Kownacki o kibicach, kontroli WADA, Millerze i kolejce chętnych do walki

Sporty walki
Kownacki o kibicach, kontroli WADA, Millerze i kolejce chętnych do walki
fot. Materiały prasowe/StephanieTrapp/TGB Promotions

- Trzeba szanować kibiców nie tylko wygrywając. Trzeba się z nimi spotykać, mieć kontakt, rozmawiać - powiedział będący w elicie wagi ciężkiej wszystkich organizacji rankingowych Adam Kownacki (20-0, 16 KO). Na ostatnim spotkaniu z fanami w Nowym Jorku gościem “Babyface'a” był także jego przyjaciel od piętnastu lat, Jarrell “Big Baby” Miller (23-0, 20 KO), więc z Adamem, jednym z najlepszych “ciężkich” świata była okazja porozmawiać na kilka tematów.

O kontaktach z kibicami...

 

Adam Kownacki: Za każdym razem, kiedy jestem w Polsce, staram się nimi spotkać. Była Łomża, Warszawa, Wrocław, Kraków. Tutaj Nowy Jork, ale ten kilka dni temu to był taki pierwszy, oficjalny, który ogłosiliśmy. Tak jakoś to dziwnie odczuwam, bo tutaj mieszkam, wychowałem się. Zwykle robimy coś takiego przed walką. Byliśmy też na Florydzie, w Tampa Bay - było wielu Polaków, ale też Amerykańców, Latynosów, którzy mnie wspierają. Była fajna sytuacja, bo Keith Thurman, mistrz świata też jest stamtąd. Miałem walkę z nim na jednej gali, przed nim z Washingtonem. Ludzie poznawali mnie, mówili, że zostali fanami, bo oglądali właśnie tę galę. Najczęściej pytają, kiedy następna walka, z kim - będę wiedział, to dam znać. Na pewno nie będę tego ukrywał (śmiech). To boks - tu dużo się może zmienić. Widziałem ostatnio, że Fury uderzał z łokcia, więc nie wiem, czy do jego walki z Wilderem dojdzie do skutku. Muszę być na to gotowy, bo wszystko może się wydarzyć. Nic nie pozostaje innego - tylko ciężko pracować, trenować i budować swoją markę.

 

Czy wybaczył Jarrellowi Millerowi przyjmowanie środków dopingujących, kiedy wspólnie trenowali?

 

Nie wiem czy wtedy brał, czy nie... Znamy się piętnaście lat, sparingi są zawsze bardzo potrzebne, a on jest w nich bardzo dobry. Ostatnio był przed walką z Chrisem Arreolą, przyjechał do mnie na jeden czy dwa sparingi. Mówił, że był w ciężkiej sytuacji, załamał się bo miał walkę, która ustawiłaby go finansowo na całe życie. Posłuchał się złych ludzi, wziął rzeczy, których nie powinien wziąć i to go dużo kosztowało. A jak wygląda? Wczoraj powiedział, że schodzi poniżej wagi średniej… żartował!

 

Adam, WADA plus boks jest za MMA?

 

Przyjechali do mnie z WADA w piątek, niespodziewanie, kiedy byłem na siłowni. Ja się z takich wizyt cieszę, bo ten sport powinien i musi być czysty. Było tak: jestem na treningu siłowym i dostaję telefon - dzwonią ludzie z WADA, pytają gdzie jestem bo chcą zrobić testy. To był mój pierwszy raz, prawdę mówiąc. Może zobaczyli moje zdjęcie z Big Baby Millerem i się zainteresowali? Nie, poważnie: cieszę się bo to jest potrzebne, patrząc co się dzieje z niektórymi bokserami, szczególnie te parę wypadków śmiertelnych, które były ostatnio. (...) Wielu bokserów też się nie uczy - jak jeść, jak się odwadniać, ile wody trzeba pić. Do tego wiem, że na przykład zawodnicy MMA wagę gubią w ciągu ostatniego tygodnia, pięć czy nawet dziesięć kilogramów. W boksie gubią wagę w ciągu 2-3 tygodni, mając ją nawet kilka tygodni przed ważeniem. Są więc (podczas treningów) przez tydzień czy dwa osłabieni - w MMA są osłabieni tylko na ważeniu. Jest w boksie dużo rzeczy, które można polepszyć - pięściarze muszą się tego nauczyć, bo to jest nasze ciało i zdrowie.


O kolejnym wyzwaniu go do walki przez Dominica Breazeale:

 

Ale ja nie chcę jego, tylko tego człowieka, który go znokautował - Deontay’a Wildera. Albo Anthony’ego Joshuę, Andy'ego Ruiza Jr czy Luisa Ortiza. Niech może Breazeale wygra parę walk, bo taki pojedynek na dziś nic mi nie daje. Dużo ludzi ostatnio wyzywa do walki, jak Breazeale, na przykład Charles Martin czy Gerald Washington - może niech między sobą zawalczą o rewanż ze mną? Każdy chce być tam, gdzie ja...

Przemek Garczarczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze