wicelidera La Ligi, mający o trzy "oczka" więcej Real Sociedad (13).