Dujszebajew: Mogliśmy mieć kilka punktów więcej

Piłka ręczna
Dujszebajew: Mogliśmy mieć kilka punktów więcej
fot. PAP

Dwanaście punktów w dziesięciu meczach i trzecia lokata w tabeli grupy B – z takim bilansem kończą 2019 rok w Lidze Mistrzów piłkarze ręczni PGE VIVE Kielce. - Czuję lekki niedosyt, mogliśmy mieć kilka punktów więcej - przyznał trener kielczan Tałant Dujszebajew.

W 10 spotkaniach Ligi Mistrzów kielecka drużyna odniosła pięć zwycięstw, dwa mecze zremisowała i doznała trzech porażek. Z 12 punktami mistrzowie Polski zajmują trzecią lokatę w grupie, z dwoma punktami straty do Telekomu Veszprem i czterema do lidera niemieckiego THW Kiel.

 

- Liczyłem na trzy, cztery punkty więcej. Nie wygraliśmy w Skopje, gdzie powinniśmy wygrać, ale w końcówce zmarnowaliśmy kilka stuprocentowych sytuacji. Do tej dochodzą przegrane mecze w Porto czy u siebie z Montpellier. Czuję lekki niedosyt, bo wygrywaliśmy z tymi teoretycznie mocniejszymi rywalami, a w innych meczach potraciliśmy punkty. Z drugiej strony jestem jednak zadowolony, bo w tej grupie każdy może wygrać z każdym, jest ona bardzo wyrównana - podsumował dotychczasowe występy PGE VIVE w Lidze Mistrzów Dujszebajew.

 

Oceniając dorobek punktowy kielczan nie należy jednak zapominać, że po zakończeniu poprzedniego sezonu w drużynie doszło do sporych zmian (odeszli m.in. Luka Cindric i Michał Jurecki, a pozyskano m.in. niemieckiego bramkarza Andreasa Wolffa i chorwackiego rozgrywającego Igora Karacica). Zespołu nie ominęły też kontuzje (Daniel Dujshebaev, Mateusz Jachlewski, Tomasz Gębala, Branko Vujovic).

 

- Ale tym bardziej jestem zadowolony, że w tej trudnej sytuacji postępy poczynili młodzi zawodnicy, jak Branko Vujovic, Daniel czy Doruk Pehlivan, którego wszyscy porównują do Michała Jureckiego. Ale zapominają, że Michał zaczął grać na tym najwyższym poziomie w wieku 25, 26 lat, a Doruk ma dopiero 21 lat. Dajmy chłopakowi czas, najważniejsze, że robi postępy. Podobnie jak Władysław Kulesz, który nie jest już tym samym zawodnikiem co rok wcześniej, ale jeszcze nie gra na poziomie Karola Bieleckiego - zaznaczył szkoleniowiec VIVE.

 

Na prawdziwego lidera zespołu wyrósł Andreas Wolff, który już trzykrotnie w tym sezonie był wybierany do najlepszej siódemki Ligi Mistrzów. - Andreas miał w tym sezonie ciężkie momenty, był niejednokrotnie krytykowany. Ale najważniejsze, że to bramkarz z najwyższej półki, a nie zapominajmy, że w TKW Kiel przez trzy ostatnie sezony 90 proc. czasu spędzał na ławce. Jak każdy potrzebuje wsparcia z naszej strony, zrozumienia i czasu. Cieszymy się, że zaczyna grać na tym poziomie, jakiego od niego oczekiwaliśmy. Liczymy, że w lutym będzie się prezentował jeszcze lepiej - nie ukrywał kirgiski trener.

 

Na wiosnę kielczan czekają jeszcze cztery mecze: na wyjeździe z Montpellier HB, u siebie z portugalską Porto Sofarmą, w Zaporożu z Motorem i na koniec domowe starcie z liderem z Kilonii. W przypadku zdobycia kompletu punktów w tych spotkaniach mistrzowie Polski mogą myśleć nawet o zwycięstwie w grupie.

 

- Zobaczymy jak będzie wyglądała sytuacja zdrowotna w klubie w lutym po mistrzostwach Europy, wtedy będziemy mogli powiedzieć trochę więcej na co nas stać w tych spotkaniach. Jeśli wszyscy będą zdrowi, to będziemy mogli powalczyć o dwa punkty w każdym z tych meczów. Ale nie będzie to łatwe, Montpellier to klasowy zespół, później Porto – to zespół, którego na pewno nie można lekceważyć, a w Zaporożu też nikt nie da nam punktów za darm -– podkreślił szkoleniowiec, który zaznaczył, że celem zespołu jest awans do najlepszej ósemki Ligi Mistrzów.

 

- Podobnie jak w poprzednim sezonie, kiedy mieliśmy swoje kłopoty, a później awansowaliśmy do Final Four. Teraz jesteśmy w tej samej sytuacji - powiedział Dujszebejew, według którego czterej główni faworyci do występu w Kolonii to hiszpańska Barca, Telekom Veszprem, Paris Saint-Germain i THW Kiel.

 

- Potem jest grupa takich zespołów jak Flensburg, Pick Szeged, duński Aalborg, Vardar, który teraz przeżywa spore kłopoty kadrowe, ale gdy wrócą do gry kontuzjowani zawodnicy, będzie groźny dla najlepszych. Do tego dochodzi Montpellier i nasza drużyna. Wszyscy mamy szansę, aby powalczyć o najlepszą czwórkę. Ale plan to awans do ćwierćfinału. A jeśli uda się awansować do Final Four, to tam może wydarzyć się już wszystko - zaznaczył Dujszebajew. Dodał, że podstawowym celem jest jednak budowa drużyny na sezon 2020/21.

 

Wiadomo, że po tym sezonie z drużyną pożegnają się Julen Aginagakde i Blaz Janc, a za rok zawodnikami zespołu będą francuski obrotowy Nicolas Tournat z HBC Nantes i dwóch Islandczyków: lewoskrzydłowy Sigvaldi Gudjonsson z Elverum Handball i uznawany na wielki talent 18-letni środkowy rozgrywający Haukur Thrastarson z UMF Selfos.

 

- Co roku zmieniamy skład, przychodzą do nas coraz młodsi zawodnicy. Budujemy drużynę, która w przyszłym sezonie będzie w stanie walczyć jak równy z równym z najlepszymi zespołami świata - podsumował trener 16-krotnych mistrzów Polski.

MC, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze