Mecz RB Lipsk z Lyonem zapowiadał się emocjonująco. Co prawda wyraźnym faworytem byli piłkarze wicelidera Bundesligi, ale Olympique - wciąż walczący z przeciwnościami losu - mógł zagrać jakby nie było jutra. Ze znacznie większą presją zmagał się mimo wszystko trener Sylvinho, który publicznie przyznał, że klub przeżywa kryzys. Prezydent OL Jean-Michel Aulas w L’Equipe stwierdził natomiast, że Brazylijczyk ma olbrzymie pragnienie odniesienia sukcesu i zapewne była to oficjalna zachęta do odważnej gry na lipskiej Red Bull Arenie.

 

Oba kluby do tej pory nie przegrały w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów - zespół Juliana Nagelsmanna pokonał w Lizbonie Benfikę 2:1, a Lyon zremisował z Zenitem Petersburg 1:1. Co ciekawe: oba nigdy ze sobą nie rywalizowały. Pierwszy raz gorzej wspominać będą Niemcy. 

 

W środowym meczu Francuzi zagrali bez kompleksów. Już w 11. minucie po katastrofalnym błędzie defensywy RB Lipsk do siatki z bliska trafił Memphis Depay. W kolejnych minutach ostrzał bramki Petera Gulacsiego prowadzili gospodarze z Timo Wernerem na czele, ale nic z tego nie wynikało. Olympique natomiast robił swoje - w 66. minucie trafił po raz drugi. Tym razem Anthony Lopesa pokonał Martin Terrier. Dzięki zwycięstwu w Lipsku podopieczni Sylvinho nie tylko poprawili humory swym kibicom, ale i awansowali na drugie miejsce w grupie. 

RB Lipsk - Olympique Lyon 0:2 (0:1)

Bramki: Depay 11, Terrier 66

RB Lipsk: Peter Gulacsi – Willi Orban, Dayot Upamecano (Christopher Nkunku 66), Ibrahima Konate (Nordi Mukiele 23) – Konrad Laimer, Marcel Halstenberg, Amadou Haidara (Emil Forsberg 58), Marcel Sabitzer, Lukas Klostermann – Yussuf Poulsen, Timo Werner.

Lyon: Anthony Lopes – Joachim Andersen, Marcelo, Fernando Marcal – Leo Dubois, Thiago Mendes, Youssouf Kone, Lucas Tousart, Houssem Aouar (Jean Lucas 87) – Memphis Depay (Moussa Dembele 79), Martin Terrier (Bertrand Traore 69).

 

Żółte kartki: Haidara, Upamecano, Orban. 

 

Do środowego spotkania Benfica podchodziła bez kontuzjowanych: Almeidy, Chiquinho, Contiego, Ebuehiego i Samarisa. Z pewnością nie pomogło to trenerowi Bruno Lage, który ze swoim zespołem wybrał się na wyjątkowo trudny teren. I nie chodzi wcale o logistykę, choć z Lizbony do Petersburga jest 4500 km. Zenit u siebie czuje się pewnie: drużyna z Petersburga wygrała aż jedenaście z ostatnich trzynastu spotkań domowych w europejskich pucharach. Porażki – tylko jedna. Siłę u siebie zawodnicy Sergeia Semaka udowodnili po raz kolejny.

Już w pierwszej połowie do siatki trafił niezawodny Artem Dzyuba. Po przerwie piłkę do swojej bramki skierował Ruben Dias, a trzeciego gola dla gospodarzy dołożył Sardar Azmoun. Zdobyta pod koniec spotkania bramka Raula De Tomasa była na otarcie łez, bo po dwóch meczach Benfika jako jedyny zespół w grupie nie ma na koncie choćby jednego punktu. W skrajnie innych nastrojach spotkanie zakończyli Rosjanie, którzy dzięki trzem bramkom awansowali na pierwsze miejsce w grupie wyprzedzając Olympique, który także ma cztery punkty. 

 

Zenit Sankt Petersburg - Benfica Lizbona 3:1 (1:0)

Bramki: Dzyuba 22, Dias 70 (S), Azmoun 78 - De Tomas 85.

Zenit: Andrey Lunev – Douglas Santos, Yaroslav Rakitsky, Branislav Ivanovic, Igor Smolnikov (Yordan Osorio 63) – Oleg Shatov (Vyacheslav Karavaev 68), Magomed Ozdoev, Wilmar Barrios, Sebastian Driussi – Artem Dzyuba, Sardar Azmoun (Aleksandr Erokhin 81).

 

Benfica: Odisseas Vlachodimos - Tomas Tavares, Ruben Dias, Jardel, Alex Grimaldo – Pizzi (Carlos Vinicius 60), Gabriel, Adel Taarabt, Rafa Silva - Ljubomir Fejsa (Caio 60), Haris Seferović (Raul De Tomas 80)

 

Żółte kartki: Rakitsky

 

WYNIKI I TERMINARZ LIGI MISTRZÓW

 

Oglądaj na żywo największe europejskie gwiazdy piłki nożnej i ekscytujące zmagania najlepszych europejskich drużyn – fazy pucharowe Ligi Mistrzów UEFA i Ligi Europy UEFA 2019/2020 na kanałach Polsat Sport Premium 1 i Polsat Sport Premium 2, w Cyfrowym Polsacie, Plusie i IPLI. Prestiżowe rozgrywki dostępne są w telewizji, na komputerach, smartfonach i tabletach.