Boski Lewandowski, czyli najlepsi sportowcy oczami Artura Barcisia

Inne
Boski Lewandowski, czyli najlepsi sportowcy oczami Artura Barcisia
Fot. PAP

Śpiewam taką piosenkę „Wdzięk i szyk”. To słowa, które opisują Roberta Lewandowskiego. Jest jak artysta, na którego patrzy cała widownia, choć obok stoi pięciu innych kolegów po fachu – mówi Artur Barciś, aktor, który nie ma wątpliwości, że sportowcem roku w plebiscycie Przeglądu Sportowego i Polsatu powinien zostać kapitan piłkarskiej reprezentacji Polski.

Przemysław Iwańczyk: Spotykamy się tuż przed rozstrzygnięciem 85. plebiscytu na sportowca roku. Poproszę o ocenę ostatnich 12 miesięcy w sporcie i wybór tego najlepszego.

 

Artur Barciś (na zdjęciu powyżej w piłkarskiej "stylizacji" z Cezarym Żakiem podczas gali tygodnika Piłka Nożna w... 2001 roku): Mam tę wadę, że jestem kiepski w statystykach. Nie zapamiętuję wyników meczów, miejsc, które zajmowali sportowcy, bo sport to dla mnie emocje, to, co przeżywałem najbardziej. Sportowcem roku jest dla mnie bezwzględnie Robert Lewandowski. Skala, poziom, na którym ten piłkarz się poruszał, to, w jakiej jest formie, a to najlepszy czas w jego życiu, nie pozwala na inny wybór. A ponieważ Robert jest Polakiem, więc reprezentuje nas na całym świecie, gdzie jego marka jest rozpoznawalna wszędzie, to nie ma żadnej konkurencji.

Chciałbym również, by wysokie miejsce zajął w plebiscycie Piotr Lisek. Podziwiam tego człowieka, jest normalny, przeuroczy, sympatyczny, a do tego sięgnął po rekord Polski. Tego przecież nie robi się codziennie.

Chciałbym również zobaczyć na wysokiej pozycji Malwinę Smarzek. Zakochałem się w tej dziewczynie. Umiejętność walki, niepoddawanie się, a widać to na jej twarzy – wiem, co mówię, jestem aktorem – każe mi widzieć w niej kogoś, kto bardzo nie lubi przegrywać. Zachwyciłem się jej grą, po prostu.

A inni? Myślę, że nagrodziłbym kolejnych lekkoatletów. Są sporty, którymi mniej się interesuję, np. żużlem. Choć pochodzę z Częstochowy, żużel mnie nie uwiódł, ale sądzę, że światek ten bardzo mocno wesprze swojego kandydata.

Uwielbiam wszystkich sportowców, dostarczają wielu emocji, których ja nie doświadczam na co dzień. Ja gram, oni nie udają.

 

To prawda, że Artur Barciś nie pozwala, by podczas spektaklu ktokolwiek zdradził wynik meczu?

 

Najważniejsze wydarzenia sportowe zazwyczaj mają miejsce w czasie, kiedy jestem na scenie. Ponieważ gram niemal codziennie, idzie mi z pomocą technologia. Mogę nagrać kilka meczów równocześnie i obejrzeć po spektaklu. Nie miałbym tej frajdy, gdybym znał wynik, dlatego koledzy w garderobie wiedzą, jak mnie zaszantażować. Wracając do domu również nie oglądam się za bardzo na przystanki, by nie widzieć, czy ludzie cieszą się, czy smucą, kiedy grała np. reprezentacja Polski. Wracam do domu i największy ubaw ma żona, która patrzy jak krzyczę do meczu, który już dawno się skończył.

 

Robert Lewandowski jest dla Ciebie sportowcem roku, ale wiem również, że Twoją miłością jest siatkówka. Jakie nadzieje wiążesz z Wilfredo Leonem i jego grą dla reprezentacji Polski?

 

Ogromne. To najlepszy siatkarz świata. Widziałem go niedawno na Torwarze, kiedy grał w barwach Perugii przeciwko Vervie Warszawa. Jest fenomenalny, choć wielu kolegów, do których dołączył, też ma niezwykłe możliwości. Uwielbiam siatkówkę. Moim zdaniem trener Vital Heynen ma wielkie szczęście, że trafił na nasze podwórko.

 

Cały wywiad w załączonym pliku audio.

Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze