Weekend z rugby w Polsacie Sport. Z tajfunem Hagibis w tle!

Inne
Weekend z rugby w Polsacie Sport. Z tajfunem Hagibis w tle!
Fot. PAP

Tajfun Hagibis zmiótł z planu dwa hitowe mecze Pucharu Świata w rugby. Wciąż zagrożony jest co najmniej jeszcze jeden. Ale rozpoczynający się weekend i tak będzie prawdziwą ucztą dla fanów jajowatej piłki. Na sportowych antenach Polsatu zobaczymy aż sześć spotkań. Wśród nich hit Ekstraligi rugby – Lechia Gdańsk – Juvenia Kraków.

Ekstraliga rugby jeszcze nigdy w historii nie była tak wyrównana i ciekawa. Trudno powiedzieć, co lepiej działa na polskich rugbistów. Puchar Świata i chęć równania do najlepszych, czy pierwsze w historii regularne transmisje z polskich rozgrywek ligowych.

 

Polsat Sport Fight pokazał już pięć spotkań, po jednym z każdej kolejki. I wszyscy, którzy oglądali te mecze są pod ogromnym wrażeniem – starcia stoją na naprawdę wysokim poziomie, cztery z pięciu rozstrzygnęły się w ostatnich pięciu minutach. Dwa zakończyły się różnicą mniejszą lub równą trzem punktom. Tylko w jednym – ostatniej kolejki zwycięzca miał 20 punktową przewagę, co w rugby wcale nie jest wysokim wynikiem, a trzeba pamiętać, że był to mecz mistrza Polski - sopockiego Ogniwa z Budowlanymi Lublin, którzy w tym sezonie jeszcze nie wygrali.

 

- Nawet to spotkanie było świetne. Ba śmiem twierdzić, że dla oka długimi momentami najlepsze ze wszystkich, jakie do tej pory pokazał Polsat Sport Fight. Akcje były niezwykle płynne, obie drużyny grały odważnie i nowocześnie. To się naprawdę mogło podobać – mówi legendarny polski trener, były kapitan, a potem selekcjoner reprezentacji Andrzej Kopyt.

 

W sobotę 12 października kolejny mecz, w którym każdy wynik jest możliwy. W Gdańsku Lechia podejmie Juvenię Kraków. Zespół z Trójmiasta to jedna z największych polskich marek w rugby - 13-krotni mistrzowie Polski, którzy po poprzednim, najsłabszym od lat sezonie (9 miejsce w Ekstralidze), chcą wrócić do ścisłej czołówki.

 

Trenerzy Jurij Buchajło oraz Marek Płonka zbudowali ciekawą, młodą drużynę, wspartą kilkoma zawodnikami z Gruzji i Ukrainy. Obserwatorzy podkreślają, że Lechia znów jest mocna w młynie, ciekawie gra w ataku, ale na razie wygrała tylko dwa z pięciu meczów, dwukrotnie przegrywając jednym punktem.

 

- Mam nadzieję, że do końca sezonu będziemy już tylko wygrywać – mówi jeden z liderów Lechii, wielokrotny reprezentant Polski, Grzegorz Buczek.

 

Gdańska ekipa na pewno będzie faworytem spotkania, ale to goście z Krakowa póki co są wyżej w tabeli - na trzeciej lokacie. „Smoki” mają na koncie trzy zwycięstwa i tylko jedną porażkę. Z każdym meczem grają lepiej. Drużyna prowadzona przez byłego reprezentanta Polski Konrada Jarosza oparta jest na wychowankach krakowskiej Szkoły Mistrzostwa Sportowego Marcina Gortata, w której jest też profil rugby.

 

Do tego została wzmocniona czterema bardzo dobrymi zawodnikami z RPA, którzy zadebiutowali w meczu trzeciej kolejki i walnie przyczynili się do niespodziewanego zwycięstwa Juvenii w Sochaczewie 26:24 nad Orkanem. Krakowianie pauzowali w ostatniej kolejce (liga liczy dziewięć drużyn), mieli więc aż dwa tygodnie na przygotowania do meczu z Lechią. Specjalnie na ten okres ściągnęli trenera z RPA, pracującego na co dzień z jedną z najlepszych uniwersyteckich drużyn w tym kraju (TUKS), Conrada Boshoffa. Cel mają tylko jeden – wygrać i zachować trzecie miejsce w tabeli Ekstraligi.

