Fortuna 1 Liga: W wartkim nurcie lidera

Piłka nożna

Albo będzie słońce, albo będzie deszcz. Ten żartobliwy tekst o przepowiadaniu pogody przez górali, śmiało można parafrazować przed startem każdych rozgrywek ligowych: albo będzie ciekawie, albo będzie nudno. Ale wnikliwi obserwatorzy Fortuna 1 Ligi już w lipcu czuli w kościach to, co miało nadejść. I nie była to prognoza. Była to pewność, że takiego sezonu jeszcze nie było. Spora w tym zasługa lidera z Poznania - Warty. 

Dwie godziny przed meczem. Wchodzę do szatni Warty Poznań, gdzie Karol Majewski - człowiek instytucja i kierownik „Zielonych” - szykuje drużynie banany. Kiedy ostatni raz Warta była mistrzem jesieni w jakiejkolwiek lidze? - pytam. - O kurde… - ta odpowiedź mówi wszystko.

 

Nie oszukujmy się - nikt nie zakładał, że Warta Poznań będzie mistrzem jesieni i przezimuje jako lider Fortuna 1 Ligi. W stosunku do poprzedniego sezonu „Zieloni” dwukrotnie powiększyli dorobek punktowy, a miejsce na czele pierwszoligowej stawki nie jest przypadkowe. - Najwięcej satysfakcji daje mi to, że stworzyliśmy zespół przez duże z - mówi trener Warty Piotr Tworek. 

 

Pytany o przedefiniowanie celów (latem oczekiwano miejsca w środku tabeli i regularnej poprawy gry) dodaje - Sytuacja do której doprowadziliśmy nie daje nam odwrotu. 

 

Droga na szczyt jest jeszcze długa, choć „pierwszy obóz” rozbity w gronie sześciu najlepszych drużyn Fortuna 1 Ligi jest stabilny. - Po okresie przygotowawczym był spokój. Zagraliśmy dobre dobre sparingi z drużynami Ekstraklasy, ale pierwszy ligowy mecz w Mielcu boleśnie nas zweryfikował - wspomina trener Tworek, po czym dodaje - Nikt by dzisiaj nie uwierzył w to, że nie potrafiliśmy wymienić trzech podań. To było niedopuszczalne. 

 

Trzeba było pracować więcej i inaczej. Szybko pojawił się pomysł na treningi indywidualne, treningi formacjami. Wkrótce Warta zagrała mecz, który był najlepszym świadectwem tożsamości poznańskiego zespołu. - Wygrana z Odrą 3:0 dała nam duży zastrzyk pewności siebie. Pewna gra, kontrola, piękne bramki - to był, obok tego w Mielcu, punkt zwrotny. Punkt na przeciwstawnym biegunie. 

 

Wartość zespołu widać również poza boiskiem. Nie jest tajemnicą, że wielu zawodników Warty ma sumy odstępnego. Zainteresowania ze strony klubów Ekstraklasy nie brakuje. - Drużyna dużo ze sobą rozmawia. Ci zawodnicy, którzy w piłce już trochę przeżyli uświadamiają innych co do szansy i miejsca w którym się znaleźli. 

 

Jesienią Warta zbudowała kapitał nie do przecenienia. I nie chodzi tu tylko o samo miejsce w tabeli. Klub z Poznania buduje swój przyczółek w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie na stadion Dyskobolii przychodzi coraz więcej kibiców. Co warte podkreślenia - kibiców miejscowych. Na premierowym meczu z GKS Bełchatów pojawiło się nieco ponad 600 widzów. Spotkanie z PGE Stalą Mielec śledziło z trybun 1300 osób. 

 

-Wejdę w styczniu do szatni i powiem, że nie zmieniamy filozofii. Gramy w każdym meczu o zwycięstwo - puentuje Piotr Tworek.

 

Ktoś powie - slogan. Nie w przypadku Warty. Jesienią ta drużyna swoją radością, odwagą dodała rozgrywkom nowego koloru. Koloru zielonego. 

Łukasz Wiejak, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze