Euro 2020: Trzy Korony bez króla, czyli Szwecja silniejsza bez Ibrahimovicia

Piłka nożna

Meczem ze Szwecją w Dublinie 24 czerwca reprezentacja Polski zakończy zmagania grupowe podczas przyszłorocznego Euro. "Trzy Korony" od czasu rezygnacji z gry w kadrze Zlatana Ibrahimovicia wydają się ekipą niezwykle zrównoważoną i stabilną. Biało-czerwonym nigdy nie grało się łatwo z drużyną ze Skandynawii, o czym świadczy fakt, że ostatnie zwycięstwo ze Szwedami zaliczyliśmy 28 lat temu.

Dla "Trzech Koron" będą to siódme mistrzostwa Europy w historii. Trzeba jednak zaznaczyć, że od 2000 roku Szwedzi grali na każdym Euro.

Największym ich sukcesem jest na razie półfinał wywalczony w 1992 roku, kiedy turniej odbywał się w Szwecji. Jeśli zaś chodzi o mistrzostwa świata, to żółto-niebiescy dwukrotnie sięgali po brąz, a raz w 1958 roku dotarli do finału, gdzie musieli uznać wyższość Brazylii. Wtedy również to oni byli gospodarzami imprezy.

 

W eliminacjach Szwedzi trafili do mocnej grupy F z Hiszpanią, Norwegią, Rumunią, Wyspami Owczymi oraz Maltą. W dziesięciu spotkaniach ekipa ze Skandynawii przegrała tylko raz. W Madrycie uległa Hiszpanom 0:3. U siebie podopieczni Janne Anderssona prowadzili do 92. minuty, ale w samej końcówce stracili bramkę i musieli zadowolić się punktem. Sam Andersson selekcjonerem jest od września 2016 roku. Kadrę przejął po Eriku Hamrénie, który odszedł po rozegranym we Francji Euro.

 

Z Hiszpanami 15 czerwca w Bilbao Szwedzi rozpoczną grupową rywalizację. Biorąc pod uwagę fakt, że obie drużyny rywalizowały ze sobą w eliminacjach, zapewne zespół z Półwyspu Iberyjskiego jest rozłożony przez Szwedów na czynniki pierwsze.

 

Oczywiście, kiedy myślimy o szwedzkiej piłce to od razu przed oczami pojawia się nam postać Zlatana Ibrahimovicia. Gwiazdor po fatalnym dla Szwecji Euro 2016 zakończył jednak reprezentacyjną karierę i nic nie wskazuje na to, żeby miał on swoją decyzję zmienić.

 

Wydaje się, że po jego rezygnacji odpowiedzialność rozłożyła się na kilku zawodników. To właśnie równy poziom całej drużyny jest największą siłą ekipy Anderssona.

 

Jeżeli jednak mamy wskazać gwiazdy, to na pewno na pierwszy plan wysuwają się Victor Lindelof z Manchesteru United oraz Emil Forsberg z RB Lipsk. Najwięcej bramek w eliminacjach strzelił natomiast Robin Quaison grający w Mainz. Powoli do składu pukają także młodzi zawodnicy m.in. Alexander Isak z Realu Sociedad czy Dejan Kulusevski z Parmy.

 

Skład „Trzech Koron” z reguły opiera się na zawodnikach doświadczonych. Nie ma tu zbyt wielu bardzo młodych zawodników. Jest natomiast kilku piłkarzy z pokolenia, które w 2015 roku sięgnęło po mistrzostwo Europy do lat 21.

 

Praktycznie w każdej formacji możemy obserwować dojrzałych zawodników. Poczynając od bramki i 29-letniego Robina Olsena z Cagliari. Ostoją środka obrony jest kapitan i jeden z najstarszych w drużynie Andreas Granqvist z Helsingborgs. W pomocy mamy m.in. 34-letniego Sebastiana Larrsona z AIK Sztokholm, który przez lata występował na boiskach Premier League. Za strzelanie goli od lat już odpowiada Marcus Berg grający w Krasnodarze.

 

Janne Andersson z reguły nie lubi eksperymentować i zazwyczaj stawia na sprawdzonych piłkarzy. W minionych eliminacjach dał szansę nowym zawodnikom tak naprawdę tylko w ostatnim spotkaniu z Wyspami Owczymi, kiedy Szwecja miała już zapewniony awans.

 

Ze Szwedami Polakom nigdy nie grało się łatwo. Ostatni biało-czerwonym udało się wygrać w 1991 roku. Kolejne siedem spotkań to sześć porażek i jeden remis, a także 18 straconych i zaledwie 3 strzelone bramki. W Dublinie pojawi się więc świetna okazja, by przełamać tę fatalną serię.

 

Materiał "Trzy Korony bez króla" w załączonym materiale wideo.

Igor Marczak, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze