Pindera: Zmarzlik, Lewandowski i Leon - tej trójce nikt nie zagrozi

Inne
Pindera: Zmarzlik, Lewandowski i Leon - tej trójce nikt nie zagrozi
Fot. Cyfrasport

Janusz Pindera od ponad 30 lat uczestniczy w każdym Balu Przeglądu Sportowego. Jako dziennikarz obsługiwał największe sportowe imprezy świata - od igrzysk letnich i zimowych, przez mistrzostwa świata w wielu dyscyplinach po największe bokserskie pojedynki na Kuli Ziemskiej. Według naszego komentatora najlepszym sportowcem w plebiscycie PS i Polsatu za rok 2019 powinien zostać Bartosz Zmarzlik. Dlaczego on?

Oto moja dziesiątka

 

1. Bartosz Zmarzlik -  żużel

2. Robert Lewandowski -  piłka nożna

3. Wilfredo Leon -  siatkówka

4. Dawid Kubacki -  skoki narciarskie

5. Paweł Fajdek - lekkoatletyka

6. Sztafeta 4x 400 m kobiet (Iga Baumgart-Witan, Patrycja Wyciszkiewicz-Zawadzka, Małgorzata Hołub-Kowalik, Justyna Święty –Ersetic) – lekkoatletyka

7. Marcin Lewandowski - lekkoatletyka

8. Piotr Lisek - lekkoatletyka

9. Malwina Smarzek-Godek - siatkówka

10. Mateusz Ponitka  - koszykówka

 

Dlaczego tak, a nie inaczej?

 

Myśląc o triumfie Zmazlika z miejsca przypomniały mi się stare czasy, gdy po tytuł na Stadionie Śląskim w Chorzowie  w 1973 roku sięgał Jerzy Szczakiel, a po trzecie miejsce Zenon Plech. Później sympatyków czarnego sportu zachwycał Tomasz Gollob, mistrz świata z 2010 roku, który wygrał ten plebiscyt dekadę wcześniej, w 1999 roku.

 

24-letni Bartosz Zmarzlik jest dopiero trzecim polskim indywidualnym mistrzem świata na żużlu. Wcześniej zdobył mistrzostwo świata i Europy juniorów, wielokrotnie sięgał po tytuły w drużynowej rywalizacji czy to jako junior, czy senior. Ale ten sukces cieszy szczególnie. 

 

Na drugim miejscu umieściłem Roberta Lewandowskiego, który  strzelając gola za golem dla Bayernu Monachium finiszował na ostatniej prostej jak na żużlowym torze. „Lewy” bijąc kolejne rekordy skuteczności potwierdza tylko swoje mistrzostwo, i zapewne nie jest to jego ostatnie słowo. Ale nie ukrywam, że doceniając jego światową klasę byłem bliski, by na tym stopniu plebiscytowego podium postawić jednak Wilfredo Leona, jednego z najlepszych, jeśli nie najlepszego dziś siatkarza globu, który w tym roku zadebiutował w polskich barwach. I był to piękny debiut, nie tylko ze sportowego punktów widzenia.

 

Leon cudownie wtopił się w polski zespół, pokazał że najwyższa sportowa klasa może też iść w parze z wielką klasą poza boiskiem. A że ma przy tym polską żonę, dwójkę dzieci i coraz lepiej mówi po polsku, to jego polskość tym bardziej nie budzi wątpliwości, choć wiemy, że urodził się na Kubie, tam uczył się siatkówki i z kubańską reprezentacją stał przed laty na podium mistrzostw świata.

 

W polskich barwach zdobył we wrześniu brązowy medal mistrzostw Europy, stał też na podium Pucharu Świata tradycyjnie rozgrywanego w Japonii. I co najważniejsze Polacy, z Wilfredo Leonem w składzie, już w pierwszym podejściu wywalczyli olimpijską kwalifikację wygrywając w sierpniu  arcyważny turniej w Gdańsku.

 

Wilfredo Leon, to wielka gwiazda tej dyscypliny. Z Zenitem Kazań wygrał wszystko co było do wygrania w klubowej siatkówce, teraz jest podporą Sir Safety Perugia, czołowego zespołu ligi włoskiej. Ale nawet nie ukrywa, że już myśli o igrzyskach i olimpijskim medalu w Tokio. Najlepiej złotym.

 

Myślę, że tej trójce (Zmarzlik, Lewandowski, Leon) nikt w tegorocznym, 85 Plebiscycie Przeglądu Sportowego nie zagrozi. Na podium nie wskoczy nawet znakomity polski skoczek, Dawid Kubacki, złoty medalista MŚ w Seefeld. Kubacki na mniejszej skoczni pokonał tam Kamila Stocha, który rok wcześniej wygrał wszystko co było do wygrania, ale w Plebiscycie PS i Polsatu wyprzedził go rzutem na taśmę MVP MŚ 2018 w siatkówce, złoty medalista wraz z polskim zespołem, Bartosz Kurek.

 

Jak widać siatkarze i skoczkowie wciąż trzymają formę, podobnie jak lekkoatleci, którzy mają za sobą bardzo udane MŚ w Doha. Po kolejny, czwarty już tytuł mistrza świata w rzucie młocie sięgnął w Katarze Paweł Fajdek, srebrny medale zdobyła rewelacyjna sztafeta 4 x 400 m naszych pań, brązowe znakomity średniodystansowiec Marcin Lewandowski (1500 m) i tyczkarz Paweł Lisek. A przecież to nie jedyni medaliści tegorocznych mistrzostw z realnymi szansami na olimpijskie sukcesy w Tokio.

 

W najlepszej dziesiątce umieściłem też dwójkę kolejnych przedstawicieli sportów drużynowych, siatkarkę i koszykarza.  Malwina Smarzek Godek, atakująca naszej kobiecej reprezentacji opuszczała we wrześniu Turcję, gdzie Polki ostatecznie zajęły czwarte miejsce w mistrzostwach Europy, niepocieszona. Liczyła na medal, marzenia sięgały nawet złota, ale to i tak wielki sukces. Polki, kiedyś dwukrotne mistrzynie Europy, swój ostatni medal zdobyły dziesięć lat temu podczas ME w Łodzi. Wywalczyły tam brązowy medal. Później były długie lata posuchy. Dlatego ich powrót do czołówki jest tak cenny i nic dziwnego, że odbił się głośnym echem.

 

W najbliższy wtorek (7 stycznia) rozpoczyna się w Holandii turniej kwalifikacyjny do igrzysk w Tokio. Do Japonii pojedzie tylko zwycięzca. Malwina Smarzek Godek  wierzy, że wystąpi tam wraz ze swymi koleżankami, choć bardzo trudno będzie wywalczyć ten awans.

 

Podobne nadzieje ma Michał Ponitka, który reprezentuje w tym rankingu polską męską koszykówkę. Polacy podczas MŚ w Chinach pokazali się z jak najlepszej strony, zajęli ósme miejsce, teraz muszą tylko wywalczyć prawo startu na igrzyskach. W 1964 polscy koszykarze grali w Tokio i zajęli szóste miejsce. Czas pójść tym śladem. Tym bardziej, że byłby  to powrót na olimpijskie areny po czterdziestu latach.

 

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze