Euroliga już po raz czwarty rozgrywana będzie w formule ligowej, w której wszystkie zespoły grają ze sobą mecz i rewanż, później rozgrywana jest jedna runda play-off dla ośmiu zespołów, a na koniec turniej Final Four. Nowością tego sezonu jest jednak rozszerzenie rozgrywek do 18 zespołów (34 kolejki), do gry przyjęto bowiem na stałe mocne zespoły z Francji (ASVEL Villeurbanne) i Niemiec (FC Bayern Monachium).


Wśród faworytów trzeba wymienić przede wszystkim trzy najmocniejsze zespoły poprzedniego sezonu zasadniczego, mistrza CSKA Moskwa oraz Real Madryt i Fenerbahce Stambuł, choć w finale grała drużyna Anadolu Efes Stambuł. Bardzo wzmocniły się także FC Barcelona i Armani Mediolan, a nie bez szans na dobry wynik są także Bayern, a także Maccabi Tel Awiw - nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że niedawno przegrało sparing we Włocławku z mistrzem Polski Anwilem.

 

Jak zawsze namiesza na pewno posiadający największą widownię w Eurolidze Żalgiris Kowno. Groźne będą też kluby z Grecji Panathinakos Ateny i Olympiakos Pireus. Co ciekawe, ten ostatni nie gra nawet najwyższej lidze greckiej, bo został zdegradowany za oddawanie walkowerów Panathinaikosowi (w proteście przeciwko rzekomo stronniczemu sędziowaniu). Miejsca w Eurolidze jednak nie stracił, a w drugiej lidze greckiej wystawia inny zespół.


W poprzednich dwóch sezonach w transmisjach Euroligi w stacjach sportowych Polsatu można było obejrzeć po jednym Polaku. Najpierw był to Adam Waczyński w Unicaja Malaga (pozostał w tym klubie, gra w EuroPucharze), a później 18-letni Aleksander Balcerowski (Herbalife Gran Canaria), który nadal przebywa na Wyspach Kanaryjskich. Jego drużyna nie gra jednak w pucharach. W tym sezonie powrót do Euroligi zalicza 26-letni Mateusz Ponitka, który grał już w tych rozgrywkach w starym formacie (24 drużyny) w barwach Asseco Prokomu Gdynia (sezon 2012/2013) i Stelmetu Zielona Góra (sezon 2015/2016). Zresztą, w obu przypadkach całkiem dobrze. To była jednak zupełnie inna Euroliga…


Ponitka znakomicie przyczynił się do zdobycia ósmego miejsca przez reprezentację Polski podczas niedawnych mistrzostw świata w Chinach. Teraz będzie występował w koszulce Zenita Sankt Petersburg. Rosjanie otrzymali dziką kartę do tych rozgrywek i zbudowali bardzo mocny skład, w którym ważną rolę na pozycji niskiego skrzydłowego ma grać właśnie Polak. Oficjalna strona Euroligi przedstawia go nawet jako najciekawszego zawodnika do obserwowania w klubie z Rosji, choć przy okazji nazywa go "leworęcznym skrzydłowym". Ponitka - bez wątpienia używający częściej na boisku prawej ręki - skwitował tę informację krótko: "A to dla mnie nowość…"


Co do roli w drużynie, prowadzonej przez znakomitego hiszpańskiego trenera Joana Plazę, fachowcy z Euroligi raczej się nie mylą. O ile w rosyjskiej lidze VTB, gdzie występuje też Zenit, Polak może grać mniej (przez 14 minut był na boisku we wtorek, w meczu ze Stelmetem Zielona Góra), to w Eurolidze powinien być jednym z liderów.

 

- W lidze rosyjskiej w składzie musi być sześciu zawodników z Rosji, więc rotacja dla nas, obcokrajowców, jest inna. W rozmowach z trenerem była mowa o położeniu nacisku na Euroligę, ale wiadomo, że trener Plaza lubi rotować graczami z meczu na mecz. Odczuł to przecież kilka lat temu Adam Waczyński. Jestem więc gotowy na wszystko - mówi Ponitka, nawiązując do dwóch sezonów w Unicaja Malaga, kiedy to Plaza prowadził właśnie drugiego z liderów polskiej kadry. Wtedy to Waczyński potrafił w jednym z meczów zdobywać ponad 20 punktów, a w kolejnym grać kilka minut. W podobny sposób Plaza prowadził także w przeszłości do sukcesów m.in. Real Madryt, Cajasol Sewilla i Żalgiris Kowno.


Rosyjska drużyna jest nowicjuszem w Eurolidze, więc celów nie ma wysokich. - Musimy pamiętać, że startujemy z pozycji zespołu z dziką kartą. W hierarchii jesteśmy na dole. Osobiście uważam jednak, że stać nas na niespodzianki, nawet z najsilniejszymi zespołami. Trener Plaza ustawia nas do gry zespołowej, systemowej, z agresywną obroną i zwracaniem uwagi na detale, co bardzo mi odpowiada. Na razie jednak uczymy się siebie nawzajem, uczymy się systemu i rodzi się hierarchia w zespole, w którym jest 11 nowych zawodników - mówi Ponitka, który w ostatnich latach - po opuszczeniu Zielone Góry - grał kolejno w tureckim Pinarze Karsiyaka Izmir, hiszpańskim Iberostarze Teneryfa i rosyjskim Lokomotiwie Kubań Krasnodar.


Kolegów w drużynie z Sankt Petersburga nasz koszykarz ma znakomitych. Zaczynając od środkowego z Meksyku Gustavo Ayona, który grał w NBA, a w ostatnich latach był bardzo ważnym zawodnikiem wielkiego Realu Madryt, poprzez rozgrywającego reprezentacji Francji na ostatnich mistrzostwach świata Andrewa Albicy’ego, po kilku obecnych i byłych reprezentantów Rosji z Andriejem Zubkowem, Antonem Ponkraszowem i Dmitrijem Chwostowem na czele. - Treningi są bardzo ciężkie, bo rywalizacja w składzie jest ogromna. Ale nie narzekam na zmęczenie. Jest OK - mówi Ponitka. - Czy to najlepsza drużyna, w której kiedykolwiek grałem? Jeszcze nic nie zagraliśmy. To się dopiero okaże, ale tak może być - dodaje reprezentant Polski.


Mecze Euroligi można będzie obejrzeć na antenach sportowych Polsatu. W pierwszym miesiącu transmisji przewidzieliśmy sześć transmisji, w tym trzy z udziałem zespołu Polaka. W kolejnych miesiącach Mateuszowi Ponitce będziemy na naszych antenach kibicować jeszcze częściej. Pierwsza transmisja, z meczu Alba Berlin - Zenit Sankt Petersburg, w piątek 4 października od godz. 19.45 w Polsacie Sport News. Zapowiada się interesujący mecz, bowiem Albę Berlin prowadzi - podobnie jak Zenit - znakomity hiszpański trener z sukcesami na koncie, w tym przypadku weteran Aito Garcia Reneses, którego asystentem był kiedyś Plaza.


Mecze Euroligi komentować będą Adam Romański, Rafał Juć, Krzysztof Szablowski i Tomasz Jankowski.