Iwanow o Plebiscycie PS i Polsatu: Po co komu ta dyskusja!

Inne

Nie wiem po co komu ta dyskusja, czy słuszny był wybór Bartosza Zmarzlika na Sportowca Roku 2019, a tylko, czy aż drugie miejsce należało się Robertowi Lewandowskiemu? I czy czterokrotny lekkoatletyczny mistrz świata w rzucie młotem Paweł Fajdek faktycznie powinien być za nimi. Przecież taka jest formuła tego Plebiscytu, tak zadecydowali kibice i nie ma co z nimi dyskutować.

Tak jak w przypadku wyborów prezydenckich czy parlamentarnych. Wielu Polakom nie przypadają one do gustu i zazwyczaj słyszę zdziwienie podkreślone pytaniem, kto na taką czy inną opcję i dlaczego zagłosował? Nigdy nie będziemy w stanie stwierdzić, czy większym wysiłkiem i miarą umiejętności będzie pokonanie światowej czołówki na torze żużlowym, czy strzelenie pół setki goli na piłkarskim boisku, czy rzucenie najdalej młota po raz czwarty z rzędu na czempionacie globu.

 

Mimo, że to ostatnie osiągnięcie wydaje się najbardziej wymowne trudno jest tę dyscyplinę porównywać do speedaway’a i futbolu. I nie chodzi tu tylko o popularność. Istotny jest też przecież również fakt, jaka w danej dziedzinie sportu istnieje konkurencja. Ilu rywali na najwyższym poziomie trzeba pokonać by sięgnąć po laur?

 

Jednak i tak nie jest to po prawdzie możliwe do realnego porównania, każda dyscyplina stwarza inne wymagania. Ktoś powie, że w żużlu dochodzi do tego także technologia. Ale taki jest ten sport i basta. Kiedyś czwarty na świecie w Formule 1 Robert Kubica wyprzedził m.in. mistrza olimpijskiego Tomasza Majewskiego. Tak zadecydowali głosujący. Czy się to komuś podobało bardziej czy nie.

 

Każdego z reprezentujących nasz kraj sportowców trzeba szanować. I cieszę się, że tak właśnie wyglądała relacja między naszymi gwiazdami podczas gali i balu. Nikt nie był lepszy, nikt nie był gorszy. Nikt nie przegrał. Byli sami wygrani. Wiele osób pytało mnie czy „Lewy” goszcząc w naszym „pogalowym” studiu, które miałem przyjemność prowadzić z Aleksandrą Szutenberg, był „zły” na drugą lokatę.

 

Absolutnie nie. Wydaje mi się, że przez cały ten wieczór dobrze się bawił, delektował się tym, że znalazł się w gronie najlepszych polskich sportowców tych obecnych i sprzed lat. Siedział przy jednym stole z Agnieszką Radwańską, Marcinem Gortatem i niemal ramię w ramię z potężną sylwetką swojego głównego konkurenta Fajdka. Miło, że prosto z urlopu a tuż przed wylotem na zgrupowanie Bayernu znalazł czas żeby się tu pojawić. Choć oczywiście – jak to często w naszym kraju bywa – pojawiły się głosy, że „skoro Lewandowski przyleciał, to na pewno wygrał, bo w innym razie by się przecież nie fatygował”…

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze