NBA: Stół bilardowy pierwszym zakupem Thompsona

Koszykówka
NBA: Stół bilardowy pierwszym zakupem Thompsona
fot. PAP/EPA

Jeden z czołowych koszykarzy Golden State Warriors Klay Thompson, który przechodzi obecnie rehabilitację z powodu zerwaniu więzadła w kolanie, za pierwsze zarobione pieniądze w lidze NBA kupił stół bilardowy. Przyznał, że wysokość pierwszego czeku z klubu zrobiła na nim wrażenie.

W 2011 r. wtedy 21-latni Thompson został wybrany z numerem 11 w drafcie przez Warriors. W pierwszym sezonie zarobił nieco ponad 2 mln dolarów, a wysokość pierwszego czeku opiewała na 35 tys. dol.

 

- To było więcej pieniędzy, niż mogłem sobie wyobrazić. Od razu kupiłem stół bilardowy i mam go do dzisiaj - powiedział obecnie 29-letni koszykarz w wywiadzie udzielonym dziennikarzowi i biznesmenowi Maverickowi Carterowi.

 

Thompson przyznał, że na początku wydawał zarobione pieniądze na masę niepotrzebnych rzeczy, w tym zbyt dużą ilość ubrań, których obecnie nie używa. Teraz wydaje pieniądze z rozwagą, ma fundację, która pomaga dzieciom.

 

- Bogactwo to sposób myślenia. Jeśli budujesz odpowiednie relacje, zbierasz doświadczenia, to właśnie to jest bezcenne. To lepsze niż jakikolwiek samochód lub duży dom - dodał koszykarz, który obecnie ma z Golden State pięcioletni kontrakt o wartości 190 mln dol.

 

Zawodnik zerwał więzadło krzyżowe przednie w lewym kolanie w połowie czerwca, w przegranym przez Golden State Warriors ostatnim meczu finału z Toronto Raptors 110:114. Nie jest pewne, czy w tym sezonie zagra na parkietach NBA. (PAP)

 

W ubiegłym sezonie ze średnią 21,5 pkt w spotkaniu był trzecim w klasyfikacji najskuteczniejszych koszykarzy Golden State, przed nim znaleźli się Stephen Curry i Kevin Durant. Z „Wojownikami” wywalczył trzy mistrzostwa NBA (2015, 2017 i 2018). Z reprezentacją USA zdobył złoto w igrzyskach w Rio de Janeiro, złoto MŚ 2014 oraz w kategorii U-19 w 2009 r.

MC, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze