Pindera: Usyk będzie małym, wielkim ciężkim?

Sporty walki
Pindera: Usyk będzie małym, wielkim ciężkim?
fot. PAP/DPA

Nie trzeba mieć dwóch metrów wzrostu i ważyć ponad sto kilogramów, by wygrywać w królewskiej kategorii. Kolejnym, który chce to udowodnić jest Ołeksandr Usyk (17-0, 13 KO). W swoim debiucie wadze ciężkiej, zatrzymał w siódmej rundzie w Chicago Chazza Witherspoona (38-4, 29 KO).

32-letni Ukrainiec jako amator zaczynał w wadze średniej, ale tytuł mistrza świata i złoto olimpijskie zdobył już w limicie do 91 kg. W takim też wygrywał na zawodowym ringu unifikując wszystkie pasy w kategorii junior ciężkiej.

 

Teraz chce udowodnić, że potrafi to powtórzyć w wadze uważanej za królewską, czyli ciężkiej. Ma zagwarantowany pojedynek ze zwycięzcą rewanżu pomiędzy Anthonym Joshuą i Andy Ruizem Jr, do którego dojdzie 7 grudnia w Arabii Saudyjskiej.

 

Najpierw musiał jednak wygrać w „ciężkim” debiucie z 38-letnim Chazzem Witherspoonem. Był zdecydowanym faworytem i swoje wysokie notowania potwierdził w ringu. Walka w Chicago zakończyła się tak jak oczekiwano, Usyk po prostu odebrał Amerykaninowi ochotę do kontynuowania pojedynku. Zrezygnowany, zdominowany Amerykanin nie wyszedł ze swojego narożnika do ósmej rundy, po prostu miał dość.

 

Ale jak sobie poradzi Usyk, gdy przyjdzie mu walczyć z Joshuą lub Ruizem Jr? Ten pierwszy ma prawie dwa metry wzrostu i waży sto kilkanaście kilogramów. Ruiz Jr jest sporo niższy, ale 120 kg wagi przy dużej szybkości urodzonego w USA Meksykanina robią wrażenie. Jeśli po jego ciosach kilka razy padał Joshua, by ostatecznie zostać poddany i stracić trzy mistrzowskie pasy, to jaki los czeka Usyka?

 

Tyle że Ukrainiec mierzy przecież 191 cm, a jego normalna waga ociera się o 100 kg. Do junior ciężkiej zbijał prawie dziesięć kilogramów. Teraz nie musi. Przy jego szybkości i znakomitej kondycji może być dla olbrzymów znikającym punktem. Walczy z odwrotnej pozycji, jego prawy prosty jest perfekcyjny, a ”nogi karmią wilka”. Tak mówi o swoim stylu Ukrainiec, który swój pierwszy mistrzowski pas (WBO w wadze junior ciężkiej) zdobył trzy lata temu w Polsce, wygrywając w trójmiejskiej Ergo Arenie z Krzysztofem Głowackim.

 

Usyk już dziś budzi w USA duże zainteresowanie, oczywiście na razie w dużej mierze swoich rodaków, ale jego wielkie umiejętności i charyzma są atutem, który wkrótce przysporzy mu jeszcze więcej zwolenników również wśród Amerykanów.

 

Nie ulega jednak wątpliwości, że cel jaki sobie postawił, mistrzostwo świata wagi ciężkiej, nie będzie łatwy do osiągnięcia. Inna sprawa, że wyjątkowi pięściarze, a takim bez wątpienia jest Usyk, na ogół je realizują. Tym bardziej, że możliwy jest scenariusz w którym zwycięzca rewanżowej walki Joshua – Ruiz Jr odda pas WBO i przystąpi do innej obowiązkowej obrony, tytułu IBF z Bułgarem Kubratem Pulewem. Mówił o tym ostatnio promotor Joshui, Eddie Hearn. Wtedy Usyk miałby łatwiejsze zadanie, a już jako mistrz walczyłby w unifikacyjnym boju z Deontayem Wilderem. Ale to tylko jeden z wielu scenariuszy, życie może napisać inny. Jedno jest pewny, kolejny „mały, ciężki” wszedł właśnie do gry o tytuły w królewskiej kategorii.

 

Drzwi otworzył Bob

 

Pierwszym mistrzem z niższej wagi, który sięgnął po tytuł w krainie olbrzymów był urodzony ponad sto lat temu Brytyjczyk Bob Fitzsimmons. Kiedy 17 marca 1897 roku przystępował do walki z Jimem Corbettem był urzędującym czempionem wagi średniej. Później został jeszcze mistrzem wagi półciężkiej. Zmarł na zapalenie płuc w wieku 54 lat.

