Canelo: po co mi GGG? Trener: Gołowkin przegrał!

 

Canelo Alvarez (52-1, 35 KO), który już 2 listopada będzie chciał zdobyć tytuł mistrza świata w trzeciej kategorii wagowej bijąc się z Siergiejem Kowaliowem, nie był zachwycony sobotnią, nieznacznie wygraną walką o tytuł IBF Gołowkina z Siergiejem Derewianczenko (13-2, 10 KO). Alvarez, który w wadze średniej ma pasy WBA i WBC, chce w karierze nowych wyzwań, a nie trzeciej walki z Kazachem. - To ja jestem najlepszy, wszyscy to wiedzą. Od czasu jak ze mną walczył... co zrobił? Zupełnie nic. Teraz ja będę bił się ze znakomitym mistrzem świata, idąc w górę dwie kategorie wagowe, a jego przeciwnicy wychodzą na ring po porażkach. On nie jest już dla mnie żadnym wyzwaniem, już z nim wygrałem. Co się może jeszcze zdarzyć? Znokautuję go i co z tego? To tylko biznes. Już rozmawiałem z moim promotorem - jeśli koniecznie chcą tej walki, to tylko ze względów biznesowych. Jeśli tylko o to chodzi, to nie walczę. Ale jak koniecznie chcą, to wyślijcie ofertę… i może się zdecyduję. Chcę prawdziwych wyzwań! - mówi Alvarez o potencjalnym starciu z Kazachem.

 

Krótki komentarz: nie bardzo wiem o jakiej "ofercie" Meksykanin mówi... bo przecież już podpisał kontrakt z DAZN na 365 mln dolarów, a 32 miliony za walkę z kimś, kto nie stanowi dla niego "wyzwania sportowego", to chyba wypłata raczej przyzwoita.

 

Oglądałem na żywo, przy ringu prawie wszystkie, od 2014 roku, walki (paradoksalnie nie tą pierwszą, z Grześkiem Proksą!) Gołowkina w USA i był to pierwszy raz, kiedy w sobotę w MSG słyszałem kibiców niezadowolonych z decyzji o jego zwycięstwie. Trener Derewianczenko Andre Rozier, podobnie jak manager Keith Connelly i promotor Ukraińca Lou DiBella, nie ukrywali po walce swego rozczarowania. - Nikt nigdy nie trafiał Kazacha mocniej i częściej niż zrobił to Siergiej. Nawet Canelo! Jak to nie wystarczyło do zwycięstwa, nie wie nikt. Jedyna uczciwa decyzja, to rewanż - mówił DiBella. - Siergiej wygrał 7 rund, Gołowkin 5: to prawdziwy obraz walki. Dał z siebie 150 procent. Będę oglądał walkę pewnie z dziesięć razy. Dla mnie była to walka roku - kończy trener.

 

Wraca Pulew... następny Kownacki?!

 

9 listopada w Kalifornii, walką z Rydellem Bookerem (28-2, 13 KO), wróci na ring klasyfikowany na pierwszym miejscu rankingu IBF wagi ciężkiej Bułgar Kubrat Pulew (27-1, 14 KO). Przeciwnik nie wygląda na wymagającego, ale wiadomo, że Pulew ma nadzieję, że prawdziwe wyzwanie i wypłata nastąpi, kiedy będzie walczyć ze zwycięzcą walki Anthony Joshua - Andy Ruiz Jr. Kto wie jednak, czy tym następnym rywalem nie będzie… Adam Kownacki (20-0, 15 KO)!

 

- Decyzja IBF jest taka, że zwycięzca rewanżu Ruiz-Joshua miałby tylko 60 dni na podjęcie walki. Jestem wysoko w rankingu, moja ekipa managerska twierdzi, że to ja mogę być rywalem Pulewa. Bardzo mi to odpowiada, a powrót na ring zapowiada się na przełomie stycznia i lutego 2020. Dużo się dzieje, muszę czekać ze szczegółami na wynik tamtej walki i zobaczyć, co się stanie w drugim, listopadowym pojedynku mistrza WBC Deontay’a Wildera z Luisem Ortizem. Będę gotowy! - mówi Kownacki, ciągle niepokonany na zawodowych ringach.