Cieszyć się czy płakać? Siatkarka zdobyła 56 punktów w... przegranym meczu

Siatkówka
Cieszyć się czy płakać? Siatkarka zdobyła 56 punktów w... przegranym meczu
fot. PAP

– Zdobyłam 56 punktów, a rywalki okazały się lepsze. To chyba idealny przykład, że zespołowością można pokonać indywidualności. Pamiętam to spotkanie jak wczoraj. Zdobyłam wiele punktów, ale po pierwsze – przegraliśmy, a po drugie – to ja zepsułam dwie najważniejsze piłki – powiedziała Gyselle Silva. Kubańska atakująca klubu Grupa Azoty Chemik Police opowiedziała o kulisach swego rekordowego meczu w lidze filipińskiej.

Silva w sezonie 2017–18 reprezentowała barwy Smart Prepaid Giga Hitters. W ligowym meczu przeciwko Cocolife Asset Managers w kwietniu 2018 roku wywalczyła 56 punktów (53 ataki + 3 asy serwisowe), co odbiło się szerokim echem w siatkarskim świecie... To czwarty najlepszy wynik w historii siatkówki. Mimo takiej postawy atakującej, jej drużyna przegrała 2:3.
 
Gyselle Silva w rozmowie zamieszczonej na stronie klubu Grupa Azoty Chemik Police opowiedziała o tamtym meczu, ale też m.in. o opuszczeniu Kuby, życiu w Polsce i sportowych planach w ekipie z Polic.
 
Chemik Police: Kuba to dobre czy trudne miejsce do życia?
 
Gyselle Silva: Kraj z wieloma problemami. Socjalnymi, ekonomicznymi. Kraj niewielu możliwości. Z drugiej strony, to jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie. Plaże, góry, stare miasta, jedzenie, ludzie, tak spontaniczni, z niczego tańczący na ulicach. Kuba to kraj wielu sprzeczności, ale jeśli ktoś chce zobaczyć najpiękniejszy wschód słońca w życiu, to mogę polecić Cayo Blanco, Cayo Coco czy Las Playas del Este. Zjawiskowe. 
 
Żeby grać na profesjonalnym poziomie, musiałaś wyjechać. To była trudna decyzja?
 
Oczywiście. Zostawiłam rodzinę, przyjaciół, znajome miejsca. Zostawiłam zwyczaje, które w innych krajach nie istnieją. Czasem jednak okoliczności zmuszają do podjęcia trudnych decyzji i to była taka sytuacja. Chciałam grać w siatkówkę. Chciałam też pomóc rodzinie, dać jej lepszą przyszłość. 
 
Realia po wyjeździe okazały się przytłaczające?
 
Nie było mi łatwo, ale nie żałuję. Na co dzień robię to, co kocham, a przy okazji jestem w stanie pomóc rodzinie. Wiele razy myślałam o wyjeździe do Europy, o plusach i minusach tego kroku. Z perspektywy czasu jestem świadoma, że w życiu trzeba coś poświęcić, aby następnie odnieść większe korzyści. Tak było z opuszczeniem Kuby. 
 
A jak odnajdujesz się w Polsce?
 
Chyba całkiem nieźle. Wiele nie zwiedzałam, ale staram się obserwować waszą kulturę, podejście do życia. W oczy rzuciło mi się kilka rzeczy, np. szacunek do natury. Byłam świadkiem sytuacji, w której dziecko potrafiło odróżnić, czy grzyb w lesie jest trujący czy jadalny! Próbowałam też kilku potraw typowych dla regionu, bardzo smakowały mi pierogi ruskie, botwinka i golonka. 
 
A siatkarsko? Trener preferuje szybką grę. Ty jesteś zawodniczką bazującą na dużej sile, ten typ siatkarek nie zawsze lubi szybkość.
 
Przez długi czas grałam w wolniejszym systemie, dlatego musiałam się zaadaptować. Mocno pracuję nad odpowiednim wyczuciem tempa i z czasem wygląda to coraz lepiej. Siatkówka kobieca na świecie zdecydowanie przyspieszyła, dlatego cieszę się, że trener preferuje taki system. Bardzo łatwo weszłam w drużynę, czuję duże wsparcie od dziewczyn i trenera, dlatego mogę skupić się na pracy. 
 
Jesteś typem lidera zespołu? Po wpisaniu twojego nazwiska w wyszukiwarkę jedną z pierwszych informacji jest rekordowe 56 punktów, które zdobyłaś na Filipinach. 
 
Mało kto dopowiada, że ten mecz przegraliśmy. Zdobyłam 56 punktów, a rywalki okazały się lepsze. To chyba idealny przykład, że zespołowością można pokonać indywidualności. Pamiętam to spotkanie jak wczoraj. Zdobyłam wiele punktów, ale po pierwsze – przegraliśmy, a po drugie – to ja zepsułam dwie najważniejsze piłki. W świat poszedł wynik punktowy, ale ja pamiętam to spotkanie inaczej. 
 
Niecały miesiąc pozostał do rywalizacji z Galatasaray w Pucharze CEV. Twoim zdaniem losowanie było dla nas pechowe?
 
Nie jestem osobą wierzącą w szczęście. Jeśli trafiliśmy na Galatasaray, to tak miało być. To silny zespół, od lat prezentujący stabilny poziom. My jednak też jesteśmy mocną ekipą. Stać nas na wiele, na mecz z Galatą wyjdziemy po wygraną.
 
***
 
Silva udanie rozpoczęła występy na parkietach Ligi Siatkówki Kobiet. Policzanki w pierwszych sześciu meczach sezonu nie poniosły porażki. 28-letnia atakująca otrzymała statuetkę MVP po meczu z E.Leclerc Radomką Radom (3:0). Najlepszy punktowy wynik indywidualny to do tej pory 20 oczek w jednym meczu (Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz 3:2). Jesteśmy jednak przekonani, że siatkarka klubu z Polic zdoła w obecnym sezonie znacznie poprawić to osiągnięcie.
 
RM, chemik-police.com, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze