Orlen Wisła Płock pokonała Czechowskie Niedźwiedzie

Piłka ręczna
Orlen Wisła Płock pokonała Czechowskie Niedźwiedzie
fot. PAP

Piłkarze ręczni Orlen Wisły wygrali w Płocku z mistrzem Rosji Czechowskimi Niedźwiedziami 34:28 (18:15) w siódmej kolejce fazy grupowej grupy D Ligi Mistrzów i awansowali na trzecie miejsce w tabeli. Płocczanie nadal mają szanse na grę w barażach, a potem występ w fazie Last 16.

Celem Orlen Wisły jest wyjście z grupy i walka o awans do Last 16. Niemal pewni gry w barażach są mistrzowie Rumunii, Dinamo Bukareszt. Płocczanie przed meczem zajmowali czwarte miejsce w tabeli, wygrany pojedynek z Czechowskimi Niedźwiedziami sprawi, że podopieczni trenera Xavi Sabate nadal będą w grze.

 

Lepiej spotkanie rozpoczęli gospodarze. Grając agresywnie w obronie zdobyli dwie bramki, ale goście w 5. min doprowadzili do wyrównania 2:2. Kolejne minuty przyniosły równą grę, raz na jednobramkową przewagę wychodziła Orlen Wisła, raz Niedźwiedzie. Dopiero w 14. min płocczanie ponownie mieli na swoim koncie dwie bramki więcej, a za chwilę nawet trzy (9:6).

 

Taka różnica utrzymała się do końca pierwszej połowy. Spora w tym zasługa nieźle broniącego Adama Morawskiego i bardzo dobra gra w obronie. Na bramkę Dmitriego Pawlenki rzucali niemal wszyscy zawodnicy, którzy pojawili się na parkiecie. Najwięcej, sześć bramek zdobył Niko Mindeghia, a cztery razy z bardzo ostrego kąta pokonał bramkarza gości Przemysław Krajewski.

 

Po przerwie Orlen Wisła wróciła na parkiet z jeszcze większą energią, w 33. min prowadziła już pięcioma bramkami i z niewielkimi przerwami taką różnicę utrzymywała przez pierwsze dziesięć minut, po 40 minutach spotkania wygrywała 25:20. Trener Sabate poprosił o przerwę w grze. Po wznowieniu gry po bramce Renato Sulica było już 26:20, a Przemysław Krajewski wyprowadził drużynę na siedmiobramkową przewagę. Po zdobytym przez zawodnika Orlen Wisły golu, trener Wladimir Maksimow poprosił o czas.

 

Gospodarze nie ustawali w wysiłkach, by wywalczyć większą różnicę goli, w 50. min prowadzili nawet 30:22, ale goście szybko zniwelowali przewagę. Gdy po golu Jerko Matulica na tablicy był wynik 32:25, trener Maksimow poprosił o ostatnią w tym spotkaniu przerwę w grze.

 

Orlen Wisła do końca utrzymywała wyraźną przewagę, wynik spotkania ustalił tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziów Albert Gumarow zmniejszając rozmiary porażki do sześciu bramek.

 

Następne spotkanie w rozgrywkach grupy D Ligi Mistrzów Orlen Wisła zagra z drużyną Kadetten w Schaffchausen 17 listopada.

 

Po meczu powiedzieli:

 

Władimir Maksimow (trener Niedźwiedzi): – Dzisiaj Wisła walczyła mocniej i lepiej od naszego zespołu. Mecz był prowadzony twardo, co prowadziło do kontuzji w trakcie meczu, które pokrzyżowały nasze dzisiejsze plany. Nasza gra była niezorganizowana, nie tworzyliśmy dzisiaj kolektywu.

 

Paweł Andriejew (rozgrywający Niedźwiedzi): – Dzisiaj nasza obrona była bardzo słaba, chcieliśmy zmienić systemem z 5-1 na 6-0, jednak nie przyniosło to zamierzonego efektu. Dobrze wyglądaliśmy tylko w pierwszej części pierwszej połowy. Po zmianie stron gra nam się zupełnie posypała. Traciliśmy dużo piłek szczególnie przy wyprowadzaniu kontrataków, co powodowało, że Wisła mogła grać szybciej kontratakiem i nas dobrze punktowała. Dzisiaj naszym największym problemem była gra w obronie, dlatego Wisła zasłużenie wygrała".

 

Xavi Sabate (trener Wisły): – Na pewno był to mecz, który mógł się podobać kibicom ze względu na dużą ilość walki i bardziej efektowną grę w ataku. Zwycięstwo cieszy tym bardziej ze względu na okoliczności w jakich je odnieśliśmy. Mieliśmy do dyspozycji bardzo ograniczoną liczbę zawodników. Dlatego brawa dla całego zespołu za pracę jaką wykonali. Bardzo mocno wszyscy dzisiaj pracowali, Lovro Mihic zrobił dzisiaj niesamowitą, tytaniczną pracę w obronie, także za ten element brawa i uznania. Jeśli chodzi o nasz atak, to dzisiaj Niko Mindeghia dał prawdziwą lekcję, jak powinien grać rozgrywający. Mimo że jego rolą nie jest zdobywanie bramek, a kreowanie gry, to dzisiaj pokazał że jest bardzo dobrym zawodnikiem. Pokazał, jak powinien grać prawdziwy lider drużyny. Najbliższe dni i godziny to czas na regenerację i będę się modlił o to, żeby jacyś zawodnicy wrócili do składu na chociażby najbliższy mecz z MMTS Kwidzyn.

 

Niko Mindeghia (rozgrywający Wisły): – Zagraliśmy dzisiaj bardziej sercem niż głową. Wiedzieliśmy, że musimy wyłożyć wszystkie nasze najmocniejsze karty, aby wygrać dzisiejsze spotkanie, bo Niedźwiedzie potrafią grać dobrze zarówno w obronie, jak i ataku. Jesteśmy szczęśliwi i niesamowicie zmęczeni po dzisiejszym meczu i dobrze że udało się dzisiaj dobrze zaprezentować i dopisać kolejne punkty. Trener nas na to spotkanie dobrze przygotował taktycznie, wiedzieliśmy co mamy robić, aby przeszkodzić atakom przeciwnika”. 

 

Orlen Wisła – Czechowskie Niedźwiedzie 34:28 (18:15)

 

Orlen Wisła: Adam Morawski, Ivan Srevanovic – Jerko Matulic 3, Mateusz Góralski, Mateusz Piechowski, Zoltan Szita 5, Przemysław Krajewski 8, Igor Żabic 1, Lovro Mihic 2, Renato Sulic 5, Mikołaj Czapliński, Niko Mindegia 10.
Czechowskie Niedźwiedzie: Dmitri Pawlenko, Artiom Gruszko – Albert Gumarow 1, Dmitri Santałow 5, Dmitri Kisielew, Kirił Kotow 6, Paweł Andriejew, Aleksander Kotow 4, Roman Ostaszenko 2, Igor Karłow 1, Dmitri Korniew 1, Denis Wasiliew 1, Wictor Furcew 3, Timofiej Maselnikow 1, Siergiej Kosorotow 3.

 

Kary: Orlen Wisła – 10, Czechowskie Niedźwiedzie – 6 min. Sędziowali: Michalis Tzaferopoulos i Andreas Bethmann (Grecja).

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze