W weekend temperatura powietrza będzie oscylowała w przedziale od 17 do 20 st. C, ale spodziewane są rekordowe opady deszczu, jakie przyniesie ze sobą spodziewany cyklon formujący się na Morzu Japońskim. Organizatorzy obawiają się, że przy opadach deszczu i wietrze o prędkości przekraczającej 60 km/h, mogą mieć bardzo poważne problemy z przeprowadzeniem zawodów. Pod uwagę będzie nawet brana możliwość całkowitego odwołania rundy GP, jeżeli bezpieczeństwo kierowców może być zagrożone.

 

Podczas rozgrywanego na mokrej nawierzchni GP Japonii 5 października 2014 roku doszło do tragicznego wypadku. W końcówce wyścigu kraksę miał Niemiec Adrian Sutil (Sauber). Kilka minut później w dźwig służący do odholowywania uszkodzonego bolidu uderzył Francuz Jules Bianchi z zespołu Marussia. To był jego 34. wyścig w karierze. Stan 25-letniego Francuza był bardzo ciężki. Został natychmiast odwieziony do Szpitala Generalnego Prefektury Mie w Yokkaichi, gdzie przeszedł operację krwiaka mózgu. Po zabiegu przez kilka tygodni był nadal w stanie krytycznym, ale stabilnym. Później został przewieziony do kliniki w Nicei, gdzie zmarł w lipcu 2015 roku bez odzyskania przytomności.

 

Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) uznała, że Bianchi ponosi odpowiedzialność za wypadek, w wyniku którego doznał poważnych obrażeń. Według raportu FIA francuski kierowca jechał za szybko. "Bianchi nie zwolnił na tyle, aby uniknąć utraty kontroli w tym samym miejscu trasy, w którym kłopoty miał Adrian Sutil. Bolid uderzył w dźwig z prędkością 126 km/h. Wszystkie służby ratunkowe i medyczne działały zgodnie z procedurami" - napisano w raporcie FIA.

 

Wyścig o GP Japonii odbędzie się w niedzielę. Start zaplanowano na godz. 7.10 czasu polskiego.