Kowalski: Bez triumfu w Lidze Mistrzów rekordy "Lewego" będą bledsze

Piłka nożna

Jeden z internautów zauważył, że na "włóknach mięśniowych Roberta Lewandowskiego wisi posada trenera Bayernu Monachium Niko Kovaca". Celna uwaga. Nie tylko jego posada zresztą. I nie tylko w obecnym sezonie.

To, co wyprawia nasz 31-letni napastnik, nie ma precedensu. Nie było wcześniej polskiego zawodnika, który czułby się aż tak swobodnie w najbardziej prestiżowych i najtrudniejszych rozgrywkach świata. Dwa gole wbite w meczu z z Olympiakosem Pireus sprawiły, że ma ich już w sumie 58 i w klasyfikacji najlepszych strzelców LM przesunął się na piątą pozycję. Do czwartego Karima Benzemy traci dwa gole, a trzeciego Raula Gonzaleza Blanco 13. Czyli wbicie się do grona trzech najlepszych strzelców (Cristiano Ronaldo 127 i Leo Messi 112 są poza zasięgiem), jest w niedługim czasie zupełnie realne.

 

Lewandowski jest w tym sezonie jak maszyna. W trzynastu meczach na różnych frontach strzelił osiemnaście goli. Od lata tego roku poza trzema meczami reprezentacji Polski z Austrią, Słowenią i Macedonią zdobywa w każdym swoim spotkaniu przynajmniej jedną bramkę.

 

Trudno nie postawić tezy, że w Pireusie to właśnie on uratował Bayern przed potężną falą krytyki, jak musiałaby spaść na klub po wcześniejszych potknięciach w Bundeslidze z Augsburgiem i Hoffenheim. Bo znów zaczęto przebąkiwać o zmianie trenera (podobno marzeniem jest obecny trener Ajaksu Amsterdam, który już kiedyś pracował w Bayernie Erik ten Hag). „Jak po polsku mówi się ratunku? Lewandowski” - żartowali szczęśliwi Niemcy.

 

Szczęśliwi, bo Bayern praktycznie zapewnił sobie wyjście z grupy (po trzech meczach ma komplet 9 punktów i znakomity bilans bramkowy 13:4. Czy jednak w Niemczech powstała drużyna, która może pójść drogą tej z sezonu 2012/13 Juppa Heynckensa i wygrać Ligę Mistrzów? Na dziś wydaje się, że jest przynajmniej pięć zespołów lepiej grających od Bayernu.

 

To był piaty mecz z rzędu Bawarczyków z dwoma straconymi golami. A przecież na nowych obrońców, mistrzów świata z Francji Lucasa Hernandeza i Benjamina Pavarda wydano 115 mln euro. Do pomocy Lewandowskiemu wypożyczono też wicemistrza świata Chorwata Ivana Perisica i zdobywcę Copa America Brazylijczyka Coutinho.

 

Jasne, że to dopiero początek sezonu, ale można już chyba stwierdzić, że wielu kolegów RL9 odbiega od niego formą, a drużyna nie wygląda na w pełni uformowaną i gotową do gry o wszystko. Trener się miota nie tylko werbalnie podczas konferencji prasowych, ale także podejmując decyzje personalne. Choć potencjał jest ogromny, w Bayernie pojawia się coraz więcej gwiazd, to wciąż nie jest drużyna, kora wywołuje dziś efekt: wow! No, może poza Lewandowskim.

 

I to może być największy problem Polaka. Jeśli i tym razem się nie uda jego rekordy (pobił także ten jeśli chodzi o liczbę goli zdobywanych w kolejnych meczach dla Bayernu – 12) te wszystkie indywidualne statystyki będą zwyczajnie bledsze, mniej doceniane, albo w jakiś sposób podważane.

 

Lewandowski musi po prostu wreszcie coś poważnego na arenie międzynarodowej wygrać (dotychczas grał w finale LM z Borussią Dortmund i w półfinale z Bayernem). On jest nas to ewidentnie gotowy, pytanie czy jego koledzy również? I tyczy się ono zarówno klubu, jak i reprezentacji. Całe szczęście jest jeszcze trochę czasu, aby to osiągnąć.

 

WYNIKI I TERMINARZ LIGI MISTRZÓW

 

Oglądaj na żywo największe europejskie gwiazdy piłki nożnej i ekscytujące zmagania najlepszych europejskich drużyn – fazy pucharowe Ligi Mistrzów UEFA i Ligi Europy UEFA 2019/2020 na kanałach Polsat Sport Premium 1 i Polsat Sport Premium 2, w Cyfrowym Polsacie, Plusie i IPLI. Prestiżowe rozgrywki dostępne są w telewizji, na komputerach, smartfonach i tabletach.

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze