Fortuna 1 Liga: Sensacyjny lider z Poznania nie przestaje zaskakiwać

Piłka nożna

Warta Poznań nie przestaje zaskakiwać. Klub dysponujący jednym z najniższych budżetów w piłkarskiej pierwszej lidze i mający duże problemy z infrastrukturą jest liderem zaplecza ekstraklasy. W meczu 11. kolejki poznaniacy pokonali Miedź Legnica 2:1.

Ze względu na brak licencji Warta mecze w roli gospodarza musi rozgrywać w oddalonym o ponad 50 kilometrów Grodzisku Wielkopolskim. Poznański stadion nie ma bowiem sztucznego oświetlenia. Jupitery mają stanąć do końca kwietnia przyszłego roku, ale klub liczy, że już na początku rundy wiosennej zespół wróci na swój obiekt.

 

Tymczasem stadion, na którym w poprzedniej dekadzie piłkarze Groclinu rywalizowali m.in. z Herthą Berlin czy Manchesterem City, jest bardzo szczęśliwy dla warciarzy. W obecnym sezonie wygrali już czwarte spotkanie, a tylko jedno zremisowali. W niedzielne popołudnie o sile poznaniaków przekonał się spadkowicz z ekstraklasy - Miedź Legnica.

 

Zwycięstwo Warcie nie przyszło jednak łatwo, choć mecz mógł się inaczej ułożyć, gdyby w 44. minucie Robert Janicki wykorzystał rzut karny. Strzelił jednak w sposób sygnalizowany i Łukasz Załuska obronił.

 

Gole padły dopiero w ostatnich 10 minutach. Najpierw trafił jeden z najlepszych piłkarzy na boisku - Łukasz Trałka, który latem przeszedł z Lecha. 35-letni pomocnik uzyskał pierwszą bramkę dla nowego klubu.

 

- Najważniejsze, że wciąż odczuwam satysfakcję z gry i z tego, że jestem w Warcie. Był pewien etap, który się skończył i trzeba było sobie ułożyć życie tak, żeby właśnie jeszcze czerpać radość z gry. Gdyby jej brakowało, pewnie dałbym sobie spokój. Jeszcze mam chęci, żeby trochę zdrowia zostawić na boisku - mówił po meczu Trałka.

 

Warta wygrała ostatecznie 2:1 i zachowała fotel lidera. Gospodarzy po meczu chwalił trener Miedzi Dominik Nowak, którego jednak postawa poznaniaków nie do końca zaskakuje.

 

- Oglądałem Wartę w kilku ostatnich meczach i to jest naprawdę bardzo dobrze zorganizowany zespół, z pomysłem na grę. Dobrze operuje w środku pola. Groźna czwórka ofensywnych zawodników, którym jak się zostawi zbyt dużo miejsca, to potrafią stwarzać sytuacje. Do tego mocna para zabezpieczająca tyły, czyli Mateusz Kupczak i Trałka. Ten zespół mocno będzie się liczył w tej stawce - ocenił.

 

Autorem sukcesów poznańskiej drużyny jest Piotr Tworek, który w przerwie letniej zastąpił Petra Nemca na ławce trenerskiej. Rękę nowego szkoleniowca widać było już po pierwszych meczach, jego zespół gra przede wszystkiej bardziej ofensywnie, a co za tym idzie "ładniej dla oka". Co ciekawe, Warta po 11 kolejkach zgromadziła tyle punktów, co w ubiegłym sezonie w 21 meczach.

 

- Ten zespół zaczyna grać tak, jak trenuje. Cieszę się, że w każdym kolejnym spotkaniu dajemy jeszcze 10 procent jakości więcej. Myślę, że jeszcze nie pokazaliśmy tego, na co nas stać - zapewnił Tworek.

 

Póki co w stolicy Wielkopolski nikt na poważnie nie myśli o tym, że w kolejnym sezonie mogłoby dojść do derbów w ekstraklasie. W przypadku awansu Warta miałaby kolejny problem, bowiem nawet po zamontowaniu sztucznego oświetlenia i kolejnych modernizacjach jej obiekt prawdopodobnie nigdy nie zostałby przystosowany do surowych wymogów licencyjnych. Jedynym wyjściem byłaby gra na stadionie, na który występuje... Lech.

 

Trałka stara się tonować hurraoptymistyczne nastroje, choć nie ukrywa, że awans do ekstraklasy byłby dużym osiągnięciem.

 

- To jest fajny zespół, w szatni mamy taką "swojską bandę". Dobrze czujemy się na boisku, ale nie bujamy w obłokach. Do każdego spotkania podchodzimy z nastawieniem, żeby zagrać na maksimum. Nie myślałem jeszcze o tym, że wrócę do ekstraklasy. Meczów przed nami jeszcze jest tak dużo... Na razie po prostu zbierajmy punkty - podsumował najbardziej doświadczony piłkarz Warty.

 

WYNIKI I TABELA FORTUNA 1 LIGI

MC, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze