PŚ w skokach: Polacy z nowym trenerem, ale tymi samymi celami

Zimowe
PŚ w skokach: Polacy z nowym trenerem, ale tymi samymi celami
fot. PAP

W sobotę drużynowym konkursem w Wiśle rozpoczną się zmagania w Pucharze Świata 2019/20 w skokach narciarskich. Polacy przystąpią do niego z nowym trenerem głównym Michalem Dolezalem, ale tymi samymi celami - utrzymać niezwykle wysoką formę z ostatnich lat.

Zwykle zmiana trenera jest efektem niesatysfakcjonujących wyników, ale w tym przypadku było inaczej. Stefan Horngacher zdecydował się nie przedłużać umowy z Polskim Związkiem Narciarskim i objął kadrę Niemiec. Dolezal był jednym z jego asystentów i sam przyczynił się do wysoko zawieszonej przez Austriaka poprzeczki. Trzy lata pod wodzą Horngachera to był okres pełen sukcesów.

 

Biało-czerwoni w tym czasie zdobyli osiem medali na dużych imprezach, a w Pucharze Świata wygrali 21 indywidualnych konkursów oraz sześć drużynowych. Najcenniejsze to złoto Kamila Stocha oraz brąz zespołu w igrzyskach w Pjongczangu (2018), drużynowy triumf w mistrzostwach świata w Lahti (2017) i złoto Dawida Kubackiego na normalnym obiekcie w tegorocznych MŚ w Seefeld, gdzie drugi w tych samych zawodach był Stoch, który także dwa razy wygrał Turniej Czterech Skoczni.

 

- Marzyłem o takiej pracy, ale nie sądziłem, że nastąpi to tak szybko. Stefan zadecydował jednak jak zadecydował. Jestem gotowy, choć wiem, że rzucono mnie na głęboką wodę. Mam do dyspozycji świetny sztab, nie mówiąc o wspaniałych skoczkach. Skoki w Polsce to coś niesamowitego. Będziemy pracować dalej, by wciąż było dobrze. W życiu trzeba podejmować się takich wyzwań" - powiedział Dolezal po przejęciu schedy po Austriaku.

 

Początek jego pracy wydaje się co najmniej obiecujący. Przygotowania do sezonu przebiegły bez zakłóceń, a Dawid Kubacki triumfował w klasyfikacji generalnej Letniej Grand Prix. Z rywalizacji na igelicie nie można wyciągać daleko idących wniosków, ale warto wspomnieć, że Kubacki wygrał, choć wystąpił tylko w czterech z ośmiu konkursów. W składzie kadry A nie zaszły żądne zmiany. Nadal tworzą ją Stoch, Kubacki, Piotr Żyła, Jakub Wolny, Maciej Kot i Stefan Hula.

 

- Lato było udane i wszystko wskazuje, że zima będzie jeszcze lepsza. Wszyscy zawodnicy zrobili postęp, pracowali bardzo ciężko, ustabilizowali swoje skoki oraz w znacznym stopniu poprawili niedociągnięcia" - oceniał Dolezal przygotowania dwa tygodnie przed konkursami w Wiśle. Za kadencji Horngachera Czech odpowiadał m.in. za sprawy sprzętowe i w tym elemencie Polacy będą chcieli zaskoczyć rywali. Do dyspozycji będą mieli indywidualnie przygotowywane dla każdego zawodnika buty, a także nowe kombinezony.

 

W poprzednim cyklu poza zasięgiem rywali był Japończyk Ryoyu Kobayashi. Drugie miejsce w PŚ zajął Austriak Stefan Kraft, a kolejne Stoch, Żyła i Kubacki. Słabszy sezon mieli zdziesiątkowani kontuzjami Norwegowie. Niemcy natomiast, choć nie dominowali w PŚ, to z nawiązką odbili sobie to w MŚ, zdobywając w Seefeld w rywalizacji mężczyzn dwa złote medale i jeden srebrny. Kobayashi w trakcie zwycięskiej kampanii wygrał aż 13 konkursów. Z pewnością znów będzie w gronie faworytów, ale obronić trofeum jest bardzo trudno. Ostatnim, który tego dokonał, był w 2005 roku Fin Janne Ahonen. Niemcy natomiast w XXI. wieku odnieśli sporo sukcesów na wielkich imprezach, ale z Kryształowej Kuli cieszyli się tylko raz - w 2015 roku zdobył ją Severin Freund. Oczekiwania wobec Horngachera są więc jasne, ale ten na razie studzi nastroje.

 

- To, co osiągnąłem w Polsce jest już historią. To był bez wątpienia dla mnie świetny czas i będę starał się wykorzystać zdobyte doświadczenie. Teraz jednak jestem w innej sytuacji i nikt nie może zakładać, że w krótkim czasie odniesiemy te same sukcesy co Polacy - powiedział w wywiadzie dla telewizji ARD.

 

Dominować Niemcom w nadchodzącym sezonie rzeczywiście może być trudno. Na pewno nie wystąpi w nim mistrz olimpijski Andreas Wellinger, który wraca do zdrowia po czerwcowym zerwaniu więzadeł w kolanie. Początek cyklu odpuści bedący wciąż nie w pełni sił po operacji łąkotki Freund. Nie zabraknie natomiast weteranów skoczni. Na kontynuowanie kariery zdecydowali się 47-letni Japończyk Noriaki Kasai i 38-letni Simon Ammann. Szwajcara zabraknie jednak w Wiśle. Na powrót do ścisłej czołówki liczy Gregor Schlierenzauer. Austriak jest rekordzistą pod względem zwycięstw w konkursach PŚ. Odniósł ich 53, ale ostatnie już blisko pięć lat temu. Dwukrotny zdobywca Kryształowej Kuli do sezonu przygotowywał się pod okiem Wernera Schustera, który do niedawna prowadził Niemców.

 

W Wiśle w niedzielę odbędzie się jeszcze konkurs indywidualny. Do kwalifikacji przystąpi aż 13 biało-czerwonych. Oprócz tych najbardziej znanych także dwaj debiutanci - Paweł Juroszek i Adam Niżnik. Polska najlepszych skoczków ponownie będzie gościć w Zakopanem (25-26 stycznia).

 

W Pucharze Świata 2019/20 zaplanowano łącznie 36 konkursów, w tym sześć drużynowych. Rywalizacja zakończy się 15 marca w Vikersund. To jednak nie będzie ostatni akord sezonu. Ten tradycyjnie wybrzmi w słoweńskiej Planicy, gdzie pięć dni później rozpoczną się mistrzostwa świata w lotach.

PAP, seb

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze