Iwańczyk: WADA wyklucza Rosję. Drzwi się jednak nie zamykają

Inne

Wyrok na Rosję i jej wykluczenie z igrzysk olimpijskich oraz piłkarskiego mundialu to najsurowsza kara za doping w historii. Ale i przewiny Rosji są bezprecedensowe. Pytanie, jak długo WADA wytrwa w sankcjach i ile po drodze znajdzie się furtek, które pozwolą rosyjskim sportowcom, a zwłaszcza drużynie piłkarskiej, na start w zawodach.

Światowa Agencja Antydopingowa jednogłośnie głosowała za wykluczeniem Rosji na cztery lata. Doping w sporcie, w dodatku systemowy, stosowany naprzemiennie z oszukiwaniem światowych organizacji stojących na straży czystości w sporcie, jest zbrodnią. Mimo oczywistych win, Rosja od dawna cynicznie gra z WADA, ze swoimi przeciwnikami przyjmując w zależności od potrzeb postawę a to skruszonego złodziejaszka, a to aroganckiego cwaniaka. Zupełnie jak w polityce, którą z całym światem zręcznie prowadzi Władimir Putin, wodząc za nos wszystkich globalnych przywódców.

 

Rosja ma trzy tygodnie na odwołanie się od wyroku. Jeśli się na to zdecyduje, sprawa zostanie skierowana do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie. Według obowiązującej praktyki, nie ma szans, by została rozstrzygnięta przed igrzyskami w Tokio. Dlatego tak istotnym jest, by wszystkie instytucje zawahały się w swojej powinności nawet na jotę. Tak Trybunał, który winien rozpatrywać odwołanie w takim samym trybie, jak inne sprawy, jak i WADA, która nie powinna czynić wobec swojego wyroku najmniejszych odstępstw.

 

Dzisiejszy wyrok WADA brzmi spektakularnie. Na pierwszy rzut oka świat sportu wreszcie postawił się oszustom, wypalając zło gorącym żelazem. Tylko pozornie. Wystarczy przypomnieć sobie, co działo się przed igrzyskami w Rio de Janeiro. Wtedy to Międzynarodowy Komitet Olimpijski chciał zastosować jedyną skuteczną sankcję, wykluczając wszystkich reprezentantów Rosji bez wyjątku.

 

Tylko w ten sposób mógł pokazać, że doping stosowany w tak perfidny sposób, jest zamachem na cały świat sportu. MKOl schował jednak głowę w piasek, nie chciał podejmować trudnej decyzji i scedował ją na poszczególne federacje. Poza lekkoatletami i kilkunastoma przedstawicielami innych sportów, którzy karani byli w przeszłości za doping, reprezentacja Rosji do Brazylii pojechała, zdobyła 55 medali i zajęła 4. miejsce w klasyfikacji medalowej. Taka postawa tylko rozzuchwaliła naszego sąsiada, dając mu poczucie bezkarności.

 

Teraz też słyszymy, że choć MKOl domaga się „najsurowszych sankcji”, to czyści rosyjscy sportowcy będą mogli wystąpić na igrzyskach. Jestem przeciwnikiem zbiorowej odpowiedzialności, ale światowe organizacje wyczerpały już wszystkie instrumenty, by rozliczyć dopingowy proceder w Rosji, dlatego powinny sięgnąć po najdotkliwsze rozwiązania bez furtek, dzięki którym Rosja znów zaśmieje się wszystkim w twarz. 

 

O ile w polityce zupełne zamknięcie się prowadzi donikąd, staje się zarzewiem nierozwiązywalnego na lata konfliktu, o tyle w sporcie powinna panować zasada „zero tolerancji”. Zwłaszcza kiedy mówimy o recydywiście, który ani okazuje szczerej skruchy, ani nie rokuje poprawy.

Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze