Trybson: Kocham moją żonę i nie chcę, żeby walczyła, ale...

Sporty walki

Ten rok był dla mnie łaskawy. Po rekonstrukcji więzadła udało mi się wrócić i odnieść trzy zwycięstwa. Lepiej nie mogłem sobie tego wymarzyć - powiedział Paweł Trybała, czyli "Trybson", który na gali FFF 2 pokonał Damiana Kostrzewę.

Przed galą mówiło się, że będzie to najbardziej sportowe starcie FFF 2 i chyba tak było…

 

Ciężko mi powiedzieć, bo nie oglądałem całej gali. Skupiłem się na swojej walce. Widziałem tylko krótkie fragmenty innych walk. Ocenię dopiero wtedy, jak obejrzę galę na spokojnie w domu.

 

Odważnie pan zaczął. Nie obawiał się pan, że nadzieje się pan na kontrę Damiana Kostrzewy?

 

Była taka obawa. Widziałem, że cofa się. Plan był taki, żeby go obalić, ale walczył na tak zwanym wstecznym. To była jego zachowawcza taktyka. Wiedziałem, że będzie chciał kontrować, czekał aż wpadnę z niecelnym ciosem. Uważam, że i tak kilka moich ataków było zbyt narwanych, a Damian na początku pierwszej rundy trafił mnie bardzo celnie w oko. Na szczęście cały czas wierzyłem, że skończę tę walkę przed czasem i w drugiej rundzie udało się dokończyć dzieła.

 

Jakie ma pan plany na przyszłość?


Ten rok był dla mnie łaskawy. Po rekonstrukcji więzadła krzyżowego udało mi się wrócić i odnieść trzy zwycięstwa. Lepiej nie mogłem sobie tego wymarzyć. Zamykamy ten rok i zaczynamy nowy, który, mam nadzieję, będzie dla mnie równie łaskawy.

Marta Ćwiertniewicz, seb, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze