Bohater pozbawiony marzeń. Grozer absolutną ikoną kwalifikacji

Inne

Turniej w Berlinie będzie boleśnie tkwił w pamięci Georga Grozegra. Niemiec miał prawdopodobnie ostatnią okazję, by spełnić swoje marzenia i po raz drugi zagrać na najważniejszej imprezie w siatkarskim kalendarzu. Skończyło się jednak na pożegnaniu z reprezentacją.

Początek rozgrywek napawał niemieckich kibiców optymizmem. Po znakomitych występach w grupie i półfinałowym zwycięstwie 3:1 nad Bułgarią wydawało się, że Niemcy pewnie kroczą po bilet do Tokio. W drugim półfinale Francuzi ledwo zdołali ograć Słoweńców wychodząc z wielkich kłopotów, więc naturalnie to gospodarze byli stawiani w roli faworytów. Jak się później okazało, niesłusznie.

 

Decydujące starcie od początku do końca układało się pod dyktando Trójkolorowych. Grozer podszedł do niego mimo urazu łydki, który wyeliminował go z ostatniego meczu grupowego. Był też pod wpływem silnych środków przeciwbólowych, by w ogóle móc pojawić się na parkiecie. Na tym jednak nie koniec kłopotów. W jednej z pierwszych akcji bombardier zderzył się pod siatką z blokującym Nicolasem Le Goffem i doznał kontuzji kolana. Dograł jednak spotkanie do końca, bo przyświecający mu cel okazał się nadrzędny.

 

Po punktowej zagrywce Earvina N'Gapetha w trzecim secie stało się jasne, że Niemców zabraknie na igrzyskach. Realizator transmisji zaprezentował widzom bardzo wymowny obrazek, minę Grozera, który pewnie miał już wtedy w głowie, że nigdy już nie zagra na igrzyskach. Niemiec nie czekał długo, by poinformować, że to definitywny koniec jego kariery reprezentacyjnej.

 

Co prawda siatkarz miał już okazję zagrać na igrzyskach w Londynie w 2012 roku. Reprezentacja Niemiec, podobnie jak Polska, odpadła z turnieju w ćwierćfinale przegrywając 0:3 z Bułgarią. 28-letni wówczas siatkarz zaprezentował się najlepiej z całego zespołu, lecz to nie wystarczyło, by bić się o medale.

 

Podobnie było w Berlinie. Grozer w każdym meczu, w którym wystąpił, zdobywał najwięcej punktów. Tylko raz nie został wybrany MVP spotkania na rzecz Lukasa Kampy. Gorycz tej porażki jest więc ogromna, bo Grozer dał z siebie wszystko, co miał. A miał naprawdę niemało.

 

Cała historia jest nieco podobna do tej sprzed czterech lat, gdy Niemcy w finale turnieju kwalifikacyjnego ulegli reprezentacji Polski po te-breaku. Wtedy Niemcy również mogli przypieczętować awans przed własną publicznością i byli naprawdę blisko prowadząc 2:1, a potem 12:11 w tie-breaku.

 

Zdobycze punktowe Grozera w turnieju kwalifikacyjnym:

 

Czechy - Niemcy 0:3 (21 punktów)
Belgia - Niemcy 0:3 (22 punkty)
Niemcy - Słowenia 2:3 (nie zagrał)
Bułgaria - Niemcy 1:3 (17 punktów)
Francja - Niemcy 3:0 (20 punktów)

 

Jego żeńską odpowiedniczką w turnieju kwalifikacyjnym była reprezentantka Korei Południowej Kim Yeon-Koung. Siatkarka w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy rozegrała aż pięć turniejów międzynarodowych (Liga Narodów, Interkontynentalny Turniej Kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich, Mistrzostwa Azji, Puchar Świata, Kontynentalny Turniej Kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich. 

 

W trakcie tego ostatniego turnieju doznała kontuzji naderwania mięśni brzucha, lecz mimo tego przystąpiła do walki w meczu finałowym. Po meczu finałowym z Tajlandią przyznała, że nie czuje się dobrze. Grała bowiem pod wpływem silnych leków przeciwbólowych. To zupełnie, jak Grozer. Jej wysiłek jednak się opłacił, bo Korea wywalczyła kwalifikację olimpijską. Niemiec został z niczym...

Marta Ćwiertniewicz, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze