Brede: Polscy trenerzy mają więcej na głowie od niemieckich

Piłka nożna
Brede: Polscy trenerzy mają więcej na głowie od niemieckich
Fot. Cyfrasport

Piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała rozpoczęli przygotowania do wiosny w Fortuna 1.Lidze z tym samy celem co zawsze. Po jesieni są zaledwie punkt pod strefą bezpośredniego awansu do elity i jak co sezon należą do głównych kandydatów do awansu do Ekstraklasy. Z trenerem Krzysztofem Brede rozmawiamy jednak nie tylko o tym, jak duże są na to szanse. Szkoleniowiec niedawno wrócił ze stażu w VfL Wolfsburg i ma bardzo ciekawe spostrzeżenia.

Bożydar Iwanow: Trenerzy w 1.Lidze mają zdecydowanie gorzej niż piłkarze. Ci w grudni raczej odpoczywają. Ty wybrałeś na staż do VfL Wolfsburg. Dlaczego właśnie tam? 

 

Krzysztof Brede: Dlatego, że współpracuję z Piotrem Tyszkiewiczem, a Piotr jest tam „legendą”. Awansował z tym klubem do Bundesligi i przez trzy sezon grał w tym mieście. Ma wszędzie otwarte drzwi, wszyscy go szanują i dzięki temu mogłem dotrzeć do szerszego spektrum wiedzy. Poznać dokładnie strategię i filozofię klubu, poznać i porozmawiać z Marcelem Schaeferem (były piłkarz VfL i reprezentacji Niemiec –przyp.BI), który pracuje u boku dyrektora sportowego Uliego Schmadtke, a także z nim samym. 

 

Również z trenerem „Wilków” Austriakiem Olivera Glasnerem (na zdjęciu poniżej - przyp. BI). Byłem tam zresztą już po raz drugi i na pewno nie ostatni. Analizowałm nie tylko pierwszy zespół, ale także jak pracują z młodzieżą, jak funkcjonuje akademia, która jest trzecią, bądź czwartą pod względem jakości w Niemczech. Poznałem sposób układania pracy działu skautingu, jak współpracują ze sobą ludzie znajdujący się na różnych szczeblach i mający różne zadania. Rozmawiałem z koordynatorami akademii, uczestniczyłem w wykładach. Obejrzałem też na żywo dwa mecze, jeden w Lidze Europy z St.Etienne i w lidze z Borussią Moenchengladbach, oba zresztą wygrane.

 

 

Co możesz już dziś z tego stażu przełożyć na pracę w Podbeskidziu?

 

Jeśli chodzi o nasze środki treningowe to one praktycznie się nie różnią od tych na Zachodzie. Mikrocykl jest tak samo dobierany jak u nas. Nie ma wielkiej różnicy. Natomiast inaczej wygląda to pod kątem liczebności ludzi, która pracuje nad poszczególnymi elementami. Jest 11-12 osób, dwójka zajmuje się na przykład tylko analizą. Przychodzi pierwszy trener i mówi, że potrzebuje wycinki z zachowań w ofensywie czy obronie i oni mu to przygotowują, podobnie jak analizę obciążeń treningowych. Ale i w Polsce to się zmienia, idzie do przodu. Trenerzy bardzo mocno się rozwijają. Choć z pewnością ciągle mają trochę więcej na głowie niż ci w Niemczech.

 

Jeżeli miałbyś podsumować jesień Podbeskidzia jakiego określenia byś użył. Bardzo zadowolonym, zadowolony, średnio zadowolony czy niezadowolony?

 

Jestem zadowolony, ale określenia „bardzo zadowolony” bym nie użył.  Ta runda była po prostu dobra. Gdyby nie m.in. kontuzja Tomasza Nowaka nasz dorobek punktowy mógłby być pewnie lepszy, rywalizacja w zespole byłaby większa. Ale nie mam zarzutu do tego jak funkcjonowaliśmy jako zespół i jaką jakość gry zaprezentowaliśmy. Wiadomo, że chciałoby się mieć więcej punktów. Ale co bardzo dla mnie ważne: żadnego meczu nie wygraliśmy na tzw. „farcie”. Natomiast w paru spotkaniach, w których powinniśmy zwyciężyć z różnych przyczyn tego nie zrobiliśmy.

 

Fakt, że regulamin 1.Ligi został zmieniony i brak miejsca w pierwszej dwójce nie musi oznaczać braku awansu daje wam komfort pracy?

Na pewno jest to dobre, bo będzie trzymać w napięciu większą liczbę drużyn. W przypadku niezajęcia dwóch pierwszych miejsc pozostanie jeszcze nadzieja - czy jak kto woli furtka - do tego, by w Ekstraklasie się jednak znaleźć. To na pewno doda pozytywnego dreszczyku emocji w tej rywalizacji. Ale celujemy w „dwójkę”. Miejsce w szóstce to absolutny plan minimum.

 

Półtora roku temu byłeś już bliski awansu z Chojniczanką, ostatecznie zajęliście trzecie miejsce. Obecny zespół jest lepszy od tego którym dysponowałeś w Chojnicach?

 

Trudno to porównać. Tamten zespół był bardziej doświadczony, prawie każdy z zawodników miał przeszłość w Ekstraklasie, mniej lub bardziej bogatą. Może nie byli aż tak jej głodni bo już ją poznali. Tutaj jest inaczej. Tu ten głód jest większy, bo drużyna jest oparta też na młodszych zawodnikach. Powyżej trzydziestki są jedynie Tomasz Nowak i Łukasz Sierpina.

 

Chcecie dokonać wielu transferów czy wychodzicie z założenia, że nie ma takiej konieczności, by już w zimie mocno przebudować zespół?

 

Nie ma. Z takiego założenia wyszliśmy z prezesem, pionem sportowym i sztabem szkoleniowym. Mamy grupę dobrze pracujących piłkarzy, którzy są w stanie wiele zrobić dla tego zespołu. Mateusz Marzec ściągnięty z Bełchatowa był nam potrzebny do poprawienia gry ofensywnej i wierzę, że pomoże zespołowi. Poza tym może dołączą do nas jeszcze jeden, góra dwóch zawodników, by podnieść rywalizację. Nie będziemy robić transferów tylko po to, żeby „je zrobić”. Bo chłopcy, którzy grali jesienią ewoluują i ciągle będą się rozwijać. Świetnie radzą sobie ze stresem. W ubiegłym sezonie przegrywając, tracąc gola, tylko raz odrobiliśmy starty. Teraz nie stanowi to żadnego problemu. To dobry omen.

 

Czy skoro byłeś na stażu u „Wilków” Podbeskidzie będzie jak wiosną jak one?

 

(Śmiech). Chcemy mieć swój styl i swój charakter, nieustępliwość. Na boisku realizować swój plan i poza wynikami dawać też satysfakcję kibicom z poziomu meczów. Coraz więcej ludzi przychodzi na nas stadion. Chcemy żeby mieli przekonanie, że oglądają prawdziwych, charakternych „Górali”.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze