Jak przeciwdziałać ucieczkom siatkarzy z PlusLigi?

Siatkówka

Kilka lat temu był Kevin Tillie, sezon temu Ferdinando De Giorgi ze stanowiska trenera, teraz Purya Fayazi, który w kabaretowych wręcz okolicznościach opuścił MKS Będzin. Czy w przyszłości można przeciwdziałać podobnym sytuacjom? Czy uda się stworzyć przepis, który ograniczy możliwość zerwania kontraktu i ucieczki z klubu? O tym dyskutowali eksperci w magazynie #7strefa.

- Takich decyzji nie pochwalam. Wydaje mi się, że tak nie powinno być. Nie wiem jednak, jaka była przyczyna tego, że Fayazi spakował walizki i wyjechał. Samo złe samopoczucie w Będzinie nie mogło być powodem zerwania kontraktu. To też kosztuje, zawodnika i menadżera. Przykład dali też trenerzy, więc nie dziwimy się, że takie sytuacje dzieją się w kontekście graczy. Powinno być gdzieś zapisane w statucie ligi, że takie sytuacje nie mogą mieć miejsca. A jeśli już muszą, to są bardzo drogie. Nie mielibyśmy tych ucieczek czy zamian klubów w trakcie sezonu. Trzeba z tym walczyć w sposób zdecydowany - powiedział Maciej Jarosz.

 

Czy jest systemowe rozwiązanie na takie sytuacje?

 

- Mamy ligę mocno ustawioną finansowo, a więc facet decydujący się na tak radykalny krok nie powinien mieć powrotu do naszej ligi. Rzeczywistość pokazuje, że jednak ma: chociażby Tillie. Jesteśmy skazani na to, że są odejścia i będą powroty. Najważniejszą metodą jest chyba to, żeby mieć kluby mocne finansowo - dodał Ireneusz Mazur.

 

Problemy z Fayazim pojawiły się już na początku. Irańczyk miał dołączyć do drużyny tuż po sezonie reprezentacyjnym, miał jednak problemy z uzyskaniem wizy. Zadebiutował dopiero w meczu trzeciej kolejki przeciwko Aluron Virtu CMC Zawiercie (1:3). Rozegrał sześć meczów i w atmosferze skandalu postanowił rozstać się z polską ligą.

 

- Ten ruch zawodników i trenerów był, jest i będzie. Nawet jeżeli kluby są dobrze zorganizowane. Jeżeli kontrakt jest na 100 tysięcy euro, a zerwanie kosztowałoby 150 tys. euro, to załatwi temat raz na zawsze. W tej chwili jest to pewnie 10% kontraktu i zawodnik z tego się śmieje, bo idzie gdzieś indziej i dostaje więcej - powiedział Jarosz.

 

Za odejściem Fayaziego mogą więc stać problemy z aklimatyzacją, ale też kontrakt z drużyną z ligi irańskiej. Fayazi grał już przecież w Urmii w latach 2013–15. Przypomnijmy, że MKS Będzin był pierwszym zagranicznym klubem tego zawodnika.

 

- Tak jak powiedział Maciej: wyjście jest jedno i powinno być ono zawarte w dobrze skonstruowanej umowie. Tak przecież było z Samem Deroo, który odszedł do Dynama Moskwa po podpisaniu kontraktu z ZAKSĄ. Polski klub zawarł odpowiednią klauzulę, po której wpłaceniu zawodnik mógł odejść. Mistrz Polski na pewno na tym nie stracił - zakończył Kamil Drąg.

ch, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze