Kowalkiewicz: Jeśli przegram i zwolnią mnie z UFC, skończę karierę

Sporty walki

Karolina Kowalkiewicz (12-5, 1 KO, 2 SUB) w lutym powróci do oktagonu UFC po trzech porażkach z rzędu. Ostatnio Polka spisywała się poniżej oczekiwań, ale przeszkodą były także ogromne kłopoty zdrowotne. Pomimo trudnej sytuacja, łodzianka z dużym spokojem wyczekuje na kolejny pojedynek. - Nie czuję żadnej presji. Nie biorę porażki pod uwagę. Gdyby się tak jednak stało, że przegrywam i UFC kończy ze mną współpracę, to nie będę walczyła dla innych organizacji. - powiedziała Kowalkiewicz.

Maciej Turski: Dziesięć pojedynków na koncie - pięć wygranych i pięć przegranych. Była pretendentka do tytułu, która na zwycięstwo czeka od kwietnia 2018 roku. Wszystko się zgadza? Nic nie pomieszałem?

 

Karolina Kowalkiewicz: Zgadza, zgadza, ale tak mnie przedstawiłeś...

 

Źle czy dobrze?

 

Chyba dobrze. Sama prawda.

 

Ostatnie miesiące nie były dla Ciebie łatwe. Przynajmniej tak mówią wyniki w organizacji UFC.

 

Ostatnie półtora roku to był naprawdę bardzo ciężki czas. Trzy przegrane z rzędu i przeżyłam naprawdę bardzo niemiłe chwile, ale na pewno mnie to również wiele nauczyło. Mam dużą wiarę, że uda się w końcu przerwać tę fatalną passę.

 

Czy udało się poznać, znaleźć przyczyny tych gorszych występów? Wiele osób chciało już kończyć Twoją przygodę po kolejnych przegranych.

 

Wiele osób też wskazuje jako główną przyczynę moje środowisko klubowe, ale mój klub nie ma z tym absolutnie nic wspólnego. Wynika to bardziej z moich ograniczeń zdrowotnych. Przed walką z Jessicą Andrade zdiagnozowano u mnie chorobę Hashimito oraz niedoczynność tarczycy. Na początek nie traktowałam tego jako poważny problem i nieco lekceważyłam sprawę. Po pierwszych lekach poczułam się lepiej i po walce z Andrade chciałam odrzucić na bok ten problem. Prowadziłam cały czas sportowy tryb życia, ale moja sytuacja wymagała jednak czegoś więcej.

 

Wspomniany problem jest niezwykle istotny. Tym bardziej w przypadku kobiet. Na pewno ma również spore znaczenie przy zbijaniu wagi. Nie szukasz wymówek po porażce, ale czy możesz powiedzieć, że ta choroba i stan zdrowia wpłynął na Twoją aktualną sytuację w UFC?

 

Pomijam kwestię zbijania wagi, które było dla mnie wręcz mordercze. Byłam osobą bez życia, bez siły, nie byłam kompletnie sobą. Wrak człowieka. Od okresu przygotowań po fightweek. Chciałam wiele rzeczy robić, ale nie byłam w stanie. Tak jak w walce z Michelle Waterson. Wiedziałam wszystko. Wiedziałam, że rzuca przez biodro, że idzie do jednej nogi. Wydawało mi się, że ona to robi na przyspieszeniu, a ja działam w zwolnionym tempie. Od jakiegoś czasu jest już znacznie lepiej. Zmieniłam tryb przygotowań, zmieniłam dietę na wegańską, która jest pomocna przy leczeniu Hashimoto. Musiałam pracować nad ciałem, aby przygotować je do... przygotowań.

 

A masz po czasie do siebie żal, że wzięłaś te walki mając kłopoty zdrowotne?

 

Słysząc początkowo o chorobie, z którą się zmagam, nie traktowałam jej poważnie. Chciałam uwierzyć, że to tylko kwestia pozytywnego nastawiania i wymysł ludzi żyjących w XXI wieku. Rzeczywistość to zweryfikowała. Troszkę mam żal do siebie, bo po walce z Andrade być może powinnam poświęcić rok na sprawy zdrowotne. Takie rozwiązanie byłoby rozsądniejsze. Wydawało mi się, że dam radę, bo zawsze dawałam. Wiele się nauczyłam przez ten czas. Wyciągnęłam wnioski i powinno być dużo lepiej.

 

Jesteś doświadczoną zawodniczką, a ostatnio spotyka Cię wiele nowych rzeczy. Nowa sala klubowa, nowe doświadczenia zdrowotne... Chciałoby się powiedzieć, że też nowy rozdział w Twojej karierze. Można tak to określić?

 

Mam nadzieję. Zmiana otoczenia klubowego też mi pomoże. Połączyliśmy się z sieciówką FitFabric i mamy swoją strefę walki. W poprzednim miejscu musiałam wszystkim się zajmować, a tutaj odchodzi wiele obowiązków. Prowadzenie biznesu i bycie profesjonalnym sportowcem na najwyższym poziomie nie idzie ze sobą w parze. Teraz mogę się skupić na własnym zdrowiu i na przygotowaniach.

 

Odczuwasz presję? Trzy porażki z rzędu, pozycja w UFC nie do pozazdroszczenia, balansujesz na krawędzi...

 

Holly Holm po wygranej z Rondą Rousey też miała trzy porażki... Nie czuję żadnej presji, chociaż na pierwszy rzut oka w mojej sytuacji byłoby to logiczne. Wydaje mi się, że nawet jakbym przegrała najbliższy pojedynek to UFC by mnie nie zwolniło. Ale oczywiście tego pod uwagę nie biorę. Nigdy nie wybrzydzałam w rywalkach, biłam się o najwyższe cele. Gdyby się tak jednak stało, że przegrywam i UFC kończy ze mną współpracę, to nie będę walczyła dla innych organizacji. Skupiłabym się na innych sprawach. Mam wiele planów, chcę też założyć rodzinę. Poszłabym w innym kierunku. Ale to nie wchodzi w grę. Zaczynając karierę zakładałam, że będę biła się przez dziesięć lat i planuję ten cel zrealizować. Odbiję się od dna i pokażę, że nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa.

 

Duży spokój bije od Ciebie, pomimo trudnej sytuacji. Czy wynika to z tego, że czujesz się spełniona jako zawodniczka?

 

Bardzo spełniona. Od najmłodszych lat miałam problemy ze zdrowiem, nie chodziłam na lekce wychowania fizycznego. Całe życie pokonywałam własne problemy, ograniczenia, walczyłam ze swoimi słabościami. Ciągle ta poprzeczka szła coraz wyżej i wyżej... Miałam sobie nie dać rady w KSW, a zostałam mistrzynią. W UFC mieli mnie po chwili zwolnić, a stoczyłam tu już dziesięć walk. Pasa nie zdobyłam, ale i tak osiągnęłam znacznie więcej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

 

Patrząc na tę sprawę z drugiej strony, nie masz obaw, że może zabraknąć z tego powodu głodu i apetytu do walki?

 

Ale ja jestem głodna. I to bardzo! Nie będę mówić, co siedzi mi w głowie, ale chcę po raz kolejny udowodnić, że jestem w stanie sięgać po wielkie rzeczy.

 

A wierzysz w to? W wielu wywiadach mówiłaś jakiś czas temu, że najlepsze masz już za sobą.

 

Kiedy pojawiły się problemy zdrowotne, słyszałam dookoła głosy, że już nie ma tego ognia, że czegoś mi brakuje. Bardzo mnie to bolało. Dawałam z siebie wszystko, a czułam tylko ogromną niemoc. Chodziłam od gabinetu do gabinetu szukając rozwiązania. Usłyszałam od jednego z lekarzy, że marnuje jego czas i jestem w pełni zdrowa. Czułam się jak wariatka i myślałam, że dopada mnie depresja. Byłam o krok od wizyty u psychologa. Na szczęście moja dietetyczka Paula Gałęzowska uspokoiła sytuację i wysłała mnie na odpowiednie badania. Od tego momentu wszystko się zmieniło na lepsze. I okazało się, że nie mam depresji i nie wymyślam.

 

Przed Tobą spore wyzwanie. Pierwsza zawodniczka z Chin, która związała się z UFC. Nadal niepokonana w organizacji Yan Xiaonan. Czy były momenty zawahania przed akceptacją tej walki?

 

Zawsze byłam i jestem otwarta na wszystkie propozycje. Nie wybieram rywalek. Z Chinką miałam się bić już wcześniej. Pierwsza oferta przyszła na przełomie lipca i sierpnia, ale nie byłam gotowa na powrót. Nie chodziło o rywalkę, a o moje zdrowie. UFC nie miało z tym problemu i dostałam tylko informację, że poczekają na mnie. Później przyszła oferta walki w Nowej Zelandii. Wiedziałam od początku, że już jest odpowiedni moment i muszę wystąpić. Przyjęłam w ciemno ofertę i dopiero w tym momencie dowiedziałam się, że zmierzę się z Xiaonan Yan. Lubię takie wyzwania i cieszę się, że będzie to wymagająca przeciwniczka.

 

Łukasz Zaborowski wspólnie z Marcinem Wrzoskiem uwielbiają analizować poszczególnych zawodników. Co udało się już dowiedzieć o Chince?

 

Silna, mocna, solidna. Walczy bardzo rzadko, ale wszystko wygrywa. Ma na koncie jedenaście zwycięstw i nie przegrała jeszcze w UFC. Jest wszechstronna, ale wydaje się, że jednak woli stójkę. W tej płaszczyźnie jest silna, z mocnymi uderzeniami i lubi wymieniać te ciosy.

 

Ze swojej strony czym możesz się przeciwstawić?

 

Nie chcę składać żadnych deklaracji. Wierzę, że wejdę odmieniona do oktagonu. Ciężko pracuję nad tym, aby tak się stało.

 

Życzymy wszystkiego najlepszego i dużo spokoju. I przede wszystkim zdrowia. O czymś zapomnieliśmy w życzeniach?

 

Zdrowie najważniejsze. Jeśli będę czuła się dobrze, to będzie ok.

 

W załączonym materiale wideo rozmowa z Karoliną Kowalkiewicz.

 

Transmisje gal na sportowych antenach Polsatu.

Maciej Turski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze