Winiarski: Moi siatkarze nieustannie demonstrują charakter

Siatkówka

- Rozegraliśmy kapitalny mecz - powiedział po wygranym 3:0 spotkaniu ekstraklasy we własnej hali z Asseco Resovią Rzeszów trener siatkarzy Trefla Michał Winiarski. Gdańszczanie odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu, ale po raz pierwszy nie stracili w tym sezonie seta.

Zawodnicy Asseco Resovii rozpoczęli rozgrywki w kiepskim stylu, bo przegrali trzy pierwsze spotkania. Podopieczni trenera Piotra Gruszki wygrali jednak dwa kolejne mecze i wydawało się, że zażegnali kryzys. Tymczasem w Gdańsku rzeszowianie nie zdołali kontynuować udanej passy i po raz pierwszy nie zdobyli nawet seta.

 

- Nie ulega wątpliwości, że nasza gra nie wyglądała za dobrze. Mieliśmy głównie problemy z sobą, a ogólnie szwankował atak całego zespołu. Po niezłym drugim secie na początku trzeciej partii znowu przytrafiły się nam się błędy i tak na razie to wygląda – tracimy jeden głupi punkt i za nim idzie cała seria – przyznał środkowy rzeszowskiej drużyny Bartłomiej Krulicki.

 

Z kolei gospodarze odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu, ale pierwsze w stosunku 3:0. - Rozegraliśmy kapitalne spotkanie. Po raz kolejny świetnie spisywaliśmy się na zagrywce, dzięki czemu odrzuciliśmy gości od siatki. W pewnym momencie rzeszowianie postawili wszystko na jedną kartę, bo musieli zaryzykować i też mocną zagrywali, z czym mieliśmy pewien problem. Opanowaliśmy jednak sytuację, a ten mecz pokazał, że jesteśmy zespołem niesamowicie walecznym. Zresztą na każdym treningu nasi siatkarze nieustannie demonstrują charakter i solidną pracę – stwierdził Michał Winiarski.

 

W konfrontacji z Treflem goście nie mieli praktycznie nic do powiedzenia. Wyrównaną walkę siatkarze Asseco Resovii zdołali nawiązać tylko w drugim secie. Przyjezdni prowadzili 9:4 i 12:8, ale zeszli z boiska pokonani 22:25. Riposta gdańszczan była natychmiastowa, bo w trzeciej partii wysoko wygrywali 7:1 oraz 14:5, a ostatecznie triumfowali 25:19.

 

- Najważniejsze, że cały czas, nawet kiedy wypracowaliśmy sobie wysoką przewagę, byliśmy myślami na boisku, a nie w domu. Nie załamaliśmy się także prowadzeniem rywali w drugim secie. Zresztą na odprawie mówiłem chłopakom, że ekipa z Rzeszowa, nawet kiedy prowadzi różnicą kilku punktów, gra tak, że można ją dogonić. Jeszcze raz wielkie brawa dla zawodników, bo trzeba też pamiętać z kim rywalizowaliśmy. To nie jest tak, że przeciwnicy grali aż tak słabo, dzięki czemu mieliśmy ułatwione zadanie. To my spisywaliśmy się znakomicie – podkreślił szkoleniowiec Trefla.

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze