Wracasz po przerwie więc można było się domyślać, że zdecydujesz się łatwiejszą walkę. Ty natomiast zmierzysz się z mistrzem KSW w kategorii średniej, który pokazał, że jest bardzo wymagającym rywalem.

 

To jest jeden z powodów dla których wróciłem do tego, co kocham. Jest wyzwanie, jest wymagający przeciwnik. Moje ostatnie walki też nie były z łatwymi przeciwnikami, wybierałem zawsze najwyższą poprzeczkę, aby się sprawdzać. Chodzi mi o sportową rywalizację, chcę się mierzyć z lepszymi. Dlatego nie ma co szukać łatwej walki, spacerku z jakimiś innym zawodnikiem.

 

To powrót na jedną wielką walkę czy to początek nowej długiej drogi?

 

Kończąc karierę byłem pewien, że to jest koniec. Decydowałem się na to kierując się szczerymi uczuciami. Pewne problemy nie pozwalały mi walczyć w stu procentach. Natomiast walcząc zawsze czułem wsparcie bliskich, rodziny, przyjaciół i moich kibiców, którzy są ze mną. W moim przypadku nie sprawdził się stereotyp, że jak przegrywasz to tracisz fanów. Ja ich wciąż mam. Środowisko MMA to moje miejsce...

 

Kilka dni temu Scott Askham pytał dlaczego to nie jest walka o pas.

 

Powód jest tylko jeden: o tym, co ma być, decydują właściciele KSW. Dlatego kiedy byłem mistrzem zwakowałem pas, a później zorganizowano turniej, którego zwycięzcą został Scott Askham. Gdyby teraz znów zdobył pas, nie byłbym w stanie bronić go często i musiałbym go ponownie zwakować. Dlatego teraz po prostu chcę mierzyć się z najlepszymi, a najlepszy jest obecnie Scott Askham.