 

Mecz Lechii z Juvenią pokaże Polsat Sport Fight i będzie to finał soboty z rugby na antenie tego kanału. Wcześniej – o 12.10 pokażemy starcie Irlandii z Samoa.

 

Hitami tego dnia miały być spotkania Nowej Zelandii z Włochami i absolutny klasyk – Anglia – Francja. Niestety, oba zostały odwołane (ogłoszono remisy) z powodu nadciągającego nad Japonię super tajfunu Hagibis.

 

Sytuacja jest naprawdę poważna. Japońscy meteorolodzy ostrzegają, że może to być najsilniejszy od nawet 60 lat żywioł, jaki nawiedzi stolicę kraju. Wiać może z prędkością 320 km na godzinę. Prognozowane opady dla Tokio i Jokohamy, gdzie miały się odbyć oba mecze to… metr wody.

 

Światowa federacja rugby na swojej stronie uruchomiła nawet specjalną zakładkę poświęconą tajfunowi. W Japonii przebywa obecnie co najmniej 100-150 tysięcy kibiców z całego świata (w sumie na turniej ma dojechać ponad 400 tysięcy kibiców), którzy przylecieli się bawić, zwiedzać i wspierać swoje drużyny, tymczasem mają pozostać w hotelach.

 

Już teraz sytuacja jest mocno niepokojąca. Kibice za wszelką cenę próbują się przemieścić z różnych zakątków Japonii (turniej rozgrywany jest w całym kraju). W pociągach panuje ścisk i lekki chaos – sytuacja niespotykana w Japonii. Tak wyglądał pociąg z Tokio do Shizuoki, gdzie w środę rozegrano mecz Szkocja - Rosja. 

 

 

Post zamieścił przewodniczący Rady Ekstraligi Rugby oraz wiceprezes Ogniwa Bartosz Marczyński, który podobnie, jak wielu innych polskich kibiców rugby, wybrał się do Japonii. 

 

- W pociągach jest ścisk. Gdy gruchnęła wieść, że transport będzie zawieszony na sobotę, wszyscy rzuciili się do pociągów. Do jednego shinkansena nawet nie udało nam się wejść. Drugim wróciliśmy w miarę normalnie do Tokio, ale już wiemy, że w niedzielę na pewno nie wrócimy do kraju. Loty są odwołane. Na razie poza ściskiem w pociągach nie widać jednak paniki. Wszyscy dalej świetnie się bawią. Kibicują. Prognoza jest taka, że w niedzielę wszystko znów ma ruszyć, pogoda podobno ma być piękna. Japończycy chcą jednak sprawdzić, czy nic nie uległo znieszczeniu, np. czy nie podmyje torów - powiedział nam działacz Ogniwa. 

 

To samo można przeczytać w komunikacie dla kibiców. Transport publiczny stanie w czasie tajfunu, a potem też może nie działać z powodu przewidywanych… zniszczeń.

 

Niezagrożone są na pewno mecze na południu kraju, ale wciąż nie wiadomo co z zaplanowanym na niedzielę spotkaniem Japonia – Szkocja, które ma się odbyć w Jokohamie. Mecz ma zdecydować, czy do ćwierćfinałów awansuje po raz pierwszy w historii Japonia, czy Szkocja, która obecnie zajmuje trzecie miejsce w grupie A. Jeśli wygra z gospodarzami, a jest w stanie to zrobić, to ekipa z Europy wejdzie do najlepszej ósemki turnieju, a samurajowie odpadną. 

 

Trener Szkotów Gregor Towsend apeluje do organizatorów turnieju, by ci zrobili wszystko i zorganizowali mecz „gdziekolwiek”, tym bardziej, że ćwierćfinały dopiero w przyszły weekend, ale na razie żadnej oficjalnej odpowiedzi nie ma, poza tym, że decyzja zostanie podjęta w niedzielę rano (w nocy z soboty na niedzielę w Polsce).

 

Na dziś plan transmisji wygląda więc tak:

 

Sobota 12.10


Irlandia – Samoa
, godz. 12.45 Polsat Sport Fight

 

Ekstraliga Rugby
RC Lechia Gdańsk – Juvenia Kraków, godz. 15.00 Polsat Sport Fight

 

Niedziela 13.10


Namibia – Kanada
, godz. 5.15 Polsat Sport Fight
USA – Tonga 7.45, godz. Polsat Sport Fight
Walia – Urugwaj, godz. 10.15 Polsat Sport Fight
Japonia – Szkocja, godz. 12.45 Polsat Sport Fight

 

Robert Małolepszy, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze