Nowy trend wśród piłkarzy? Dieta bezmięsna i jej korzyści

Piłka nożna
Nowy trend wśród piłkarzy? Dieta bezmięsna i jej korzyści
fot. Cyfrasport

Leo Messi, Robert Lewandowski, Grzegorz Krychowiak, czy - ostatnio - Artur Boruc. Wśród sportowców, także tych z najwyższego szczebla, rośnie popularność diet bezmięsnych. Czy to chwilowa moda, czy drogowskaz dla innych? O życiu “bez mięsa” rozmawiamy z Arturem Derbinem trenerem pierwszoligowego GKS Bełchatów.

Łukasz Wiejak: Zaliczasz się do wegetarian, czy wegan?

 

Artur Derbin: Jesteśmy tuż przed Wigilią Bożego Narodzenia. W tej chwili rozmawiasz z Arturem Derbinem - wegetarianinem. Podjąłem już decyzję, że od 1 stycznia Artur Derbin będzie weganinem. Na ten moment lubię posmakować ryby, krewetek. Od czasu do czasu zjem pizzę, którą moi zawodnicy dostają po meczu. Od 1 stycznia żadnych produktów odzwierzęcych.

 

Jak długo jesteś wegetarianinem? Co było impulsem, że postanowiłeś zmienić podejście do żywienia?

 

Trzy lata temu miałem zabieg arytmii. Mocno się zastanawiałem, o co tutaj chodzi, skąd się to wzięło. Oczywiście, nie musi to mieć silnego w związku z żywieniem, ale zacząłem pogłębiać wiedzę dietetyczną, w czym pomogła mi moja partnerka Marta. Wydawało mi się, że odżywiam się prawidłowo. Moja dziewczyna sugerowała rezygnację z mięsa, ale oczywiście miałem swoje zdanie. “Absolutnie, Marta! Wszystko mogę rzucić, tylko nie mięso. Jak można żyć bez mięsa?” Po przeczytaniu kilku książek zrozumiałem, że mięso nie jest potrzebne do życia, a więcej korzyści wynika z jedzenia warzyw i owoców. Chciałbym zaznaczyć, że w postaci surowej - bez obróbki termicznej. Potrzebowałem na to czasu. Zmiana nawyków przebiegała stopniowo. Gdy już zrezygnowałem z mięsa szybko spadła mi waga. Przez to miałem różne docinki. Znajomi mówili: “co ci w tym Bełchatowie nie płacą, taki chudziutki jesteś…”

 

Zauważyłeś jakieś korzyści?

 

Od razu poprawiły mi się wyniki. Wiadomo - w pracy trenera jest dużo stresu. Nie chciałbym sobie stanu zdrowia pogarszać poprzez złe nawyki, niesportowy tryb życia. Dieta jest jednym z najważniejszych czynników, który pomaga cieszyć się dobrym zdrowiem. Dzięki zmianie mam więcej energii, poprawiła się jakość skóry, nie mam już problemów z opryszczką i - co ważne - od czasów zabiegu nie miałem żadnej infekcji. Kondycja fizyczna jest lepsza, a przecież lat mi nie ubywa. Wychodzę z założenia, że skoro mam tak wspaniałe życie to chciałbym je sobie wydłużyć. Takim postępowaniem staram się to robić.

 

Uświadamiasz swoich zawodników?

 

Bardzo. Każdego dnia zachęcam ich do picia soków świeżo wyciskanych z wyciskarek wolnoobrotowych. Dochodzi do tego, że gdy jest jakaś większa uroczystość, to kupujemy wyciskarkę dla danego zawodnika. Mocno napieram, choć wiadomo, że na ten moment jest wśród nich jeszcze duży opór. Mam dla nich dużo zrozumienia, bo postępowałem tak samo. Jeżeli będę mógł pomóc chociaż jednej osobie, to będę zadowolony.

 

Jak wygląda Twój jadłospis?

 

Bardzo często zaczynam dzień od yerba mate, choć to akurat ostatnio ograniczam. Po yerbie mogę się poruszać, pobiegać, pójść na siłownię. Później sok - wyciśnięty z buraka, z marchewki, jabłka, z dodatkiem czosnku, imbiru, brokuła. Może też być jarmuż, który ma potęgę, seler naciowy. Jestem w stanie wypić nawet pół litra takiego soku. Od razu czuję zastrzyk energii. Niektórzy będą się krzywić - jak sok z buraka można pić. Ale naprawdę, aż się oblizuję na samą myśl. Następnie jem płatki owsiane z orzechami, daktylami. Dołożę cynamonu, kakao. Najbardziej lubię okres wiosenno-letni, gdy mnóstwo jest warzyw i owoców. Później przychodzi czas na sok owocowy. Ananas, banan, grejpfrut, również marchewka. Obiad na bazie pesto bazyliowego z orzechami, czosnkiem, oliwą. Staram się to zblendować i polać na makaron. Na kolację jem np. ogórka kiszonego.

 

Możesz sobie wyobrazić, że sport na profesjonalnym poziomie funkcjonuje na podstawie diety wegańskiej, wegetariańskiej? Coraz więcej słyszy się o sportowcach, którzy tego próbują. Może to jest chwilowa moda?

 

To nie będzie chwilowa moda. Widać, że powstaje jakiś ruch. Ludzie się uświadamiają. Uświadomienie to jest jedno, ale wykorzystanie tej wiedzy to drugie. Niech każdy spróbuje, da sobie czas. Wiem, że trudno jest z dnia na dzień postawić grubą krechę. Sam przez to przechodziłem. A co do sportowców. Wielu wyciągnęło sporo dobrego po obejrzeniu filmu “The Game Changers”. Zobaczył go m.in Artur Boruc, z którym miałem okazję rozmawiać, będąc na stażu w Bournemouth. Sam mówi, że po tym filmie zdecydował się na ograniczenie produktów odzwierzęcych. Popatrz na Messiego. Podstawą jego diety są nieprzetworzone produkty roślinne. Robert Lewandowski próbuje! Grzegorz Krychowiak także!

No dobrze. Ale ktoś się zapyta: skąd mam brać białko? Skąd węglowodany?

Węglowodany to nie samo mięso. Można zjeść kaszę jaglaną. Badania wskazują na to, że mięso zakwasza organizm, może wpływać na stany zapalne. Przyspieszamy w ten sposób proces starzenia i pozwalamy rozwijać się nowotworom. Podstawowym pytaniem powinno być: skąd zwierzęta biorą białko? Na dobrą sprawę zwierzęta jedzą rośliny. Białko jest w tych roślinach, a zwierzęta stają się pośrednikiem w jego przenoszeniu. Wiele rzeczy, o których mówimy, jest zawartych w tym filmie.

Łukasz Wiejak, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze