Trener Stali: Chcę budować swój styl

Koszykówka
Trener Stali: Chcę budować swój styl
fot. PAP

Łukasz Majewski, który debiutuje w roli trenera prowadząc od połowy października BM Slam Stal Ostrów Wlkp., nie chce być porównywany do żadnego ze szkoleniowców. - Pracuję na siebie i chcę budować swój styl - powiedział. Zastąpił doświadczonego Jacka Winnickiego.

Stal pod wodzą 37-letniego Majewskiego wygrała sześć spotkań, pokonując między innymi Asseco Arkę w Gdyni 71:69, Trefl Sopot 89:71 czy wicemistrza kraju Polski Cukier Toruń 85:72. Po pierwszej rundzie zajmuje 10. lokatę z bilansem 6-9, co oznacza, że nie wystąpi w lutowym turnieju Pucharu Polski w Warszawie, gdzie przed rokiem ostrowska ekipa, prowadzona przez Wojciecha Kamińskiego, triumfowała pierwszy raz w historii.

 

- Jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. Pracujemy dalej i każdy najbliższy mecz jest dla nas najważniejszy. Nie chcę wypowiadać się o celach. Przed nami cała runda rewanżowa. To daleka droga do rozstrzygnięć końcowych - powiedział Majewski, który przed objęciem tej funkcji był dyrektorem sportowym. Bilans zespołu z nim na ławce trenerskiej to sześć zwycięstw i sześć porażek.

 

Rewanże Stal rozpocznie 11 stycznia w Bydgoszczy spotkaniem z Astorią. Zmianę na stanowisku trenerskim spowodowały trzy porażki w Energa Basket Lidze i wysoka przegrana z Anwilem Włocławek w Superpucharze Polski (66:95). Majewski, który karierę zawodniczą zakończył prawie rok temu (12 stycznia 2019), nia mając doświadczenia trenerskiego odmienił zespół Stali.

 

- Inspiracje czerpię z życia, trochę pograłem (występował na parkietach I ligi, a potem ekstraklasy od 2002 r.) u różnych trenerów i właśnie od każdego z moich szkoleniowców coś zabrałem. Nie chciałbym być do nikogo porównywany. Jestem Łukaszem Majewskim, mam uprawnienia trenerskie i zamierzam budować swój styl. Najtrudniej było się przestawić psychicznie - jeszcze niedawno byłem jednym z kilkunastu facetów na ławce w szatni, a teraz jestem kimś, kto musi ogarnąć wszystko i wszystkich - podkreślił.

 

Stal gra coraz lepiej w defensywie i szybko w ataku. Majewski traktuje koszykarzy po partnersku, ale nie zaciera granic między rolą szkoleniowca i koszykarza. - Wydaje mi się, że niektóre rzeczy jest mi łatwiej wytłumaczyć zawodnikom, jako trenerowi-byłemu koszykarzowi. Traktuję każdego gracza jak profesjonalistę. I oczekuję takiego samego zachowania. Zawodnicy wiedzą czego od nich wymagam. Nie piorę brudów trakcie meczów. Moim zdaniem to nie jest metoda. Jeśli trzeba ganić, to robię to - od tego są treningi i szatnia. Jak trzeba, to naprawdę potrafię ryknąć - dodał.

 

Majewski słynął jako zawodnik z waleczności, zadziorności i chce, by taki styl miała prowadzona przez niego drużyna. - Kluczem, przy składzie, jaki obecnie mamy, jest nieustępliwość i obrona. Jeśli będziemy walczyć o każdą piłkę, to z tego będą kontrataki i dzielenie się piłką, a każdy zawodnik będzie zadowolony ze swojej roli w zespole - podkreślił.

 

Szkoleniowiec, który z dużym spokojem reaguje na różne sytuacje na parkiecie, nie ukrywa, że jeden typ błędów bardzo go denerwuje. - Koszykówka to gra błędów, ale jeśli wkładasz serce w to, co robisz na parkiecie, to taka postawa niweluje błędy. Wkurza mnie co innego - powielane złe akcje, gdy zawodnik nie słucha uwag trenera - dodał wicemistrz Polski (2018) i dwukrotny brązowy medalista krajowego czempionatu (2010, 2017).

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze