"Myślę, że wszyscy wyrzucili już konflikt z głowy"

Siatkówka
"Myślę, że wszyscy wyrzucili już konflikt z głowy"
fot. CyfraSport

Były trener reprezentacji siatkarek Piotr Makowski uważa, że faworytami rozpoczynającego się we wtorek turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk są Turcja i Niderlandy, ale Polki nie stoją na straconej pozycji. "Ze wszystkimi można powalczyć" - powiedział.

Biało-czerwone meczem z Bułgarią w niderlandzkim Apeldoorn rozpoczną rywalizację o awans na igrzyska. Osiem reprezentacji będzie walczyć o jedno premiowane miejsce. To jednocześnie ostatnia szansa dla Polski i pozostałych uczestników na zdobycie kwalifikacji olimpijskiej.

 

Podopieczne Jacka Nawrockiego oprócz Bułgarii zagrają z gospodyniami imprezy i Azerbejdżanem. W drugiej grupie wystąpią Turcja, Niemcy, Belgia oraz Chorwacja. Zdaniem byłego selekcjonera kadry siatkarek Makowskiego, Turczynki, wicemistrzynie Starego Kontynentu, wydają się być głównym kandydatem do awansu.

 

"Z drugiej strony Turczynki grając poza swoim krajem tracą tak mniej więcej 30 procent wartości. To, co one wyprawiały u siebie podczas mistrzostw Europy, szczególnie w fazie finałowej, na pewno mocno je uskrzydliło. Polki w przegranym półfinale pokazały, że można jednak je 'dotknąć', że można z nimi powalczyć, ale trzeba grać równo przez wszystkie sety" - ocenił.

 

Makowski przyznał, że postawa Niderlandek może być pewną niewiadomą, po tym, jak zaledwie dwa miesiące temu reprezentację tego kraju objął doświadczony włoski szkoleniowiec Giovanni Caprara.

 

"Nie wiem tylko, czy przez 10 dni, bo tyle czasu miał trener na przepracowanie z nowym zespołem, można było coś wykręcić. Czasami to może wypalić. Niderlandki w ubiegłym roku nie osiągnęły wielkich wyników, ale u siebie powinny być groźne. Poza tym są w tym zespole bardzo doświadczone dziewczyny, które pamiętam jeszcze z czasów mojej pracy w kadrze, nawet z mistrzostw Europy w 2009 roku" - zaznaczył.

 

Jak przypomniał, Polki w ubiegłym roku pokonały "Oranje" (3:1) w meczu Ligi Narodów rozgrywanym właśnie w Apeldoorn.

 

"Gospodynie turnieju największe sukcesy odnosiły, gdy prowadził je Giovanni Guidetti, a po jego odejściu nastąpiło małe załamanie. Uważam, że kadra Jacka Nawrockiego w ostatnim czasie mocno zbliżyła się do poziomu Niderlandów, tym bardziej, że w ubiegłym roku wygrała z nimi i to na jego boisku" - zaznaczył.

 

Były selekcjoner uważa, że nie można lekceważyć pozostałych rywali grupowych. Jak zauważył Bułgaria po dołączeniu Elitsy Wasiliewej zyskała na sile, a sporą wiedzą na temat polskiej drużyny dysponują Marija Karakaszewa oraz Petja Barakowa, które niedawno jeszcze występowały na parkietach Ligi Siatkówki Kobiet.

 

"Bułgaria to zespół bardzo nieobliczalny, który nie ma jakiejś swojej charakterystyki, że w tym elemencie grają lepiej, a w tym gorzej. To drużyna, która może jednego dnia zagrać bardzo dobre spotkanie, a następnego - beznadziejne. Brakuje im stabilizacji i wiele będzie zależeć od dyspozycji dnia" - stwierdził.

 

W ekipie biało-czerwonych po udanych mistrzostwach Starego Kontynentu doszło do konfliktu na linii trener - zawodniczki, który za pośrednictwem mediów ujrzał światło dzienne dwa miesiące temu. Siatkarki wytknęły selekcjonerowi m.in. braki warsztatowe - błędy w prowadzeniu zespołu czy nieudzielanie konstruktywnych wskazówek. Reprezentantki, które podpisały się pod oświadczeniem zaznaczyły, że nie widzą możliwości dalszej współpracy z trenerem.

 

W składzie na turniej kwalifikacyjny zabrakło kilku siatkarek z mistrzostw Europy - Pauliny Maj-Erwardt, Martyny Grajber, Katarzyny Zaroślińskiej-Król czy Zuzanny Efimienko-Młotkowskiej. Zdaniem Makowskiego, trudno na razie oceniać, na ile istotne są te roszady w kadrze.

 

"To dość kosmetyczne zmiany i ta pierwsza szóstka wygląda na dziś tak, jak podczas mistrzostw Europy. Trener najlepiej zna dyspozycję zawodniczek, a czy to były dobre decyzje, okaże się po turnieju. I jak to zwykle bywa - jeśli dziewczyny wywalczą awans, to decyzje trenera okażą się słuszne. Jeśli go nie wywalczą, to będziemy się zastanawiać, czy kogoś jednak nie zabrakło w tej reprezentacji" - skomentował.

 

Jak dodał, liczy, że wspomniany konflikt nie będzie miał wpływu na dyspozycję reprezentacji.

 

"Myślę, że wszyscy wyrzucili to z głowy i skupiają się na tych kwalifikacjach. Mam przynajmniej taką nadzieję" - powiedział.

 

Pełniący funkcję prezesa Banku Pocztowego Pałacu Bydgoszcz Makowski może mieć powód do satysfakcji, bowiem w kadrze znalazły się aż trzy siatkarki z jego klubu - Anna Stencel, Monika Jagła i Monika Fedusio.

 

"Jeśli chodzi o Anię, to muszę być uczciwy - to przede wszystkim klub z Piły powinien mieć powód do dumy, gdyż jest jego wychowanką. Libero Monika Jagła już grała w Lidze Narodów, tu może nie ma takiego zaskoczenia, z kolei Monika Fedusio w tym sezonie w lidze ciężko pracowała na to powołanie. Cieszymy się, że nasza trójka jest w tej kadrze, ale też nie ukrywam, że to jednak zawodniczki ograne choćby na ostatnich mistrzostwach Europy mają odgrywać główne role" - podsumował były selekcjoner.

psl, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze