Magiera: Polowanie na medal...

Siatkówka

Ciekawy jestem, komu przyszło do głowy po wczorajszym finałowym meczu siatkarek Niemcy - Turcja w kwalifikacjach olimpijskich w Apeldoorn, że byliśmy w sumie o jedną z sześciu możliwych do wykorzystania piłek od wyjazdu do Tokio? Można było odnieść takie wrażenie, prawda? Emocje powoli opadają, ale smutek i żal niewykorzystanej szansy cały czas pozostaje ten sam.

Paszporty do Tokio ostatecznie wywalczyły Turczynki, które w Apeldoorn nie prezentowały się wybitnie, przeciwnie - grały w kratkę, ale też rosły z każdym kolejnym meczem. Na dzień dobry dostały „gonga” od Niemek, później męczyły się z Chorwacją, ale wygrały, wreszcie po tie-breaku uporały się z Belgijkami. W półfinale pokonały Polki, pewnie do dzisiaj same nie wiedzą jak to się stało, bo w podobnych przypadkach na dziesięć spotkań wygrałyby może jeden raz. A ten raz zdarzył się właśnie w sobotni wieczór. Może to doświadczenie, może umiejętności, a może szczęście? Zresztą to i tak nieistotne, bo w takich turniejach jak ten rozgrywany w Holandii na koniec liczył się tylko wynik. A ten po finałowym zwycięstwie z Niemkami Turczynki zrobiły i tutaj kropka. Koniec. Okazały się najlepsze, mimo iż najlepiej wcale nie grały, pojadą na igrzyska olimpijskie i gratulacje.

 

To samo co o Turczynkach można napisać o Francuzach po męskim turnieju w Berlinie. Słowo w słowo. Też nie grali najlepiej, też jedną nogą byli już za burtą, ale na koniec okazali się najlepsi i to oni pojadą do Tokio.

 

Jaki z tego wniosek? Kluczem do wygrywania takich turniejów jak te w Apeldoorn i Berlinie jest ogranie, doświadczenie i powtarzalność. Dla Turczynek i Francuzów rywalizacja na tym poziomie w meczach o stawkę to chleb powszedni - robią to praktycznie co roku, a to na mistrzostwach Europy, a to na mistrzostwach świata, a to w innych dużych turniejach. Dla Niemek, Polek, czy Niemców takie historie zdarzają się raz na jakiś czas i są czymś zupełnie nowym, nieznanym. A jak się czegoś nie robi na co dzień, to trudno oczekiwać, żeby akurat udało się zrobić raz na cztery, czy też raz na osiem lat.

 

Teraz czas wracać na ligowe boiska. Nadchodzący sezon reprezentacyjny będzie bardzo krótki. Nasi siatkarze zagrają w Lidze Narodów i igrzyskach olimpijskich. Siatkarki z kolei tylko w tej pierwszej imprezie, ale ze względu na fakt, że inne drużyny - w sumie te najlepsze - będą miały w głowie turniej w Tokio, może warto pomyśleć jakby tu zapolować na jakiś medal tych rozgrywek?

Marek Magiera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze