Marta Ćwiertniewicz: Za nami pierwszy mecz Pucharu Świata i pierwsze zwycięstwo, ale Tunezja nie jest chyba przeciwnikiem, który mógłby "sprawdzić" reprezentację Polski?

 

Ireneusz Mazur: Po pierwsze zamknęliśmy etap pod tytułem mistrzostwa Europy i zaczynamy kolejny o nazwie Puchar Świata. Mamy szczęście do gry z Tunezyjczykami na inauguracje różnych imprez, ponieważ był to chyba drugi czy trzeci raz. Nie jest to przeciwnik, który mógłby nam zagrozić, choć reprezentacja Polski występowała w znacznie zmienionym składzie niż przed paroma dniami. Zastępcy zdali jednak test, graliśmy dobrze, skutecznie i pewnie rozprawiliśmy się z rywalami. Dobrze zaprezentował się Grzegorz Łomacz, który grał ciekawie i dobrze urozmaicał grę, o czym świadczy aż osiemnaście podań do obu środkowych.

 

Czy można wyróżnić jeszcze któregoś z zawodników, oprócz wspomnianego już wcześniej Łomacza?

 

Przeciwnik nie stanowił zagrożenia pozwalającego realnie ocenić naszych reprezentantów, ale warto podkreślić system gry Łomacza oraz skuteczność środkowych, bo to wychodziło na pierwszy plan, jeśli chodzi o naszą grę. Mieliśmy też przyjęcie na poziomie 60 procent, co pozwalało na skuteczne wyprowadzenie ataków. Tunezja stanowiła tło dla Biało-Czerwonych, ale dobre otwarcie było bardzo ważne.

 

To był czas powrotów na parkiet dla wielu Polaków, ale nie dla Bartosza Kurka. Kiedy możemy spodziewać się go na boisku?

 

Oczekiwaliśmy występu Kurka już w pierwszym meczu Pucharu Świata, ale trener Heynen zdecydował, że nie jest to jeszcze odpowiednia chwila. Pragnienie zobaczenia tego zawodnika od świetnych w jego wykonaniu mistrzostw świata jest z pewnością duże. Czy zostanie ono spełnione w konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi czy z którymś z rywali z niższej półki, będzie zależało od decyzji selekcjonera.

 

WYNIKI, TABELA, TERMINARZ PUCHARU ŚWIATA SIATKARZY