Czarny październik słoweńskiego futbolu

Piłka nożna

"Nie zasłużyliśmy na wygraną z Austrią. To jest czarny październik" – napisali słoweńscy dziennikarze po porażce 0:1 w Lublanie, która znacznie ograniczyła nadzieje na awans ich reprezentacji do piłkarskich mistrzostw Europy. – Zabrakło jakości w naszej grze – podsumował trener Matjaz Kek.

Po czwartkowej przegranej w Skopje z Macedonią Północną 1:2, w niedzielę Słoweńcy ulegli Austrii 0:1, a bramkę strzelił Stefan Posch w 21. minucie. W tabeli eliminacyjnej grupy G, na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek, prowadzi Polska (19 pkt), która zapewniła sobie występ na Euro, przed Austrią (16) oraz Macedonią Płn. i Słowenią (po 11).
 
Nie tylko media, ale też sami zawodnicy i selekcjoner zaraz po meczu mówili wprost: “Austriacy byli lepszym zespołem i im należały się trzy punkty”. Tylko kataklizm mógłby odebrać podopiecznym Franco Fody awans do ME 2020. W listopadzie zagrają z Macedonią Północną u siebie i najsłabszą w grupie Łotwą na wyjeździe.
 
– Podejście i chęci były dobre, ale brakowało nam jakości w naszych poczynaniach. Mieliśmy duże problemy z organizacją gry, począwszy od stoperów. Byliśmy zbyt wolni, więc próbowaliśmy dalekich podań, ale walkę o wszystkie górne piłki wygrywali rywale. Brakowało nam także ostatniego podania – ocenił Kek.
 
Na łamach dziennika "Delo" rozczarowania nie ukrywał kapitan drużyny, bramkarz Jan Oblak: "Nastrój w szatni nie był najlepszy. Przegraliśmy kolejny mecz, który chcieliśmy wygrać. Taka jest piłka, musimy teraz zmierzyć się z faktem, że nie zagraliśmy wystarczająco dobrze, by zwyciężyć. Musimy spojrzeć sobie w oczy i iść dalej, pracować na treningach. W meczu z Austrią nie zasłużyliśmy na zwycięstwo".
 
W słoweńskich mediach często pojawia się określenie „czarny październik”. Po słabym początku eliminacji i zdobyciu tylko dwóch punktów w trzech spotkaniach, bałkańska reprezentacja odniosła trzy zwycięstwa z rzędu, ale w tym miesiącu tylko przegrywa.
 
"Nie potrafiliśmy utrzymać dobrej formy przez dłuższy czas. A jeśli chce się skutecznie rywalizować w kwalifikacjach trzeba potrafić seryjnie zdobywać punkty" – dodał selekcjoner.
 
"Przegraliśmy z lepszą drużyną, mimo że się staraliśmy i walczyliśmy. Niestety, mamy niewielkie szanse na awans" – przyznał z kolei pomocnik Josip Ilicic.
 
Na stronie "Rtvslo" nie było wątpliwości: "Nasz zespół nie miał w sobie agresji, waleczności, determinacji. We wrześniu ta sama jedenastka zdobyła sześć punktów i była euforia, a teraz podwójne zero i zmarnowana szansa na powrót do wielkiego turnieju po 10-letniej przerwie". Słowenia od mundialu w 2010 roku w RPA nie wystąpiła na żadnej mistrzowskiej imprezie.
 
Dziennikarze podkreślili także, iż mimo liczebnej przewagi słoweńskich kibiców – na trybunach było 15 108 osób, w tym 807 Austriaków, a jednak znacznie głośniejsi byli fani przyjezdnych.
 
Słoweńcy zakończyli serię 13 meczów o stawkę (el. MŚ i ME) bez porażki przed własną publicznością. Ostatnie niepowodzenie to minimalne 2:3 z Anglią w Lublanie 14 czerwca 2015 roku w el. ME 2016. Decydującego gola wówczas uzyskał w 86. minucie Wayne Rooney. Potem było osiem zwycięstw i pięć remisów.
RM, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie