Magiera o kwalifikacjach siatkarek: Wygrać ostatni mecz!

Siatkówka

Bułgaria, Holandia i Azerbejdżan to grupowi rywale reprezentacji Polski siatkarek, która już we wtorek rozpoczyna decydującą walkę o prawo gry na igrzyskach olimpijskich. Żeby zagrać w Tokio Polki muszą wygrać... dwa ostatnie mecze turnieju w Apeldoorn.

Najpierw półfinał z kimś z drugiej grupy eliminacyjnej, gdzie o dwie czołowe lokaty walczyć będą Belgia, Niemcy, Turcja, Chorwacja. Na koniec zostaje oczywiście wielki finał turnieju. Na Igrzyska do Tokio pojedzie tylko zwycięzca turnieju w Holandii.

Polki obok Turczynek i gospodyń turnieju Holenderek wymieniane są w gronie trzech głównych faworytów rywalizacji w Apeldoorn. Wszystko za sprawą udanego sezonu reprezentacyjnego 2019. Przypomnijmy, że zespół trenera Jacka Nawrockiego awansował do finałowego turnieju Ligi Narodów, a później wywalczył czwarte miejsce w mistrzostwach Europy. Był też o krok od sprawienia dużej niespodzianki podczas pierwszej kwalifikacji olimpijskiej we Wrocławiu, gdzie ostatecznie uległ Serbii, ale po spotkaniu, który w zgodnej opinii komentatorów uznany został za najlepszy mecz reprezentacji w ubiegłym roku.


Zdecydowana liderka drużyny Malwina Smarzek-Godek uważa, że naszą drużynę w chwili obecnej stać na jeszcze lepszą grę, niż przeciwko Serbii we Wrocławiu. - Dzisiaj jesteśmy bardziej doświadczonym zespołem, niż rok temu - argumentuje swoją tezę atakująca reprezentacji Polski.


To wszystko prawda, ale z różnych powodów zespół trenera Jacka Nawrockiego ma dziś inny kształt niż w ubiegłorocznych imprezach. Powołania do reprezentacji nie otrzymały Paulina Maj-Erwardt, Martyna Grajber i Katarzyna Zaroślińska-Król. Z reprezentacji (z powodów prywatnych) wypadła też Zuzanna Efimienko-Młotkowska.

 

To doświadczone zawodniczki. W ich miejsce wskoczyła do składu grająca od tego sezonu w Italii Zuzanna Górecka oraz trzy wyróżniające się siatkarki rozgrywek Ligi Siatkówki Kobiet, wszystkie reprezentujące barwy Banku Pocztowego Pałacu Bydgoszcz - Monika Fedusio, Anna Stencel i Monika Jagła. Na szczęście niezachwiany został szkielet drużyny, która pierwszy mecz z Bułgarią powinna rozpocząć w składzie - na rozegraniu Joanna Wołosz, w ataku Malwina Smarzek-Godek, na przyjęciu Magdalena Stysiak i Natalia Mędrzyk, na środku Agnieszka Kąkolewska i Klaudia Alagierska oraz Maria Stenzel na pozycji libero.


Ostatni raz na igrzyskach olimpijskich reprezentacja Polski siatkarek zagrała w Pekinie w 2008 roku. Występ na tej imprezie poprzedził kwalifikacyjny turniej interkontynentalny i odniesione w dramatycznych okolicznościach zwycięstwo po tie-breaku z Dominikaną. Co ciekawe, mimo iż od tego wydarzenia minęło już 12 lat, to główne bohaterki tamtego spotkania na czele z ówczesną liderką drużyny Małgorzatą Glinką-Mogentale pamiętają ten mecz doskonale, co po części oddaje wielkie emocje jakie towarzyszą samej kwalifikacji.

Od wspomnianych igrzysk w Pekinie dla naszej reprezentacji turniej w Apeldoorn będzie kolejną próbą dostania się na wielki turniej. Pierwsza miała miejsce dziewięć lat temu przed igrzyskami w Londynie. W europejskim turnieju rozgrywanym w Ankarze, Polki pod wodza Alojzego Świderka pokonały kolejno Holandię, Rosję, Serbię i Niemcy. Przegrały tylko jeden mecz, ale akurat ten najważniejszy, z Turczynkami w finale 0:3 i to rywalki wywalczyły olimpijską kwalifikację.

 

Druga próba - już pod wodzą trenera Jacka Nawrockiego - miała miejsce pięć lat temu, też w Ankarze. Polki grały dobrze, ale do Rio de Janeiro nie pojechały, gdyż ostatecznie musiały uznać wyższość Rosjanek (2:3), Belgijek (1:3) i Włoszek (2:3). Z obecnego składu naszej kadry ten turniej pamięta już tylko jedna zawodniczka - Joanna Wołosz.

 

Trzecia próba miała miejsce w sierpniu ubiegłego roku we wspomnianym wcześniej turnieju we Wrocławiu. Czas zatem na czwarte podejście, a trzecie pod wodzą trenera Nawrockiego.


Trzymamy kciuki i liczymy, że reprezentacja Polski wróci w poniedziałek do kraju z paszportem do Tokio i laleczką „Darumą”, maskotką igrzysk w Tokio, którą nagradzane są zespoły, które zakwalifikowały się do turnieju finałowego. Dlaczego warto w tym miejscu wspomnieć o „Darumie”? Może wyjaśni to definicja zaczerpnięta z Wikipedii.


„Charakterystyczny kształt tych lalek powoduje, że znaczna część z nich jest wytwarzana jako „wańki-wstańki”. Obciążone u podstawy, ilekroć przewrócone, wracają do pozycji pionowej. Ta właśnie ich cecha zdaje się być najważniejsza, bowiem uważa się, że lalka taka ma moc pomagania swemu właścicielowi w przezwyciężaniu życiowych niepowodzeń, zgodnie z powiedzeniem: „Siedem razy upaść, osiem razy się podnieść”; „nie poddawaj się niepowodzeniom”.


Wyjątkowo pasuje do tego wszystkiego co wydarzyło się w ostatnim czasie z naszą reprezentacją siatkarek, prawda?

Marek Magiera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze