Gruszecki: Mam nadzieję, że będę gotowy w grudniu

Koszykówka
Gruszecki: Mam nadzieję, że będę gotowy w grudniu
fot. Cyfrasport

Karol Gruszecki, skrzydłowy kadry kraju koszykarzy, który po operacji stawu skokowego rozpoczął już rehabilitację, wierzy, że wróci do ekipy Polskiego Cukru Toruń w grudniu. - Mam nadzieję, że stanie się to przed czasem, który wyznaczyli lekarze - powiedział.

Koszykarz słynący z dobrego przygotowania fizycznego i profesjonalnego podejścia do wykonywanego zawodu, przyznał, że miał dylemat i wahał się przed podjęciem decyzji. To pierwsza kilkumiesięczna przerwa w karierze 29-latka spowodowana kłopotami zdrowotnymi.

 

- Nie ukrywam, że decyzja to nie była dla mnie łatwą sprawą, bo przerwa ze względu na stan zdrowia zdarzyła mi się pierwszy raz w karierze. Najciężej było przed samą operacją, a w zasadzie podjęciem decyzji, czy jeszcze się przemęczyć z tym co mi dokuczało od dłuższego czasu, czy oddać się w ręce lekarzy. Jak już ją podjąłem, to wszystko "poszło z górki" i jestem optymistą - podkreślił.

 

W czerwcu podczas gali zakończenia sezonu Energa Basket Ligi otrzymał nagrodę dla najbardziej wytrwałego zawodnika ekstraklasy - zagrał ponad 1200 minut w 43 spotkaniach sezonu zasadniczego i play off w Polskim Cukrze Toruń (zdobywał średnio 10,9 punktu, miał 3,7 zbiórki i 2,6 asysty w meczu).

 

Na drobny uraz narzekał jednak w meczach kontrolnych kadry przed mistrzostwami świata w Chinach. W mundialu Polacy zajęli wysokie ósme miejsce, ale Gruszecki - ważny zawodnik eliminacji MŚ - grał mało - w siedmiu spotkaniach spędził na parkiecie 41 minut, zdobywając średnio 2,6 pkt.

 

- To nie było złamanie, tylko kwestia doprowadzenia do jak najlepszego stanu stawu skokowego. W którymś momencie trzeba było zadbać o swoje zdrowie, by kariera trwała jak najdłużej. Zadawałem sobie pytanie, czy jestem w stanie grać na sto procent i odpowiedź była jasna. Mam nadzieję, że jeszcze trochę ponad miesiąc i będę mógł wrócić do gry. Teraz jest już rehabilitacja i lekkie treningi na siłowni - dodał.

 

Gruszecki nie ukrywa, że żal mu straty inauguracji rozgrywek w Lidze Mistrzów FIBA. W środę jego drużyna rozegra pierwsze spotkanie w fazie grupowej europejskich pucharów, na wyjeździe z hiszpańskim klubem BAXI Manresa.

 

- Szkoda szczególnie europejskich pucharów, początku rozgrywek, bo jako klub walczyliśmy o nie bardzo długo od powstania Polskiego Cukru, a ja przez dwa lata. Nie mogłem jednak dłużej zwlekać. Mam nadzieję, że przygoda z europejską koszykówkę mnie nie ominie, bo zimą będzie przecież jeszcze dużo grania. To na pewno będą nowe doświadczenia, dla klubu, zespołu, kolegów, inne granie niż w polskiej lidze. W większości meczów nie będziemy faworytem, ale mam nadzieję, że uda się sprawić kilka niespodzianek i nawet wyjść z grupy. Oceniam szanse na 50 procent - dodał skrzydłowy.

MM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze