Piękni i młodzi: Konrad Sieracki - "Siara" czyli... polski Toni Kroos.

Piłka nożna
Piękni i młodzi: Konrad Sieracki - "Siara" czyli... polski Toni Kroos.
Fot. Archiwum rodzinne
Konrad Sieracki z chrześniakiem Bartoszem

Ma zaledwie 19 lat, kilka miesięcy temu zadebiutował w 1.lidze, a już porusza się w niej jak ryba w wodzie. I to w zespole aspirującym do awansu do Ekstraklasy, Podbeskidziu Bielsko-Biała. Niektórzy widzą w nim Toniego Kroosa, on sam podziwia … Jacka Góralskiego. W kolejnej odsłonie „Pięknych i Młodych” Konrad Sieracki. 

Bożydar Iwanow: Podobno pochodzisz ze sportowej rodziny, ale wcale nie piłkarskiej. To prawda?

 

Konrad Sieracki: Tak, mój ojczym był siatkarzem BBTS-u, grał w reprezentacjach Polski. Często opowiadał mi historie z tych czasów, gdy na kadrze spotykał takich zawodników jak Kurek czy Zagumny…

 

Ciebie do siatkówki jednak nie ciągnęło?

Graliśmy w nią ale raczej w odmianie plażowej, głównie na wakacjach. To nie tak, że jej nie lubiłem, ale raczej zawsze chciałem zostać piłkarzem. Poza tym mój wzrost nigdy mnie do siatkówki nie predestynował. 178 centymetrów szału nie robi.

 

Jesteś jednym z odkryć tego sezonu nie tylko w Podbeskidziu ale i całej 1.lidze. Zadebiutowałeś już w pierwszej kolejce w Sosnowcu i nie widać było, że jeszcze niedawno byłeś zawodnikiem Centralnej Ligi Juniorów, a później rezerw.

 

Sztab trenerski zawsze bacznie przyglądał się drugiej drużynie. Krzysztof Brede zaprosił mnie na letni okres przygotowawczy i wygląda na to, że zapracowałem na ten debiut. Ale różnica poziomu zrobiła jednak na mnie duże wrażenie. I z tym na początku musiałem sobie poradzić. Z czasem ta 1.liga staje się dla mnie łatwiejsza.

 

Wielkim admiratorem twojego talentu jest Grzegorz Więzik, jeden ze skautów i legenda klubu.

 

Zawsze podpowiada mi jak grać, jakie decyzje podejmować na boisku, jak się ustawiać. Często rozmawiamy i te rady są bardzo pożyteczne. Dzięki temu staje się nie tylko lepszym piłkarzem ale i człowiekiem, bo poruszamy nie tylko tematy piłkarskie.

 

Na co zwraca ci szczególną uwagę?

 

Przede wszystkim na kwestie ustawienia się. Gram w środku pola, a tu – wiadomo – trzeba mieć oczy dookoła głowy. Orientacja na boisku, pozycja, są bardzo ważne. I decyzyjność – często trzeba robić to bardzo szybko. Czasu na tym poziomie nie ma zbyt wiele.

 

Przeskok nie był jednak dla ciebie tak duży, skoro masz pewne miejsce w składzie i to nie tylko na atut bycia młodzieżowcem. Widać pewność w twojej grze.

 

To wynika z mojego charakteru. Jestem wojownikiem. I to mi pomaga. Nie odczuwam jakiegoś strachu czy stresu. To także zasługa trenera Wojciecha Fludera, z którym pracowałem przez 7 lat, od dziecka w BBTS-ie Podbeskidzie Bielsko Biała. To on ukształtował mnie jako piłkarza i człowieka.

 

Każdego z przepytywanych w tym cyklu  proszę o wskazanie piłkarskiego idola albo kogoś, do kogo można was porównać. Dla ciebie idolem jest?

 

Myślę, że jeśli miałbym się pokusić o takie porównanie to byłby to Jacek Góralski. Podoba mi się jego styl gry, wślizgi, praca dla zespołu w destrukcji. Wzorem profesjonalizmu i ambicji jest Cristiano Ronaldo. Całe życie pracuje na to, co osiągnął i nie osiada na laurach.

 

A ja słyszałem o porównaniach do Toniego Kroosa…

 

(Śmiech) Też do mnie dotarły! Może coś w tym jest, ale mam świadomość, jak dużo mi do niego brakuje.

 

Pracujesz nie tylko nad rozwojem swoich piłkarskich umiejętności ale intensywnie uczysz się także języków obcych. Rozsądnie i przyszłościowo.

 

Od małego uczyłem się angielskiego. Chodziłem na lekcje indywidualne, także z native-speakerem. Uczyłem się też hiszpańskiego, bo mam rodzinę w tym kraju i jeżdżąc tam doszedłem do wniosku, że świetnie byłoby gdybym tam przebywając mógł się dogadywać w tym języku.

 

To bliska rodzina?

 

Ciocia z wujkiem i ich dzieci. Mieszkają jakąś godzinę drogi od Madrytu, także miałem okazji odwiedzić zarówno Santiago Bernabeu jak i Vicente Calderon, stary obiekt Atletico.

 

Koledzy mówią do ciebie „Siara”?

 

Mówią. Od tego roku znowu, bo kiedyś tak nazywano mnie w CLJ. Teraz ta ksywka wróciła.

 

To kogo masz w telefonie pod „Memory 5”?

 

(Śmiech) Myślę, że wiele osób mógłbym mieć pod tym numerem, ale nie w takim sensie jak filmowy „Siara”. Mam naprawdę wiele osób, którym coś zawdzięczam i zawsze mogę na nie liczyć.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze