Smyła: Każdy ligowy mecz jest dla nas egzaminem

Piłka nożna
Smyła: Każdy ligowy mecz jest dla nas egzaminem
fot. PAP

Piłkarze Korony Kielce na zakończenie pierwszej rundy ekstraklasy zagrają na wyjeździe z Lechem Poznań. - Każdy ligowy mecz jest dla nas jak egzamin, tego niedzielnego nie możemy się już doczekać – powiedział trener kielczan Mirosław Smyła.

W ostatniej kolejce drużyna z Kielc po dobrym meczu pokonała na własnym boisku Zagłębie Lubin 1:0, przerywając serię trzech porażek z rzędu. To drugie zwycięstwo Korony, odkąd trenerem zespołu został Smyła (w 10. kolejce kielczanie wygrali 1:0 ze Śląskiem Wrocław).

 

- Po meczu ze Śląskiem był hurraoptymizm, szaleństwo, że wszystko puściło. Teraz radość była mądrzejsza, bardziej wyważona. Miała swoje podwaliny. Zespół bardzo szybko wrócił do normalności i ciężko pracuje. Dorośliśmy do tego, aby nie zepsuć tego, co już udało nam się dokonać – zaznaczył szkoleniowiec.

 

- Atmosfera, jak to po wygranym meczu, jest bardzo bojowa. Zainkasowaliśmy trzy punkty, ale wszyscy zdajemy sobie sprawę, że teraz przed nami kolejne wyzwania. Musimy zdobywać kolejne punkty i piąć się w górę tabeli – dodał bramkarz ekipy z regionu świętokrzyskiego Marek Kozioł.

 

Kielczanie odnieśli w tym sezonie trzy zwycięstwa, wszystkie w stosunku 1:0. W dwóch z tych spotkań bronił Kozioł.

 

- Nasi napastnicy zawsze się do mnie uśmiechali, że jak nic nie puszczę, to nie przegramy. Odpowiadałem im ze śmiechem, że jak nie strzelą, to nie wygramy. Mam jednak nadzieję, że nasi zawodnicy w końcu odblokują się i postrzelają trochę w tej lidze, bo jak już zdobywają gole to bardzo efektowne – podkreślił 31-letni bramkarz.

 

W kieleckim obozie zdają sobie doskonale sprawę, że w Poznaniu czeka ich trudne zadanie. Tym bardziej, że Korona na stadionie przy ulicy Bułgarskiej w ekstraklasie wygrała do tej pory tylko raz.

 

- Z całym szacunkiem dla rywali, ale patrzymy przede wszystkim na siebie. Od pewnego czasu preferujemy pewien sposób gry. Podtrzymajmy tę jakość. Dajmy sobie więcej skuteczności w podstawowych elementach gry. To będzie dodawało nam animuszu i pewności siebie. Spowoduje, że nie będzie miało znaczenia z kim gramy, po prostu róbmy swoje – apelował do swoich piłkarzy Smyła, który zapewnił, że w jego zespole nie ma strachu przed konfrontacją w Poznaniu.

 

- Gdybyśmy bali się kogokolwiek, nie miałoby to sensu. Chcemy pokazać, że ostatnie dwa mecze nie były dziełem przypadku, ale systemowym rozwiązaniem, które nie pozwala nam schodzić poniżej pewnego poziomu – powiedział szkoleniowiec. Dodał, że od każdego zawodnika wymaga, aby był coraz lepszy i podnosił swoje umiejętności.

 

- Jeśli ma pół kilograma nadwagi, to ma ją zrzucić. Jeśli ktoś na dziesięć podań ma pięć celnych, to ma mieć sześć, siedem. Chcemy być lepsi – to jest nasze motto. Chcemy w każdym kolejnym meczu grać najlepiej jak potrafimy i się rozwijać. Podstawą tego co robimy jest piątkowy, sobotni, niedzielny, a czasami poniedziałkowy egzamin. Na ten niedzielny nie możemy się już doczekać – podkreślił Smyła.

 

W meczu z Lechem kielczanie zagrają bez pauzującego za kartki Jakuba Żubrowskiego i Piotra Pierzchały. 20-letni obrońca Korony, który w meczu z Wisłą Płock uszkodził łąkotkę w kolanie, jest w trakcie rehabilitacji po przebytej operacji.

 

Po 14 kolejkach kielczanie z 11 punktami zajmują 15., przedostatnią lokatę w tabeli. Lech, który zgromadził osiem punktów więcej, jest dziewiąty. Niedzielne spotkanie rozpocznie się w Poznaniu o godz. 15.

BS, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze