Przed walką na gali MB Boxing Night: Ostatni Taniec, która odbyła się w kwietniu tego roku w Katowicach, Szymański zapowiedział zakończenie kariery, jeśli nie uda mu się pokonać Roberta Talarka. Nie spodziewał się jednak, że ich pojedynek przejdzie do historii. W ciągu pięciu rund oglądaliśmy aż dziesięć nokdaunów! Ostatecznie wygrał Talarek, więc Szymański spełnił swoją obietnicę.

 

Eksperci starali się jednak wpłynąć na jego decyzję, mówiąc, że jest za wcześnie na pożegnanie się ze sportem. Po jakimś czasie Szymański zmienił zdanie, dzięki czemu wystąpił na gali w Częstochowie.

 

- Już w szatni po walce w Katowicach wiedziałem, że to nie jest dobra decyzja. Kocham boks, robię to od 1999 roku życia. Nie wyobrażam sobie, by przestać. Mam jeszcze sporo do zrobienia - powiedział po czwartkowej ceremonii ważenia.

 

Jego rywalem był Denis Krieger, który w zawodowej karierze nigdy nie przegrał przed czasem. Również Szymański nie zdołał go skruszyć. Polak był wyraźnie lepszy na dystansie ośmiu rund, walczył całkiem nieźle. Potrafił też przetrwał trudny moment, kiedy rywal trafił go lewym sierpowym. Wiele razy skutecznie atakował też korpus.

 

Szymański nie miał jednak problemów kondycyjnych. Boksował w równym tempie przez osiem rund, wiedział, że może przyspieszyć w dowolnym momencie, ale nie chciał ryzykować. Dwie porażki z rzędu przed czasem robią wrażenie.

 

Po ośmiu rundach sędziowie zgodnie przyznali wygraną Polakowi.

Wynik walki:

 

Patryk Szymański (20-2, 10 KO) pokonał jednogłośnie na punkty (79-73, 78-74, 80-72) Denisa Kriegera (14-9-2, 9 KO).