Starcie Brodnickiej z Matthysse nie było szczególnie pasjonujące. Choć Polka zapowiadała zmianę stylu, spora część pojedynku toczyła się w klinczu. Brakowało ofensywnych akcji i mocnych ciosów. - Zaskoczę kibiców, ale zmieniam styl boksowania, będzie widowiskowy i podobny do... męskiego. Kibice zobaczą nie tylko solidny lewy prosty, ale też efektowne wymiany w półdystansie. Będą momenty, kiedy zatrzymam się w ringu i nastawię na ostrą walkę. Nie będziemy się oszczędzać - powiedziała przed starciem z Argentynką.

 

- Ona ma kilka form boksowania i dopasowuje się na pewno do swoich rywalek. Może uciekać na nogach, a może też zaatakować. Jesteśmy na wszystko gotowi. Jestem gotowa na lewy prosty - stwierdziła "Kleo" o swojej rywalce. Trzeba przyznać, że miała sporo racji. Argentynka postawiła bowiem trudne warunki, ale ostatecznie sędziowie wskazali niejednogłośne zwycięstwo Brodnickiej. Matthysse była wyraźnie niezadowolona z tego werdyktu. 

 

35-latka ma na swoim koncie 18 wygranych walk. Dwie z nich zakończyły się triumfami przed czasem. Dla bardziej doświadczonej Matthysse była to 11. porażka w karierze. 

 

Ewa Brodnicka pokonała Edith Soledad Matthysse niejednogłośnie na punkty (96-95 Matthysse, 96-94 Brodnicka, 97-93 Brodnicka).