NBA: Anthony odwdzięczył się Blazers, Rose pomógł Pistons

Koszykówka
NBA: Anthony odwdzięczył się Blazers, Rose pomógł Pistons
fot. PAP/EPA

Carmelo Anthony zamknął usta sceptykom, trafiając w końcówce rzut zapewniający koszykarzom Portland Trail Blazers wyjazdowe zwycięstwo nad broniącymi tytułu Toronto Raptors 101:99 w meczu ligi NBA. Do wygranej Detroit Pistons w dużym stopniu przyczynił się Derrick Rose.

Anthony przez wielu był już wysyłany na sportową emeryturę. Szansę jednak dali mu Blazers, dzięki którym wrócił do NBA po ponadrocznej przerwie. 35-latek odwdzięczył im się we wtorek - na cztery sekundy przed końcem zdobył dwa punkty, które dały prowadzenie gościom. Po raz 17. w karierze odnotował na pięć sekund przed końcem meczu trafienie przesądzające o sukcesie jego klubu. Doświadczony zawodnik zgromadził łącznie 28 pkt.

 

- Facet o takich umiejętnościach wykorzystuje takie okazje. Kiedy widziałem, jak wyskoczył do rzutu, byłem pewny, że trafi - relacjonował kolega z zespołu Anthony'ego Damian Lillard.

 

On także przyczynił się do zwycięstwa ekipy z Portland - dołożył 20 "oczek", z czego 18 w drugiej połowie, i dziewięć asyst. To on też trafił cenną "trójkę" na niewiele ponad 30 s przed końcową syreną.

 

Raptors, którzy musieli sobie radzić bez kilku kontuzjowanych graczy, w trzeciej kwarcie mieli 14-, a w czwartej dziewięciopunktową przewagę. Występujący w ich szeregach Kyle Lowry zdobył 24 pkt i miał 10 asyst, ale ostatnią próbę w meczu - dającą jeszcze nadzieję miejscowym kibicom - zmarnował.

 

Udany występ we wtorek zaliczył także Rose. Jego 24 pkt pomogły Detroit Pistons pokonać na wyjeździe Cleveland Cavaliers 115:113. To jego rzut 26 s przed końcem spotkania pozwolił gościom wyjść na prowadzenie, którego już nie oddali. Mocne wejście zaliczył także Andre Drummond, którego dorobek to 23 pkt i 20 zbiórek, z czego - odpowiednio - 11 i 10 uzyskał w pierwszej kwarcie.

 

To zaledwie trzecia wygrana drużyny z Detroit w 12 ostatnich meczach. Dobre wieści przydały się fanom tego zespołu, zwłaszcza że wcześniej tego dnia klub ogłosił, iż Blake Griffin po przejściu operacji lewego kolana może nie zagrać już w tym sezonie.

 

W barwach Cavaliers wyróżnił się Kevin Love, który zdobył 30 pkt i miał dziewięć zbiórek. Zrehabilitował się tym nieco za swoje ostatnie zachowanie. Niedawno miał na treningu krzyczeć na generalnego menadżera Koby'ego Altmana przy kolegach z drużyny i trenerze. Później przeprosił i nazwał swoje zachowanie dziecinnym. Nie uratował jednak zespołu przed piątą porażką z rzędu.

 

W niedzielę Devin Booker zdobył 40 pkt, ale jego Phoenix Suns i tak przegrali u siebie z Memphis Grizzlies 114:121. Dwa dni później 23-letni zawodnik odnotował kolejny udany występ - tym razem z dorobkiem 28 pkt - ale ponownie nie wystarczyło to, by jego zespół wygrał. Tym razem "Słońca" uległy u siebie Sacramento Kings 103:114

 

Koszykarze Los Angeles Lakers z kolei nie mieli żadnego problemu z pokonaniem we własnej hali New York Knicks 117:87. "Jeziorowcy" tym samym zanotowali 30. zwycięstwo w sezonie, a szóste z rzędu, i przy siedmiu porażkach mają bilans gorszy tylko od Milwaukee Bucks (32-6).

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze