Pierwszy nieukończony wyścig w tym sezonie. Jaki jest tego powód?
 
Robert Kubica: Nie wiem dokładnie.
 
Tradycją w tym sezonie są problemy Williamsa z bolidem, ale tradycją są także twoje dobre rozpoczęcia wyścigów...
 
Tak, chociaż start był słaby sam w sobie. Od piątku miałem problemy z elektroniką, utrzymaniem obrotów i różnymi rzeczami przy starcie, co było dziwne i nie udało się tego poprawić. Byłem jednak zbyt skoncentrowany na tym, żeby w ogóle ruszyć z pól. Dobrze obrałem pierwszy zakręt, jeśli jedziesz 1,5 s wolniej. Po czterech okrążeniach w piątek dałem znać, że coś jest nie tak z bolidem, bowiem zachowywał się bardzo dziwnie. Do niedzieli nic nie zostało zrobione. Nie mówię, że jest fajnie, że tu jestem. Jedynym moim celem było ukończenie wszystkich wyścigów, czego niestety już nie uda się osiągnąć. A z tymi celami w tym roku jest dosyć słabo, więc szkoda, że chociaż tego nie udało się osiągnąć.
 
Szybki pit stop, zmiana opon na twarde - po to, by za chwilę wrócić do pośrednich? Pomożesz nam to zrozumieć?
 
Przy niektórych rzeczach lepiej nie wnikać w szczegóły, lepiej ich nie zrozumieć. Ja w pewnym stopniu to rozumiem. Jeśli wiesz, że nie masz rytmu, swoimi narzędziami nie jesteś w stanie nic wykombinować, próbujesz czegoś innego. To nie była zła rzecz. Wydarzyło się jednak tyle, że stoję w polu wywiadu trzydzieści okrążeń przed czasem...
 
Za tobą najtrudniejszy weekend w tym roku?
 
Nie w tym roku. Nie zszedłem jeszcze do tak niskiego poziomu od początku moich startów. Nie określam tutaj tylko mojej jazdy. Teraz wracam do domu i będzie trochę przemyśleń, także nad przyszłym rokiem. Później ruszamy do Japonii.

Transmisje wyścigów Formuły 1 na antenach Eleven Sports.