Najlepsi w 2019 roku. Bokserska „10”  Janusza Pindery

Sporty walki
Najlepsi w 2019 roku. Bokserska „10”  Janusza Pindery
Fot. PAP

Kto jest najlepszym zawodowym pięściarzem kończącego się 2019 Roku? Meksykanin, Amerykanin czy Ukraniec ? Stawiam na Saula Alvareza, bo jego wygrana z Siergiejem Kowaliowem i kolejny tytuł, tym razem w wadze półciężkiej, była spektakularna. Moja pierwsza trójka to Alvarez przed Crawfordem i Łomaczenką.

Kandydatem do podium był jeszcze japoński „Potwór” czyli Naoya Inoue, mistrz wagi koguciej, który z Filipińczykiem Nonito Donaire stoczył jedną z najlepszych walk w tym roku. 26-letni Inoue jest najmłodszy z tej czwórki muszkieterów zawodowego boksu, może się też pochwalić tytułami w czterech kategoriach wagowych i ma przy tym najbardziej dewastujące uderzenie, choć do olbrzymów nie należy.

 

Zresztą każdy z nich warunki fizyczne ma dość skromne. Saul Alvarez mierzy 173 cm, ale decyduje się na walkę dwie kategorie wyżej i nokautuje 10 cm wyższego Kowaliowa w wadze półciężkiej. Terence Crawford  (też 173 cm), posiadacz pasa WBO w kategorii półśredniej ma jednak duży zasięg ramion (188 cm) i coś więcej niż tylko talent, więc centymetry nie odgrywają w jego przypadku znaczącej roli. I to samo można powiedzieć o Łomaczence (168 cm), który z pewnością nie jest  od nich gorszy.

 

Gdybym miał oceniać bokserskie możliwości, to najwyżej oceniłbym chyba Crawforda, na równi z Ukraińcem. Są absolutnie wyjątkowi, choć zupełnie przy tym różni. Łączy ich tylko prawdziwe mistrzostwo. A tuż za nimi byłby Alvarez, który w swojej długiej już karierze spotykał się z lepszymi rywalami niż oni, ale nie wszystkie jego zwycięstwa są oczywiste.

 

Tyle że ten ranking dotyczy tylko i wyłącznie najlepszych w kończącym się 2019 Roku. I tu Saula Alvareza oceniam najwyżej. Najpierw, w wadze średniej, po znakomitej walce pokonał Daniela Jacobsa, a później podjął ryzyko i zdecydował się na walkę z mistrzem WBO wagi półciężkiej i znokautował Siergieja Kowaliowa, który jeszcze nie tak dawno był królem tej kategorii, mając trzy prestiżowe pasy. Rosjanin stracił je przegrywając w pamiętnej walce z Andre Wardem zakończonej kontrowersyjnym werdyktem przyznającym zwycięstwo ostatniemu amerykańskiemu mistrzowi olimpijskiemu.

 

Zgadzam się z opinią, że ryzyko Alvareza, gdy podejmował decyzję o walce z Rosjaninem było kontrolowane. Kowaliow nie był już tak niebezpieczny, jak w swych najlepszych latach, ale nie ulega wątpliwości, że dla Meksykanina, byłego mistrza wagi junior średniej, było to wielkie wyzwanie. Zdał je celująco i chociażby dlatego zasługuje na pierwsze miejsce w tym rankingu.

 

Kolejni w tej klasyfikacji: Crawford, Łomaczenko, Inoue mają w tym roku podobne osiągnięcia. „Czarodziej z Omaha” obu swych rywali (Amira Khana i Eigijusa Kawalauskasa znokautował), Łomaczenko w podobny sposób potraktował Anthony’ego Crollę, zaś drugiego z Anglików,  Luke’a Campbella pokonał w Londynie wysoko na punkty, choć nie był to dla niego spacerek. Prawdziwym sprawdzianem będzie dla niego unifikacyjne starcie z Teofimo Lopezem w nadchodzącym roku.

 

Inoue zaś  najpierw znokautował w tym roku Emmanuela Rodrigueza, a w finale turnieju WBSS (World Boxing Super Series) stoczył znakomity, wygrany pojedynek z byłym mistrzem, Nonito Donaire. Takiego pięściarza nie tylko Japonia dawno nie miała.      

 

Blisko tej czwórki z pewnością jest Errol Spence Jr. Na upartego mógłby być nawet drugi, tuż za Alvarezem, pokonał przecież Mikey’a Garcię i Shawna Portera. Spence Jr jest pięściarzem wspaniałym, na dziś zdaniem wielu ekspertów, to on nie Crawford jest nr 1 w wadze półśredniej, ale mimo wszystko gotów byłbym zaryzykować i postawić na magika z Omaha, gdyby doszło do konfrontacji między nimi. Ale klasę i umiejętności Spence’a Jr naprawdę doceniam. Nie jestem zafascynowany jego boksem, ale nie mam wątpliwości, że to absolutnie jednej z najlepszych dziś pięściarzy bez podziału na kategorie.