 

O tytuł w najcięższej kategorii bił się też Stanisław Kiecal, pięściarz polskiego pochodzenia, jeden z największych w całej historii zawodowego boksu czempionów wagi średniej. Jego walka z Jackiem Johnsonem w 1909 roku mogła zakończyć się sensacyjnie, bo broniący tytułu Johnson był na skraju porażki po ciosie, który zadał mu mierzący 173 cm i ważący 77,2 kg Kiecal (Stanley Ketchel). Czarnoskóry Amerykanin (186,5 cm- 93,2kg) padł na deski w 12 rundzie, ale zdołał wstać i ciężko znokautować znacznie lżejszego rywala.
Sporo lżejszy od Jacka Dempsyea był też Georges Carpentier, czempion wagi półciężkiej gdy przystępował z nim do mistrzowskiej walki w 1921 roku w Jersey City ważąc niespełna 80 kg. Francuz został jednak znokautowany w 4 rundzie.

 

Po II Wojnie Światowej takim małym ciężkim mistrzem został Floyd Patterson, który olimpijskie złoto w Helsinkach zdobył w wadze średniej (75 kg), a cztery lata później był już najmłodszym czempionem królewskiej kategorii. Muhammad Ali, największa gwiazda zawodowego boksu wygrał igrzyska w Rzymie (1960) w wadze półciężkiej jeszcze jako 18-letni Cassius Clay, by cztery lata później odebrać pas mistrza wszechwag budzącemu grozę Sonny Listonowi.

 

Jego wyczyn powtórzy pod koniec lat 70-tych inny Afroamerykanin, Leon Spinks, złoty medalista igrzysk w Montrealu (1976) w wadze półciężkiej. Jego ofiarą będzie nie kto inny tylko podstarzały już Ali. Co ciekawe, w rewanżu Ali wygrał i odzyskał tytuł. Wkrótce sięgnął po niego młodszy brat Leona Spinksa, Michael, który z igrzysk w Montrealu też przywiózł złoty medal, tyle że w wadze średniej, tak jak prawie ćwierć wieku wcześniej Patterson.

 

Kolejnym, który zaatakował z niższej kategorii był Evander Holyfield, brązowy medalista igrzysk w Los Angeles(1984) w wadze półciężkiej. Jako profesjonał Holyfield szybko zawojował kat. junior ciężką, a następnie ciężką. A tym, który na krótko odebrał mu koronę był Michael Moorer, który pierwszy zawodowy tytuł zdobył w wadze półciężkiej.

 

Wszystkich ich przebił Roy Jones Jr, najlepszy pięściarz igrzysk w Seulu (1988). Jones Jr został tam brutalnie oszukany przez sędziów w finałowej walce kat. lekkośredniej (71 kg) z Koreańczykiem Park Si-hunem i wrócił do domu ze srebrnym medalem. Na zawodowym ringu też nie miał sobie równych. Kolejne tytuły zdobywał w wagach średniej, superśredniej, półciężkiej i …ciężkiej. Gdy w 2003 roku wygrywał zdecydowanie na punkty z Johnem Ruizem Jr i odbierał mu pas WBA ważył przy wzroście 180 cm zaledwie 88 kg, a John Ruiz - 103 kg. Roy Jones Jr był pierwszym od czasów Boba Fitzsimmonsa mistrzem wagi średniej (byłym), który zdobył pas królewskiej kategorii. Gdy sięgał po ten pas był urzędującym czempionem wagi półciężkiej. - Mały, wielki ciężki - tak ktoś wtedy o nim napisał.

 

Czas na Usyka

 

Tomasz Adamek też dokonał wielkiej rzeczy walcząc o pas WBC z dwumetrowym Witalijem Kliczką w 2011 roku we Wrocławiu. On, którego pamiętam jak wygrywał w 1995 roku w Płońsku mistrzostwa Polski w wadze średniej. Pierwsze mistrzostwo świata zawodowców wywalczył w półciężkiej, kolejne w junior ciężkiej. Ze starszym Kliczką był jednak bez szans, ale zarobił miliony dolarów, które ustawiły go finansowo do końca życia.

 

Teraz przyszedł czas na Usyka. Mający podobne warunki fizyczne Anglik David Haye zdobył mistrzowski tytuł w najcięższej kategorii ważąc 95 kg. Usyk przystępował do walki z Chazzem Witherspoonem będąc nieco cięższy (97,5 kg), ale czy sięgnie kiedyś po pas w królewskiej wadze, tego nie wiemy. Znając go wiemy tylko, że będzie próbował.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze