Łudogorec wygrał 3:0 z Ferencvárosem w czwartkowej Lidze Europy, przez co Bułgaria (16,875 pkt) nieznacznie wyprzedziła Polskę w klasyfikacji klubowej UEFA. Nasz kraj spadł na 28. miejsce (16,625).
 
To nie koniec złych wiadomości. Tuż za nami znajduje się Słowacja, która może liczyć na występy Slovana Bratysława w LE - mistrz tego kraju ma już za sobą cenne zwycięstwo z Besiktasem (4:2) i remis z Bragą (2:2). W wypadku zdobycia kolejnych punktów, Słowacy zajmą naszą pozycję.
 
To w praktyce oznaczać będzie osłabienie naszej pozycji w zapowiedzianych rozgrywkach trzeciego poziomu UEFA, a więc Europa Conference League. Na tę chwilę dla Ekstraklasy przewidziano trzy miejsca w drugiej rundzie eliminacji ECL, jednak kolejny spadek skutkował będzie rozpoczęciem rozgrywek od pierwszej rundy dla jednego z naszych zespołów w sezonie 2021/2022, gdy rozgrywki zostaną zainaugurowane.
 
Na arenie międzynarodowej nie oglądamy żadnego z polskich zespołów już od czterech sezonów. Ostatnią drużyną, która występowała w fazie grupowej LE była Legia Warszawa (2015/2016). Rok wcześniej ówczesny mistrz Polski zanotował historyczny awans do Ligi Mistrzów, gdzie urwał punkty Realowi Madryt oraz Sportingowi CP.
 
Jeśli w przyszłym sezonie żadnemu z polskich sezonów nie uda się awansować do pucharów, prawdopodobnie miną nas także Słowenia i Rumunia. 30. miejsce w rankingu oznacza bowiem start wszystkich trzech zespołów od I rundy eliminacji ECL. To miejsce w rankingu UEFA ma takie same przywileje jak... ostatnia, 52. lokata.