 

Tuż za nim jest 41-letni Manny Pacquiao, choć dla filipińskiego senatora powinna być specjalna nagroda, gdyż jest kimś wyjątkowym. Lata mijają, a on wciąż na szczycie, w tym roku pokonał Adriena Bronera i Keitha Thurmana, któremu odebrał tytuł  i dał sygnał, że to nie jest to jego ostatnie słowo. Myślę też, że na miejsce w czołówce zasługuje Deontay Wilder, jako jedyny przedstawiciel mistrzów wagi ciężkiej.

 

Niepokonany czempion organizacji WBC błyskawicznie znokautował Dominika Breazeale’a oraz cenionego Luisa Ortiza w ich rewanżowym boju i nie ulega wątpliwości, że w korespondencyjnej, tegorocznej rywalizacji zaprezentował się lepiej od Tysona Fury, który wygrał z takimi "asami", jak Tom Schwarz i Otto Wallin.

 

Jest jeszcze Anthony Joshua. Anglik wrócił wprawdzie do wielkiej gry wygrywając w Arabii Saudyjskiej rewanż z Andy Ruizem Jr, ale sensacyjna porażka przez nokaut w ich pierwszym pojedynku w MSG w Nowym Jorku nie pozwala mi umieścić go w czołowej „10” najlepszych pięściarzy tego roku.

 

Jeśli już to Ołeksandra Usyka, byłego króla cruiserów, który udanie zadebiutował w najcięższej kategorii, ale wygrana z Chazzem Whiterspoonem to jednak za mało, by go w tym gronie umieścić. Jestem jednak przekonany, że w przyszłym 2020 roku będzie wysoko.

 

Ale dla Giennadija Gołowkina znajdę tu miejsce. Oczywiście nie za walkę ze Steve’em Rollsem, bo to żart, ale za pojedynek z Siergiejem Dieriewianczenką i oczywiście wciąż wielkie umiejętności Kazacha. Dziesiątkę zamykają Rosjanin Artur Bietierbijew i Szkot Josh Taylor.

 

Bietierbijew nokautując Ołeksandra Gwozdyka chyba potwierdził, że jest najmocniejszym z mistrzów wagi półciężkiej, choć inny z Rosjan, posiadacz pasa WBA, Dmitrij Biwoł, może mieć w tej kwestii inne zdanie. A Taylor wygrywając turniej WBSS w wadze superlekkiej z Amerykaninem Regisem Prograisem w finale, chyba też na to w pełni zasłużył.

 

Bardzo bliski miejsca w tym gronie był też 22-letni Shakur Stevenson, który w tym roku zdobył pas WBO w wadze piórkowej. Trzy lata temu, nastoletni wtedy Amerykanin zdobył srebrny medal igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro w wadze koguciej. Dziś jest pierwszym ze wszystkich medalistów ostatnich igrzysk, który został  zawodowym mistrzem świata. On też, tak jak Usyk w przyszłym roku będzie miał w tej dziesiątce miejsce z tej prostej przyczyny, że jest znakomitym bokserem. Jestem o tym przekonany.

 

Super „10” 2019 roku

  1. Saul „Canelo” Alvarez (53-1-2, 36 KO) – mistrz WBC Franchise (specjalny status) i WBA wagi średniej, ostatnio zrzekł się pasa WBO w wadze półciężkiej, ale otrzymał status Super championa, co pozwoli mu walczyć z nowym mistrzem jeśli tyko zdecyduje się na powrót do tej kategorii
  2. Terence Crawford (36-0, 27 KO). Mistrz WBO w wadze półśredniej
  3. Wasyl Łomaczenko (14-1, 10 KO). Mistrz WBA Super i WBO w wadze lekkiej
  4. Naoya Inoue (19-0, 16 KO). Mistrz IBF i WBA Super w wadze koguciej
  5. Errol Spence Jr (26-0, 21 KO) . Mistrz WBC, IBF w wadze półśredniej
  6. Manny Pacquiao (62-7-2, 39 KO). Mistrz WBA Super w wadze półśredniej
  7. Deontay Wilder (42-0-1, 41 KO). Mistrz WBC w wadze ciężkiej
  8. Giennadij Gołowkin (40-1-1, 35 KO). Mistrz IBF w wadze średniej
  9. Artur Bietierbijew (15-0, 15 KO). Mistrz WBC, IBF w wadze półciężkiej
  10. Josh Taylor (16-0, 12 KO). Mistrz WBA Super, IBF w wadze superlekkiej
Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze